Biedronka po cichu urządza sobie niedziele handlowe. Zapytaliśmy, a sieć nabrała wody w usta

Biedronka, nie oglądając się na decyzje polityków, powoli otwiera się na handel w niedziele. Czy łamie w ten sposób prawo? Nie, przepisy są po prostu tak dziurawe, że ich obejście było tylko kwestią czasu. A najpopularniejszy dyskont w Polsce korzysta z całej palety możliwości.

Od początku pandemii sieci handlowe gorąco apelują do rządu o zniesienie zakazu handlu w niedziele. Branża tłumaczy, że pomoże to utrzymać miejsca pracy i odrobić straty wywołane przez restrykcje nałożone na działalność sklepów.

Bizblog.pl poleca

Politycy nie są jednak skorzy do takich ustępstw. Wspiera ich w tym stanowisku Polska Izba Handlowa, która stwierdziła, że pandemia nie powinna być wykorzystywana jako pretekst do przywrócenia handlu w niedziele.

Ba, rozprzestrzenianie się koronawirusa, wskazuje PIH, można ograniczyć właśnie dzięki utrzymaniu zakazu. Klienci skłaniają się bowiem do robienia zakupów w małych sklepach osiedlowych, a to oznacza, że nie korzystają z transportu publicznego. Co więcej, na zrobienie zakupów w małej placówce potrzeba zdecydowanie mniej czasu niż na obejście 100-metrowego dyskontu, co w naturalny sposób zmniejsza ryzyko zarażenia.

Dyskonty odbijają jednak piłeczkę – handlowe niedziele zmniejszą ruch w pozostałe dni tygodnia. Obie strony mają więc swoje argumenty. Tyle że te przepychanki zaczynają już głównych zainteresowanych nudzić. Biedronka nie oglądając się na decyzje u góry, zaczęła więc realizować plan, który pozwoli jej częściowo uniezależnić się od kaprysów Nowogrodzkiej. Po cichu i bez zbędnego rozgłosu.

Biedronka jak Żabka?

Biedronka otwiera sklep w Dobrzycy niedaleko Kalisza – pozornie nic nieznaczący news rozpalił polskie social media. Placówka będzie bowiem prowadzona na zasadzie franczyzy i jak ustaliły Wiadomości Handlowe, będzie otwarta również w niedziele z zakazem handlu. W komunikacie prasowym Jeronimo Martins nie znajdziemy jednak na ten temat ani słowa.

W jaki sposób nowy sklep ma ominąć zakaz? Tego Biedronka również nie ujawnia. Teoretycznie najprostszym sposobem jest wykorzystanie wyjątku, mówiącego o tym, że właściciel może samodzielnie stanąć za ladą i prowadzić sprzedaż. Z takiej formuły korzystają przecież m.in. franczyzobiorcy Żabki. Ale w tym przypadku nie będzie to takie proste. Nowy sklep będzie miał powierzchnię 650 m2 – trudno sobie wyobrazić, by obsługiwała go jedna osoba.

Druga możliwość wiąże się z przekształceniem sklepu w placówkę pocztową. Tu znów Biedronka poszłaby śladem Żabek, która wydaje dzisiaj paczki kurierskie. To dozwolona praktyka, o czym świadczą procesy sądowe, które franczyzobiorcy masowo wygrywali z Państwową Inspekcją Pracy.

Nowo otwarty sklep nie będzie jednak pierwszym, który jest prowadzony przez samodzielnego przedsiębiorcę podpinającego się pod szyld z biedronką… Dlaczego więc tylko sklep w Dobrzycy będzie otwarty w niedziele?

Zapytaliśmy biuro prasowe Biedronki czy franczyzobiorcy mogą na własną rękę decydować o otwieraniu sklepów ostatniego dnia tygodnia, ale do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Jeżeli Jeronimo Martins dałoby zielone światło na działalność w niedziele, mapa punktów sprzedaży otwartych w niedzielę wzbogaciłaby się o kilkadziesiąt miejsc, bo mniej więcej z tyloma sklepami Biedronka  współpracuje na zasadzie franczyzy.

Fikcyjny zakaz

Początkowo Biedronka podchodziła do tematu ograniczeń ostrożnie. Handel prowadziła wykorzystując do tego sklepy umieszczone przy dworcach, dla których ustawodawca przewidział przecież wyjątek. Okazało się, że Jeronimo Martins się dopiero rozkręcało.

Na początku kwietnia Biedronka weszła we współpracę z Glovo. Aplikacja umożliwia zamawianie zakupów ze sklepu internetowego Biedronki, także w niedziele. Usługa działa w ponad 20 miastach w Polsce, a sieć chwaliła się, że większość zamówień realizowanych jest w mniej niż godzinę. Przedstawiciele sieci reklamują usługę, jako „wyjście naprzeciw oczekiwaniom klientów”. O tym, że tym oczekiwaniem jest kupno jedzenia w dzień wolny od pracy, taktownie nie wspominają.

Biedronka nie jest oczywiście w tych działaniach całkowicie odosobniona. Jej ruchy najbardziej rzucają się w oczy, bo jest zdecydowanie największym detalistą w kraju. Internetowe dostawy uruchamiają jednak wszystkie liczące się sklepy w Polsce. O ich popularności niech świadczy fakt, że po wprowadzeniu „miękkiego lockdownu” przez rząd, na dostarczenie zakupów trzeba czekać nawet do 3 tygodni! Restrykcje nie są też dzisiaj problemem dla wspomnianych wcześniej Żabek, do których w niedzielny poranek można walić jak w dym. A zakaz handlu w coraz większym stopniu staje się zwykłą fikcją.

AKTUALIZACJA:
Po publikacji materiału otrzymaliśmy odpowiedź ze strony Biedronki. Biuro prasowe potwierdza w nim, że sklep w Dobrzycy będzie otwarty w niedzielę od 10.00 do 22.00. Dodaje też, że jest to sklep franczyzowy prowadzony samodzielnie przez naszego zewnętrznego partnera i to w zakresie jego kompetencji leży podejmowanie decyzji biznesowych związanych z działalnością gospodarczą, w tym współpraca lub rezygnacja ze współpracy z operatorami pocztowymi.

Chcielibyśmy podkreślić, że Biedronka zawsze i konsekwentnie przestrzega obowiązującego prawa oraz na bieżąco dostosowuje się do wszelkich rządowych rozporządzeń

– podkreśla sieć