Rosja żali się na rzekomą litewską blokadę Kaliningradu. To nie blokada, to unijne sankcje

Rosja oskarża Litwę, że o prowokacyjne i wrogie działania i już grozi bliżej niesprecyzowaną odpowiedzią. Chodzi o wstrzymanie tranzytu niektórych towarów do i z obwodu kaliningradzkiego, co Moskwa nazywa „blokadą Kaliningradu”. Szef unijnej dyplomacji spokojnie tłumaczy, że Wilno nie wyskoczyło z żadną samodzielną akcją przed szereg, lecz jedynie zastosowało obowiązujące unijne sankcje.

W sobotę wszedł w życie wprowadzony przez Unię Europejską jeszcze w marcu zakaz importu oraz transportu niektórych wyrobów z żelaza i stali wyprodukowanych w Rosji. Wypełniając obowiązujące prawo, litewska państwowa spółka kolejowa LTG Cargo w porozumieniu z Komisją Europejską przestała obsługiwać tranzyt kolejowy tego typu towarów do i z obwodu kaliningradzkiego przez terytorium Litwy.

To dopiero początek. Jak wskazuje Ośrodek Studiów Wschodnich, w najbliższym czasie ograniczenia będą rozszerzane na kolejne towary, w miarę jak zaczną obowiązywać kolejne sankcje. Już od 11 lipca zakaz obejmie transport alkoholu, cementu i wyrobów z drewna, co będzie dla Rosji wyjątkowo bolesne.

Bizblog.pl poleca

Nic dziwnego, że Moskwa reaguje nerwowo, wręcz histerycznie. Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow nazwał działania Litwinów „niezgodnymi z prawem” i zapowiedział, że nie pozostaną bez odpowiedzi ze strony Rosji. W nocie protestacyjnej przekazanej władzom litewskim Moskwa zagroziła, że jeśli tranzyt towarów nie zostanie szybko w pełni przywrócony, to zastrzega sobie prawo do podjęcia kroków w celu ochrony swoich interesów narodowych.

Nie strasz, nie strasz

Jak pisze analityczka OSW Iwona Wiśniewska, mimo ostrej reakcji Kremla władze litewskie prezentują gotowość do wdrażania dalszych zapowiedzianych przez UE sankcji wobec Rosji, w tym także obwodu kaliningradzkiego, a groźby działań odwetowych kierowane przez Kreml pod adresem Litwy nie niepokoją jej władz. Wskazuje, że kluczowe znaczenie dla Wilna ma wsparcie ze strony Komisji Europejskiej, która podkreśla, że decyzje Litwy podejmowane są w konsultacji z Brukselą.

Wiele wskazuje na to, że – podobnie jak w przypadku innych sankcji – na pokrzykiwaniu ze strony rosyjskich polityków się skończy, bo Rosja poza groźbami niewiele może. Rosja nie ma bowiem możliwości, aby niemilitarnymi środkami dokonać blokady litewskiego portu w Kłajpedzie. Litwa jest już także niezależna od dostaw rosyjskich surowców energetycznych – podkreśla analityczka OSW.