Bitcoin leci na łeb na szyję. Chiński państwowy bank bezlitośnie poddusza kryptowaluty

Terrain ahead! Właśnie pęka granica 30 tys. dol. za bitcoina, a jeszcze dwa miesiące temu za bitcoina płaciliśmy prawie dwa razy tyle. Najsłynniejsza kryptowaluta zalicza właśnie spektakularny lot ku ziemi.

Dokładnie 13 kwietnia jedna moneta najpopularniejszej kryptowaluty na świecie była wyceniana na 63,5 tys. dol. Później przyszedł jednak festiwal strat, wywołany przez doniesienia z Chin.

Bizblog.pl poleca

Tylko w ciągu tygodnia bitcoin stracił na wartości 10 tys. dol.

Spadki zaliczyły również inne kryptowaluty. Ethereum straciło 6 proc. w ciągu ostatnich 24 godzin, XRP 16 proc., a Dogecoin 14 proc.

Chiński Bank Rolny nakłada bana na kryptowaluty.

Chiński Bank Rolny należy do „Wielkiej Czwórki” chińskich banków. Ma 320 mln klientów i ponad 24 tys. oddziałów. W 2010 roku wszedł na giełdę, a jego IPO stało się największym debiutem w historii (później przebiło go dopiero Saudi Aramco). Forbes rokrocznie plasuje go w czołówce najważniejszych instytucji pod kątem stabilności światowego systemu finansowego. Kiedy więc taki gracz mówi kryptowalutom stanowcze „nie”, to kurs może się zachować tylko w jeden sposób.

Bank nie tylko zakazał swoim klientom korzystania z kryptowalut, ale i podkreślił, że jeśli połączy z nimi transakcje użytkowników, to w mig zamknie im konta i zgłosi ten fakt odpowiednim organom.

Chiny zmierzają w kierunku cyfrowego juana

Nie jest to pierwsze z wrogich działań chińskich władz w kierunku bitcoina. Choć obrót kryptowalutami jest oficjalnie zakazany w Państwie Środka, to jego mieszkańcy dotychczas znajdowali sposoby na obchodzenie systemu. Chiny dominują również pod kątem mocy obliczeniowej całej sieci. Tamtejsze kopalnie napędzają 80 proc. światowego handlu.

Przoduje chińska Mongolia Wewnętrzna – region, który samodzielnie odpowiada za 8 proc. mocy obliczeniowej sieci bitcoina. Górnicy dysponują tu tanią energią z hydroelektrowni Huhehaote i Nierji.

Partii nie w smak leży jednak waluta, której nie może kontrolować. Skoro rewolucji technologicznej nie można zatrzymać, to Chińczycy próbują skierować ją na własne tory. W tym celu opracowali e-juana, który w teorii mógłby zagrozić pozycji amerykańskiego dolara. Już teraz można za jego pomocą płacić w niektórych rejonach Chin, a nawet wymieniać w bankomatach. Te w Pekinie mają logo… Chińskiego Banku Rolnego.