Bitcoin znów szybuje. Czeka nas powtórka sprzed dwóch lat?

Bitcoin już dawno nie kosztował tak dużo. Obecnie za jedną monetę płaci się blisko 31 tys. zł. To rekordowy wynik od lipca zeszłego roku.

Kurs za ostatni miesiąc nie pozostawia wątpliwości. Bitcoin ma się coraz lepiej i nagradza inwestorów, którzy zdecydowali się na trzymanie kryptowaluty, mimo dużej przeceny. Jeszcze w grudniu 2017 roku za jedną monetę płaciło się ponad 50 tys. zł. Później bitcoina czekał cały rok spadków – aż do grudnia 2018 roku, kiedy waluta ustatkowała się na poziomie nieco ponad 10 tys. Od kwietnia obserwujemy jednak stabilny wzrost, który przyspieszył w ostatnich dniach.

Kurs bitcoina za coinmarketcap.com

Wzrasta liczba transakcji. To dobry znak.

Obecnie dorównuje ona niemal liczbie transakcji z czasów szczytu wszech czasów, kiedy mainstreamowe media wałkowały temat kryptowalut z dużą uwagą, co przyciągało do rynku nowych nabywców. Pokazuje to, że choć cena jest niższa, ludzie wykorzystują bitcoina równie często. Można więc bezpiecznie założyć, że rynek się nieco oczyścił i zamiast spekulantów częściej można na nim spotkać prawdziwych użytkowników bitcoina.

Kursu nie zachwiał nawet szósty największy krypto-atak hakerski w historii.

Przed kilkoma dniami hakerzy uderzyli w największą giełdę świata – Binance. Przestępcom udało się wyprowadzić 7 tys. bitcoinów wartych wówczas 41 mln dol. Giełda poradziła sobie wzorowo. Zwróciła klientom skradzione środki i po krótkim czasie nieobecności wróciła do handlu.

Bitcoina napędza konflikt na linii Chiny – USA?

Na taką tezę trafiłem w artykule bitcoin.pl, którego autor przywołuje przykłady kryzysu wenezuelskiego i niepewności związanej brexitem. Międzynarodowe zawirowania ekonomiczne miały w przeszłości osłabiać wiarę ludzi w waluty fiducjarne i wzmagać ich zainteresowanie kryptowalutami. W czasach szalejącej inflacji (jak w Wenezueli) o wiele bardziej opłaca się bowiem zawierzyć internetowej walucie, niż nieprzewidywalnym politykom.

Dlatego, obecne wzrosty mogą się wiązać z zapowiedziami kolejnych taryf w handlu pomiędzy dwoma, światowymi supermocarstwami. W czasach niepewności inwestorzy mogą skłaniać się ku aktywom niezależnym od Trumpa czy Xi Jinpinga.

Doskonale podsumował to amerykański kongresman, Brad Sherman:

Nasza światowa potęga bierze się z pozycji dolara, jako międzynarodowej jednostki finansowej i transakcyjnej

– cytuje Shermana Forbes.

Kongresman wyraził zaniepokojenie rosnącą pozycją bitcoina, jako alternatywy dla systemu z Bretton Woods, w którym prym od lat wiedzie dolar.

Inni widzą jednak bitcoina w pozytywnym świetle. Dzięki współpracy z procesorem płatności, Flexą, kryptowalutami można już płacić u amerykańskich gigantów, jak: Whole Foods czy, Starbucks. Kawa ze Starbunia, nie przejdzie do historii, jak pierwsza pizza (za 10 tys. bitcoinów), ale pokazuje drogę kryptowalut ku coraz większemu upowszechnieniu.

A to na pewno wpłynie na kurs i sprawi, że kolejne wzrosty napędzała będzie konsumpcja kryptowalut, a nie pompowanie bańki.