Biedronkę martwią dni niehandlowe. Sieć liczy na niską inflację i planuje otworzyć w Polsce kolejne sklepy

Coraz większa presja na koszty pracy. To samo z cenami energii. A do tego spędzające sen z powiek dni niehandlowe. Jeronimo Martins przekonuje, że handel detaliczny w 2019 r. będzie miał pod górę. Ale ekspansja spółki w Polsce nie zwolni tempa. Biedronka i Hebe otworzą nowe sklepy.

Porównując ten kwartał do pierwszego z zeszłego roku, jak na dłoni widać słabsze wyniki Biedronki. Jak informuje serwis dlahandlu.pl sprzedaż w trzech pierwszych miesiącach – licząc rok do roku – spadła o ok. 0,8 proc.: z 2,92 mld euro do prawie 2,89 mld euro. Zysk netto całej Grupy wyniósł 72 mln euro i był niższy od tego wypracowanego w tym samym okresie rok temu o 14,5 proc. Ale też trzeba w tym miejscu podkreślić, że Jeronimo Martins może poszczycić się przychodami ze sprzedaży w pierwszym kwartale 2019 r. na poziomie prawie 4,25 mld euro.

W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku Biedronka zamknęła 6 sklepów, ale postawiła 8 nowych. I z dalszej ekspansji na terenie Polski nie rezygnuje. Chociaż koncern jest jak najbardziej świadom zagrożeń, jakie czekają na nasz handel detaliczny w najbliższym czasie. 

Pęknie granica 3000 sklepów?

Dzisiaj szukając lidera handlu detalicznego w Polsce trudno wskazać inny podmiot niż Biedronka. I nie ma w tym żadnego zdziwienia. Sieć ma w sumie w naszym kraju 2900 sklepów w przeszło tysiącu miejscowości. A wszystko wskazuje, że będzie ich u nas coraz więcej. Pod koniec zeszłego roku Pedro Soares Dos Santos, prezes zarządu i CEO Grupy Jeronimo Martins, zapowiadał wszak, że Biedronka w najbliższych latach powinna otwierać od 100 do nawet 150 nowych sklepów rocznie. Tym samym można liczyć, że pod koniec 2019 r. Biedronka będzie mogła chwalić się ok. 3 tysiącami sklepów w Polsce.

100 Biedronek w standardowym formacie i 50 w mniejszym.

Wsłuchując się w najnowsze zapowiedzi Jeronimo Martins trzeba taki scenariusz jak najbardziej brać pod uwagę. Na wydatki inwestycyjne związane z rozwojem marki w bieżącym roku firma będzie chciała przeznaczyć 700–750 mln euro. Do końca 2019 r. ma powstać ok. 100 nowych Biedronek w standardowym formacie i 50 w mniejszym. 

Na tym nie koniec. Ekspansja nie ominie też innych. Drogeria Hebe ma pokazać 50 nowych sklepów. Z kolei portugalska sieć Pingo Doce ma zyskać ok. 10 nowych sklepów, a rozwijająca coraz szerzej skrzydła w Kolumbii sieć Ara ma pod koniec roku pochwalić się ok. 150 nowym sklepami i dwoma centrami dystrybucyjnymi. Koncern Jeronimo Martins chce też modernizować swoje sklepy. Biedronka unowocześni od 230 do 250 sklepów, a sieć Pingo Doce – ok. 30.

Biedronka motorem napędowym Jeronimo Martins.

Patrząc na całą sprzedaż w koncernie Jeronimo Martins polska Biedronka jest od lat niezaprzeczalnym liderem. Sieci sklepów w Portugalii i Kolumbii muszą na to patrzeć z zazdrością. Przewaga bowiem jest wyraźna. To ponad 2/3 całego tortu: Biedronka odpowiada za ok. 67 proc. całej sprzedaży. Dla porównania udział kolumbijskiej sieci Ara to 3,5 proc. Drogerie Hebe mają jeszcze mniej – 1,2 proc. 

Przy tym wszystkim wydaje się, że koncern Jeronimo Martins coraz lepiej zna rynki, na których funkcjonuje. Na przykład ma dokładnie sprecyzowane, jakie zagrożenia czekają go w Polsce. To przede wszystkim coraz większa presja na koszty pracy praz koszty energii. Ciągle kłopotem pozostaje liczba dodatkowych dni bez handlu i ich dalsze możliwe ograniczenie w przyszłym roku. Receptą ma być niska inflacja koszyka zakupowego.

Chociaż część ekspertów widzi w tym akurat szansę. Biedronka stoi jednak na solidnych, finansowych nogach, a nie każda sieć detaliczna w Polsce może to o sobie powiedzieć. Rosnące koszta i coraz więcej niehandlowych dni mogą nadszarpnąć kondycję tych mniejszych. A to będzie szansa dla Biedronki na ich przejęcie. Tak jak miało to miejsce w zeszłym roku jeżeli chodzi o poznański sklep Piotr i Paweł. 

Innowacje i przegląd wynagrodzeń.

Wśród zapowiedzi o nowych sklepach znalazły się również te dotyczące systemu wynagrodzeń i ogólnej modernizacji. W pierwszym przypadku chodzi o kontynuowanie polityki podjętej jeszcze w tamtym roku, kiedy np. premię kwartalną zastąpiła miesięczna. 

Chcemy, by nasz system wynagrodzeń odpowiadał na aktualne potrzeby pracowników i był kształtowany w oparciu o czynniki rynkowe. Podczas tegorocznego przeglądu wynagrodzeń zmodyfikowaliśmy dwa elementy składowe: nagrodę za brak nieplanowanych nieobecności i uznaniową premię powiązaną z wynikami sklepu. Chcemy, aby nasi pracownicy mieli większą szansę na uzyskanie tej nagrody, i co za tym idzie dodatkowe środki finansowe, nawet mimo sporadycznych krótkotrwałych absencji – przekonuje Tomasz Dejtrowski, dyrektor ds. wynagrodzeń i świadczeń w Jeronimo Martins Polska S.A.

A innowacje? Po tym, jak swoje pierwsze kroki uczynił już Lidl e-handel przetestować ma drogeria Hebe, która w e-commerce ma zadebiutować w czerwcu. 

Czarne chmury nadejdą w listopadzie?

Pierwotnie od 15 stycznia do 30 kwietnia miało trwać w Biedronce głosowanie w referendum strajkowym. Teraz związkowcy przedłużyli ten termin do 30 września. I grożą, że w listopadzie zamkną sklepy. By strajk był legalny za jego organizacją musi opowiedzieć się ponad połowa załogi. Cała liczy ok. 67 tys. osób.

Trzy związki zawodowe: NSZZ “Solidarność”, Solidarność’80 oraz Sierpień’80 przedstawiły swoje żądania. To m.in. poprawa warunków pracy poprzez ograniczenie wielozadaniowości na stanowiskach pracy; wprowadzenie regulaminu wynagradzania uwzględniającego transparentne kryteria premiowania; ustalenie zasad rozliczania delegacji; ograniczenie godzin otwarcia sklepów w dni poprzedzające dni wolne od handlu zgodnie z przepisami; zaniechanie ograniczenia działalności związków zawodowych oraz wyrównanie wynagrodzeń pracowników bez względu na lokalizację placówki handlowej.