W Polsce co piętnasty zarejestrowany autobus jest na prąd lub wodór

Organizacja pozarządowa Transport & Environment uważa, że część krajów przedstawiając Komisji Europejskiej do końca kwietnia swoje plany odbudowy gospodarczej po pandemii koronawirusa powinna zdecydowanie mocniej niż do tej pory postawić na finansowanie bezemisyjnych autobusów.

Tym razem organizacja Transport & Environment skupiła się na tym, ile tak naprawdę jeździ po europejskich drogach autobusów bezemisyjnych, czyli elektrycznych lub napędzanych wodorem. Bezapelacyjnie prym wiedzie pod tym względem Dania, gdzie już 78 proc. nowych pojazdów jest bezemisyjnych. Polska jest na zdecydowanie dalszym miejscu w tym zestawieniu. Urszula Stefanowicz z Polskiego Klubu Ekologicznego uważa, że jest szansa, żeby to zmienić i żeby nasz kraj zaczął doganiać pod tym względem europejską czołówkę. 

Bizblog.pl poleca

Chcę wierzyć, że nie ma tu pola do sporu politycznego i wsparcie takiej transformacji komunikacji miejskiej, a także podmiejskiej i tej między miastami, będzie jednym z priorytetów Krajowego Planu Odbudowy

– przekonuje ekspertka. 
Bezemisyjne autobusy w Europie w ujęciu raportu Transport & Environment.

Bezemisyjne autobusy, czyli Polska w tyle

Przygotowując raport, organizacja Transport & Environment pod lupę wzięła autobusy rejestrowane w krajach europejskich w 2019 r. W tak opracowanym rankingu bezsprzecznym prym wiedzie Dania, która na 98 autobusów sprzed dwóch lat ma aż 78 proc. bezemisyjnym, napędzanych przez energię elektryczną. Drugie miejsce na podium przypadło w udziale Luksemburgowi – 67 proc. autobusów z 2019 r. nie emituje żadnych spalin. Brązowy medal w tej konkurencji otrzymała Holandia – 66 proc.

A kto jest w tym zestawieniu największym outsiderem? W pierwszej kolejności Austria, która wśród wszystkich 351 zarejestrowanych w 2019 r. autobusów nie ma żadnego bezemisyjnego. Głownie diesle i niewielki odsetek pojazdów na gaz ziemny. Druga od końca jest Irlandia. Tutaj na 184 autobusów też nie ma co szukać tych na prąd, czy na wodór. Niewiele lepiej jest w Szwajcarii – 1,9 proc. autobusów z 2019 r. jest bezemisyjnych, Grecji – 3,7 proc.. Włoszech – 5,4 proc., czy Niemiec – 6,3 proc. i Wielkiej Brytanii – 6,4 proc. W tej grupie jest te miejsce dla Polski, która na 990 zarejestrowanych w 2019 r. autobusów miała tylko 5,6 proc. bezemisyjnych. 

Nadal daleko nam do liderów zeroemisyjnego transportu zbiorowego, a obecna sytuacja wymaga zdecydowanych działań gwarantujących jednocześnie rozwój i możliwe szybkie przechodzenie na pojazdy zeroemisyjne w tym obszarze usług publicznych

– uważa Urszula Stefanowicz.

Holandia ma gotową receptę. To nie takie trudne

Jak to zmienić? W raporcie pada przykład rządu holenderskiego, który za emisje w transporcie na poważnie wziął się już pięć lat temu. W 2016 r. zdecydowano, że wszystkie nowo zakupione autobusy muszą stać się bezemisyjne od 2025 r., a od 2030 r. wymóg ten muszą spełniać wszystkie autobusy jeżdżące po holenderskich ulicach. W ten sposób w ramach przetargów publicznych kontrakty przyznawane są wyłącznie operatorom spełniającym lub przewyższającym te wymogi. Inni nawet nie mają co się starć. 

W Polsce też zaczyna się coś dziać w tym względzie. Przeznaczymy 290 mln euro na zasilanie transportu publicznego w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców do 2030 r. Z kolei od stycznia 2021 r. samorządy mogą starać się o pożyczkę lub dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na zakup nowych szkolnych autobusów elektrycznych. Przeznaczono na to w sumie 1,3 mld zł. Wnioski można składać do 15 grudnia 2021 r.

Rafał Bajczuk z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych chwali te inicjatywy, ale jednocześnie zwraca uwag, że nawet najambitniejsze plany niczego nie zmienią, jak równolegle nie będzie wprowadzony efektywny system wsparcia zakupu pojazdów bezemisyjnych i równoczesne wycofanie dopłat i subsydiów dla napędów spalinowych, zwłaszcza gazu ziemnego.