Ale pomyłka! Bank przelał klientowi 50 miliardów. Tak, właśnie: miliardów

A teraz najlepsze. Wiecie, co zrobił klient, gdy zobaczył gigantyczne saldo na swoim koncie? Nie, wcale nie wypłacił, nie wydał, tylko od razu pobiegł do banku, żeby zabrał swoje pieniądze.

Właśnie w taki sposób postąpił Amerykanin – Darren James, który pod koniec czerwca zorientował się, że do jego rachunku dodanych zostało kilka zer. Jak wyjaśniło się później przelew błędnie zrealizował sam Chase Bank.

Błąd został naprawiony dopiero kolejnego dnia.

Błędy zdarzają się nawet w zautomatyzowanych systemach.

Jeden z najciekawszych przypadków tego typu miał miejsce w Stanach Zjednoczonych w 1991 roku. Citigroup zamiast 8 mln dol. omyłkowo wysłał 900 mln dol. do wierzycieli grupy Revlon. Odzyskał jedynie 400 mln dol. Pożyczkodawcy potraktowali bowiem przelew, jako prawidłową spłatę długu.

Bizblog.pl poleca

Wyrok sądu z początku tego roku potwierdził, że dziesiątka wierzycieli nie musi zwracać środków. Przelew został bowiem zlecony przez dłużnika, a wierzyciele nie wiedzieli, że większa kwota została wysłana przypadkowo.

Co jeśli pomyli się zwykły konsument?

Część banków (jak np. Deutsche Bank) wprost stwierdza, że nie odwołuje zleconych przelewów. W przypadku innych kluczowy może być czas jego wysłania. Rozliczenia między bankami przepływają systemem Elixir, który zakłada trzy sesje w ciągu dnia: rano, koło południa i wieczorem. Jeśli więc załapiemy się na sesję wyjściową rano, to bank docelowy przyjmie przelew w czasie swojej sesji koło południa. Jeśli zaś środki wyślemy wieczorem to opuszczą rachunek dopiero rano.

Wobec błędnego zlecenia przelewu można się wówczas ratować szybkim kontaktem z infolinią. Niestety systemy internetowe nie zawsze dają taką możliwość. One same mogłyby zostać również ulepszone, aby podawać klientowi koszt przelewu w momencie jego zlecania. Tak robi choćby Getin Bank. Pomoże nam to np. w uniknięciu opłaty za przewalutowanie jeśli przez przypadek zlecimy przelew na konto w euro czy dolarach.