Boeing stracił już 8 mld dol. przez katastrofy i uziemienie 737 MAX. Nowy soft to koniec kłopotów?

Testy nowego oprogramowania służącego do sterowania samolotu Boeing 737 MAX mają ruszyć w listopadzie. Dopiero po nich amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) ma podjąć decyzję, czy te maszyny są już bezpieczne w powietrzu. Pozytywny scenariusz zakłada dopuszczenie ich do lotu już na początku przyszłego roku.

Za chwilę minie rok od czasu, kiedy samolot Boeing 737 MAX, należący do indonezyjskich linii lotniczych Lion Air, runął ze 189 ludźmi na pokładzie w rejonach wyspy Jawa. Z kolei 157 ofiar śmiertelnych pochłonęła katastrofa samolotu Ethiopian Airlines — w marcu 2019 r. W tym przypadku też w roli głównej występował bodaj najpopularniejszy samolot na świecie: Boeing 737 MAX. 

Amerykański koncern lotniczy nie mógł tego dalej ignorować i zaraz po wypadku w Etiopii podjęto decyzję o uziemieniu do odwołania maszyny 737 MAX. To miało i ciągle ma druzgocący wpływ na sytuację finansową tak samego Boeinga, jak i całej branży lotniczej. Spółka swoje dotychczasowe straty wycenia na 8 mld dol.

Bizblog.pl poleca:

Być może już niebawem będzie można wypatrywać jednak nieco lepszych czasów dla sektora. Wybrana grupa pilotów amerykańskich i międzynarodowych linii lotniczych ma wziąć bowiem udział w finałowej rundzie testów symulatorów nowego oprogramowania Boeinga do sterowania lotem dla 737 MAX.

Uziemiony Boeing 737 MAX obciążeniem dla całej branży

Dwie katastrofy lotnicze z Boeing 737 MAX w roli głównej to potężny cios dla całej branży. O tym, jak potężny świadczą chociażby dane przekazywane przez „The Guardian”.

Według brytyjskiego lobby lotniczego w lipcu producenci dostarczyli liniom lotniczym 88 samolotów. To o 24 proc. mniej w stosunku do tego samego miesiąca rok temu. I głównie wpływ na to miała zdecydowanie mniejsza produkcja 737 MAX. W całym 2019 r. do tej pory do użytku oddano 716 samolotów. To z kolei o 11 proc. mniej niż w 2018 r. W samym Boeingu wyniki za ten rok będą katastrofalne. Jak informuje rynek-lotniczy.pl: liczba samolotów, z których zakupu zrezygnowano, przekroczyła liczbę zamówionych maszyn o 84 sztuki

Boeing wywierał „nieuzasadnioną presję”

Przy okazji uziemienia samolotów marki Boeing 737 MAX na całym świecie, wyszły na jaw wewnętrzne kłopoty lotniczego giganta z USA. Międzynarodowi eksperci w swoim raporcie (Joint Authorities Technical Review) podkreślają, że Boeing miał wywierać „„nieuzasadnioną presję”” na pracowników uprawnionych do wprowadzania zmian projektowych przy okazji certyfikacji 737 MAX. W dokumencie znalazł się też zapis dotyczący FAA. Federalna Administracja Lotnictwa w USA miała z kolei przy okazji technicznej oceny samolotów nie przestrzegać własnych zasad. 

Testy nowego oprogramowania, czyli drugie życie dla Boeinga

W listopadzie wyselekcjonowana grupa pilotów (nie tylko z amerykańskich linii lotniczych) rozpocznie testy symulatorów nowego oprogramowania dla Boeinga 737 MAX. Bedą przeprowadzone w siedzibie lotniczego giganta — w Seattle. Wszystkiemu bacznie mają przyglądać się przedstawiciele FAA. Wtedy ma się okazać, czy pilotując 737 MAX, cały czas natrafia się na kłopoty, które były przyczyną dwóch ostatnich katastrof. 

Wielu ekspertów uważa, że w przypadku tych dwóch katastrof najbardziej zawiodły systemy zautomatyzowane. Dlatego, jak donosi CNN, piloci w symulatorze doświadczą scenariuszy i awarii sterowania lotem, które odzwierciedlają trudności, jakie przeżywali piloci w dwóch śmiertelnych wypadkach 737 MAX.

Australia może zabronić lotów samolotów Boeing 737 MAX

Wyniki testów z pewnością będą bardzo ważne. Tak dla samego Boeinga, jak i całej branży. Jednak nawet ich pozytywne zakończenie nie musi oznaczać globalnego powrotu na lotniska samolotu Boeing 737 MAX. Na myśl o takim scenariuszu coraz bardziej nosem bowiem kręcą Australijczycy. Ciągle wszak jest żywa obawa, że Amerykanie niezbyt dokładnie patrzą Boeingowi na ręce. 

Dlatego australijski organ regulacyjny ds. bezpieczeństwa lotniczego bierze pod uwagę scenariusz, w którym FAA wydaje pozytywną decyzję dotyczącą użytkowania 737 MAX, ale ten model Boeinga i tak na australijskim niebie się nie pojawia. Nie do końca jest też pewne, jaką ostatecznie decyzje podejmie Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego Unii Europejskiej i kanadyjski organ regulacyjny Transport Canada.

Donald Trump kocha Boeinga

Pewne jest za to, że Boeing ma spore szanse, żeby stać się kolejnym instrumentem w handlowej walce amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa z Unią Europejską. Przypomnijmy, e Światowa Organizacja Handlu (WTO) zaaprobowała już plany nałożenia taryf celnych na towary unijne o wartości 7,5 mld dolarów.

Trump Boeinga wychwala pod niebiosa przy każdej możliwej okazji. Zdaniem amerykańskiego prezydenta to ta firma wybudowała bombowce, które pozwoliły wygrać II wojnę światową, a jej rakiety pozwoliły dotrzeć człowiekowi na Księżyc. Teraz analitycy widzą sporą szansę na to, że Boeing będzie użyty w walce na cła z UE i znowu odżyje spór na linii Boeing — Airbus.