„Nie interesuje nas outsourcing” – Bitpanda tworzy centrum w Krakowie za 10 mln euro

Szacunki mówią, że na świecie inwestuje 6 proc. ludzi. Bitpanda chce dotrzeć do pozostałych 94 proc. Ma w tym pomóc podwojenie załogi. W Krakowie pracować ma 300 osób.

Bitpanda to austriacka platforma do obrotu dobrami cyfrowymi. Są wśród nich kryptowaluty takie jak bitcoin czy ethereum, ale także złoto i inne metale szlachetne. Z usług neobrokera korzysta 1,5 mln użytkowników, których przyciąga przede wszystkim łatwość deponowania środków i wybierania inwestycji.

Bitpanda podkreśla „demokratyzację inwestowania” jako swój cel, który ma dotyczyć nie tylko przejrzystości narzędzia, ale również tokenizacji. Dzięki temu platforma może rozbić pojedyncze akcje na mniejsze części. Innymi słowy, nie musimy kupować akcji Amazona czy Apple’a za kilka tysięcy dolarów, a możemy wejść w posiadania jej części. Inwestować można bowiem od kilku złotych, do czego przyzwyczaił nas choćby Revolut, posiadający w Polsce ponad milion użytkowników.

Bitpanda zyskuje również na zmieniających się preferencjach klientów. Ci przekonali się, że inwestowanie na platformach cyfrowych nie wymaga doktoratu z finansów i jest bezpieczne. Dodatkowo pandemia sprawiła, że karty kredytowe i płatnicze wyprzedziły gotówkę jako najpopularniejsza metoda płatności, a oprocentowanie lokat spadło do poziomów najniższych od lat. Ludzie naturalnie zwrócili się ku alternatywom.

Bizblog.pl poleca

Właśnie to przyciągnęło do Bitpandy inwestorów, którzy w firmę Austriaków „włożyli” 52 mln dol.  Były to m.in. Valar Ventures Petera Thiela (współzałożyciela PayPala) oraz fundusz Speedinvest, które wspólnie zamknęły największą inwestycję zeszłego roku w Europie. To pokaźny wynik jak na firmę założoną w 2014 roku. Jej współtwórcą jest Eric Demuth, który kiedyś podróżował po świecie na kontenerowcach Hapag-Lloyd, pracując jako mechanik okrętowy. Później trafił na studia ekonomiczne i zaczął pracę w świecie finansów. Rozmowę z nim zaczynam od wyboru Krakowa, jako pierwszego celu ekspansji zespołu.

Eric Demuth, szef Bitpanda.

Karol Kopańko Spider’s Web: Polska wcale nie jest już tanim krajem, jeśli chodzi o specjalistów IT, więc produkcja oprogramowania nie ma już u nas zalety przynoszenia oszczędności. Wy jednak zdecydowaliście się właśnie na Kraków.

Eric Demuth, Bitpanda: Nie otworzyliśmy naszego Centrum Technologii i Innowacji w Krakowie, aby zaoszczędzić, ale by znaleźć właściwych ludzi, dzięki którym będziemy mogli zrealizować nasze ambicje rozwojowe. Pula specjalistów w Polsce rośnie, środowisko IT tętni życiem – to w połączeniu z bliskością geograficzną do Wiednia sprawiło, że właśnie Kraków był dla nas jasnym wyborem.

Jak wpisuje się to w szerszą strategię firmy? Czym się będą zajmowali specjaliści w Krakowie?

W 2021 roku chcemy kontynuować nasz dynamiczny rozwój i potrzebujemy do tego zdolnych ludzi. Zespoły w Krakowie i Wiedniu będą odpowiedzialne za tworzenie całkowicie nowych produktów i funkcji od podstaw, a następnie ich obsługiwanie i rozwijanie.

Nie interesuje nas outsourcing. Chcemy zbudować w Krakowie pełnowartościowe, zintegrowane zespoły, w których skład wchodzą specjaliści od Frontendu, Backendu, Scrum Masterzy czy specjaliści QA. Wierzymy, że jest to inspirująca oferta dla naszych przyszłych pracowników. Jako członkowie zespołu, będą mieli poczucie wpływu i istotnego wkładu w rozwój firmy i swój własny. Nasze oczekiwanie nie sprowadza się do zakodowania niewielkiego ułamka projektu obsługiwanego przez innych w Wiedniu.

Oprogramowanie tworzone więc będzie głównie w Europie środkowej, a jak geograficznie rozkładają się klienci Bitpandy?

Skupiamy się na europejskim rynku. Mamy wielu użytkowników w regionie Austrii, Niemiec i Szwajcarii, ale widzimy też rosnące zainteresowanie na nowych rynkach takich jak Francja, Hiszpania, Turcja czy Polska. Wielu nowych użytkowników wkracza w świat inwestowania z dużym zapałem i widzimy odbicie tego trendu również na naszej platformie.

Na polskim rynku dość mocną pozycją cieszy się już Revolut. Umożliwia inwestowanie od jednego dolara w akcje, kryptowaluty i metale. Revolut jest neobankiem, wy nazywacie siebie neobrokerem, ale wasze światy się przenikają.

To, co neobanki zrobiły kilka lat temu dla sektora bankowego, neobrokerzy zrobią w obszarze inwestowania. Powody są jasne: dostępność i prostota. Zasadniczą przewagą neobrokerów jest umożliwienie masowemu odbiorcy posiadania fragmentu aktywa, dzięki jego tokenizacji. Obecnie przykładowo posiadanie całej akcji Amazona w tradycyjny sposób, czyli zakup jej na giełdzie za pośrednictwem biura maklerskiego, jest poza zasięgiem zdecydowanej większości indywidualnych inwestorów. Co więcej, opłaty serwisowe często zmniejszają opłacalność małych transakcji i zniechęcają inwestorów od zakupu akcji. Właśnie to zamierzamy zmienić – chcemy sprawić, aby obrót akcjami był bardziej przystępny dla każdego.

Bitcoin oraz inne aktywa cyfrowe zupełnie zmieniły zasady gry. Uczyniły inwestowanie dużo bardziej przejrzystym i nisko-kosztowym. Inwestowanie stało się możliwe w 100 proc. w świecie cyfrowym.

Cena bitcoina bije nowe rekordy, a kryptowaluta staje się coraz bardziej mainstreamowa – zwróciło się w jej kierunku wielu inwestorów instytucjonalnych.

To bardzo ważna zmiana. Na naszych oczach bitcoin staje się składową rekomendowanych strategii alokacji dla inwestorów instytucjonalnych i banków inwestycyjnych. Obserwujemy też dynamiczny wzrost liczby nowych klientów detalicznych, którzy każdego dnia wchodzą na ten rynek. Wiele wskazuje na to, że ostatnie tygodnie były dopiero początkiem bezprecedensowych wzrostów. Choć należy spodziewać się nieuchronnych wahnięć kursu, bitcoin jest na dobrej drodze, by stać się „złotem” na miarę XXI wieku.

Mówiliśmy wcześniej o demokratyzacji inwestowania. Czy obserwujecie już nuż zmiany na rynku spowodowane szerszym wejściem drobnych inwestorów? Czy mogą oni wprowadzić na rynek tyle kapitału, aby w jakikolwiek sposób wpłynąć na notowania?

Gdy rozmawiamy o finansach, a w szczególności rynku kapitałowym czy obrocie aktywami wartościowymi, przyjmujemy wiele założeń na temat „typu” ludzi, którzy inwestują. Przez bardzo długi czas zaangażowanie w rynki finansowe było postrzegane jako coś elitarnego, zarezerwowanego dla małej grupy. Świat tradingu zawsze był dosyć ekskluzywny – jako domena zamożnych i posiadających „znajomości”. Tradycyjnie nowicjusz mógł wejść na ten rynek z wielkim trudem.

Dziś kształtuje się zupełnie nowy rynek. Od momentu powstania, dekadę temu, kryptowaluty fascynowały ludzi w świecie finansów. Dzięki wyeliminowaniu opłat serwisowych oraz pandemii koronawirusa, która dała wielu ludziom więcej wolnego czasu, spędzanego w dużej części online, powstaje zupełnie nowe pokolenie inwestorów. Choć ich indywidualny wkład może być niewielki, to dzięki swojej liczbie już zdążyli wpłynąć na rynek. Oznacza to, że inwestorzy instytucjonalni, aby być na bieżąco, muszą analizować ruchy inwestorów indywidualnych na rynku i brać pod uwagę ich opinię. Jeśli spojrzymy na skalę wahań tegorocznych kursów giełdowych w USA, można powiedzieć, że w samym środku pandemii inwestorzy indywidualni wzięli starszyznę na prawdziwą przejażdżkę kolejką górską.

Przykład Robinhooda pokazał jednak, że niedoświadczeni inwestorzy podejmują ryzykowne decyzje, co często prowadzić może to tragedii.

Najlepszym rozwiązaniem jest edukacja. Ufamy liniom lotniczym, że przetransportują ludzi i towary do właściwego miasta, bezpiecznie i na czas. Polegamy na sklepach spożywczych, że w przystępny sposób zapewnią nam dostęp do bezpiecznej i zdrowej żywności. Od dawna oczekujemy też od banków i doradców finansowych, że zabezpieczą interesy swoich klientów.

W Bitpandzie wierzymy, że każdy powinien ufać sobie. Zawsze w inwestowaniu ważne jest, aby być dobrze poinformowanym przed wykonaniem transakcji. To ważne, by wybrać platformę, która nam odpowiada i aktywa, na których temat mamy wiedzę. Platformy godne zaufania zazwyczaj oferują starannie dobrane aktywa. Niemniej jednak ostatecznie każdy musi sam dokonać oceny ryzyka i podejmować decyzje zakupowe. Sądzę, że z czasem zrozumienie technologii będzie bardziej powszechne, a tym samym zaufanie do rynku kryptowalut wzrośnie. W dłuższym okresie przyniesie to większą stabilność cen.