Kryzys na rynku pracy pogłębia się. Bezrobocie szoruje po dnie, nawet pośredniaki świecą pustkami

5,1 proc. czyli o 0,1 proc. mniej niż w sierpniu wyniósł wskaźnik bezrobocia rejestrowanego we wrześniu. To rekordowo niski poziom od 1990 roku, gdy polska gospodarka dopiero budziła się po socjalistycznym odrętwieniu. Od dłuższego czasu problemem naszego rynku pracy nie jest jednak bezrobocie, lecz niedobór pracowników, a najnowsze dane wskazują, że sytuacja jeszcze się pogorszyła.

65 tysięcy w 2015 roku, 127 tysięcy w 2016, 237 tysięcy w 2017, a w zeszłym roku już 328 tysięcy. Tyle zezwoleń na pracę dla cudzoziemców wydali polscy urzędnicy. W tym roku padnie kolejny rekord, bo tylko w pierwszym półroczu zezwoleń wydano 217 tysięcy.

Bizblog.pl poleca:

Dotychczas około trzech czwartych wszystkich zezwoleń było wydawanych Ukraińcom, ale zapotrzebowanie na pracowników w Polsce jest tak duże, że w błyskawicznym tempie rośnie liczba zezwoleń wydawanych Azjatom z Nepalu, Indii czy Bangladeszu.

Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w pierwszym półroczu liczba zezwoleń na pracę dla Azjatów wyniosła 35 tysięcy, czyli wzrosła aż o 42 proc. w stosunku do pierwszej połowy zeszłego roku. Zezwolenia trafiły do obywateli aż 39 krajów Azjatyckich.

Fala imigracji zarobkowej wciąż rośnie

Oczywiście liczba wydawanych zezwoleń nie jest dobrym wskaźnikiem realnego zapotrzebowania na pracowników na naszym rynku, ponieważ urzędy są zalewane tak wielką falą wniosków o zezwolenie na pracę, że nie są w stanie ich na bieżąco rozpatrywać.

Pracowników brakuje w zdecydowanej większości branż, ale najpoważniejsza sytuacja panuje w budownictwie, transporcie, rolnictwie, gastronomii i handlu. Brak pracowników stanowi coraz większą barierę w rozwoju polskich firm, a niektóre już muszą ograniczać działalność z powodu braku rąk do pracy.

100 tysięcy pracowników przyjmę od zaraz

Przedstawiciele branży budowlanej i transportowej szacują, że w każdej z nich na dzień dobry pracę mogłoby znaleźć po 100 tysięcy pracowników. Wystarczą podstawowe kwalifikacje budowlane czy prawo jazdy kategorii C i pracę można mieć od zaraz. Chętnych jednak brakuje.

Realia polskiego rynku pracy i trudna sytuacja wielu polskich firm najwyraźniej wciąż nie może przebić się do świadomości urzędników władzy centralnej, ponieważ w rządzie wciąż pokutuje przesąd, że niskie bezrobocie = świetna sytuacja na rynku pracy.

Cieszę się z dobrej sytuacji na rynku pracy. W ciągu czterech lat utworzyliśmy dwa miliony miejsc pracy. To wszystko składa się na dobry wzrost gospodarczy, na dobrą sytuację na rynku pracy i poprawę sytuacji materialnej pracowników

– mówi wiceminister rodziny i pracy Stanisław Szwed.

Niedobór pracowników? Nie słyszeliśmy

O nabrzmiewającym problemie niedoboru pracowników, który wymusza import siły roboczej z zagranicy, nie wspomina ani słowa w wypowiedzi podsumowującej cztery lata pracy swojego resortu.

Bezrobocie na poziomie 5,1 proc. to około 850 tysięcy osób bez pracy. Można odnieść wrażenie, że bezrobocie wciąż jest dużym problemem polskiego rynku pracy. Trzeba jednak pamiętać, że jest to wskaźnik bezrobocia rejestrowanego. Nie jest on oparty na badaniach rynku pracy, lecz jedynie na liczbie osób, które zarejestrowały się w pośredniaku.

Problem polega na tym, że spora część takich osób robi to dla określonych korzyści, na przykład dla dotacji do założenia działalności gospodarczej czy stworzenia miejsca pracy.

Bezrobocie naturalne

Zgodnie z praktykowaną w Unii Europejskiej metodyką BAEL, opartą na ankietowych badaniach aktywności zawodowej, bezrobocie w Polsce w sierpniu wyniosło 3,3 proc., a to już praktycznie poziom bezrobocia naturalnego.

Nawet przy idealnej równowadze pomiędzy liczbą miejsc pracy a liczbą chętnych do jej podjęcia wskaźnik bezrobocia nigdy nie wyniesie zero. W każdej zdrowej gospodarce występuje tak zwane bezrobocie naturalne. Wśród ekonomistów istnieje spór w tej kwestii, ale zazwyczaj przyjmuje się, że bezrobocie naturalne wynosi od 2 do 5 proc.

Skąd się bierze bezrobocie naturalne? W każdym momencie pewna część ludzi aktywnych zawodowo z różnych przyczyn zmienia pracę i zanim podejmie kolejną, przez jakiś czas nie pracuje.