Bitcoin to wróg klimatu. Pochłania rocznie więcej energii elektrycznej niż cała Argentyna

Naukowcy z Uniwersytetu Cambridge sprawdzili jakie nakłady energii potrzebne są do „wykopania” kryptowalut. I wyszło im, że w przypadku bitcoina w ciągu roku jest jej tyle, ile wyprodukuje w ciągu 12 miesięcy kraj wielkości Holandii albo Argentyny.

Naukowcy zdobyli ostateczny dowód na to, że „wykopanie” kryptowaluty jest bardzo energochłonne i wymaga ciężkich obliczeń komputerowych w celu weryfikacji transakcji. Analitycy z Uniwersytetu Cambridge dowiedli, że te procesy w przypadku najbardziej rozpoznawalnej kryptowaluty świata, czyli bitcoina zużywają ok. 121,36 terawatogodzin (TWh) rocznie.

Bizblog.pl poleca

To ogromne ilości, które przewyższają zapotrzebowanie energetyczne w ciągu 12 miesięcy takich krajów jak Holandia (108,8 TWh), Zjednoczone Emiraty Arabskie (113,20 TWh), czy Argentyna (121 TWh). Kryptowaluty ze swoim bagażem energetycznym mają też coraz bliżej pod tym względem do Norwegii (122,20 TWh). 

Energia, którą zużywa się przy okazji „kopania” bitcoinów mogłaby zasilać wszystkie czajniki używane w Wielkiej Brytanii przez 27 lat

– ustalili naukowcy.

Bitcoin antywydajny energetycznie

Michel Rauchs, badacz z Cambridge Centre for Alternative Finance, uważa, że zapotrzebowanie energetyczne po stronie bitcoina może spaść tylko w jednym przypadku: jak wartość tej kryptowaluty też poleci w dół. Wydajność samego sprzętu służącego do „wykopywania” przy tym nie ma żadnego znaczenia. Po prostu, jak przekonuje David Gerard, ekspert ds. bitcoina i blockchain, autor książki „Attack of the 50 Foot Blockchain”, bitcoin jest antywydajny energetycznie. 

Bardziej wydajny sprzęt górniczy nie pomoże – będzie po prostu konkurował z innym wydajnym sprzętem górniczym

– argumentuje Gerard.

Prawda jest taka, że algorytm bitcoina wymaga coraz większej mocy obliczeniowej do zatwierdzania danej transakcji. Ślad węglowy tej kryptowaluty porównywalny jest z tym wytwarzanym w ciągu roku przez Nową Zelandię i wynosi ok. 37 mln ton CO2. Jedna zaś transakcja na bitcoinach generuje ilość dwutlenku węgla równoważną z przeszło 700 użyciami karty kredytowej Visa. 

Podatek węglowy od kryptowalut coraz bliżej?

Energetyczny bagaż bitcoina rośnie z roku na rok. Jeszcze w 2017 r. zapotrzebowanie energetyczne w przypadku tej kryptowaluty szacowano na 9,6 TWh. Dzisiaj to wartości już ponad dwunastokrotnie większe. I raczej nie ma co liczyć na nagłe wyhamowanie tego trendu. Jaka jest w takim razie możliwa recepta? Eksperci coraz częściej i głośniej mówią o podatku węglowym od kryptowalut. Mogłoby to być zorganizowane podobnie jak w Szwecji (100 euro za tonę metryczną CO2) lub za pomocą unijnego systemu handlu emisjami EU ETS. 

Coraz popularniejsza jest też opinia, że powinno być to rozwiązanie ogólnoświatowe, co może jednak nie być takie łatwe. Wszystko przez to, że – jak donosi Bloomberg – prawie połowa światowej mocy wydobywczej bitcoin znajduje się w południowo-zachodnich Chinach, gdzie energia jest tania, mniej opodatkowana i dostarczana przez elektrownie węglowe. Szacuje się, że to właśnie węgiel stanowi 38 proc. mocy kryptowalutowych „górników”. 

Przeciwnicy nowej daniny dla kryptowalut podkreślają, że bitcoin jest dobrem ogólnym. Uważają, że gdyby energia nie była wykorzystana na ich „wykopanie”, to by się zwyczajnie w świecie zmarnowała. W „produkcji” cyfrowych pieniędzy coraz częściej zaś pomagają odnawialne źródła energii. Przykładem jest farma kryptowalut mieszcząca się w syberyjskim mieście Norilsk – wykonana z metalu ze złomu, zasilana tanim gazem i energią wodną. 

Dotacja dla Tesli pod lupą?

Przy okazji publikacji ustaleń naukowców z Uniwersytetu Cambridge ciemne chmury zaczęły zbierać się nad Teslą. Spółka w styczniu zainwestowała 1,5 mld dol. w bitcoina, co też w odpowiedni sposób wpłynęła na cenę tej kryptowaluty, której kurs jest bardzo zmienny. Tylko w ciągu ostatniego roku jej wartość wahała się między 5 a ponad 40 tys. dol. 

David Gerard i inni eksperci przekonują, że tym samym Tesla – do tej pory promując zieloną transformację energetyczną – zrobiła olbrzymi, klimatyczny krok do tyłu. Bardzo możliwe, że przyjrzą się temu też śledczy. Chodzi o to, że w ubiegłym roku firma Elona Muska otrzymała w ramach dotacji środowiskowych w sumie 1,5 mld dol. Dokładnie taką kwotę Tesla wydała na zakup bitcoina – „wykopywanego” za pomocy energii elektrycznej z węgla.