Beyond Meat wchodzi w sprzedaż online. Gdy knajpy zamknięte, trzeba jakoś dotrzeć do klientów

Zamknięte restauracje sprawiły, że producent burgerów z roślin musiał przedefiniować swoją strategię. Skupi się na supermarketach, a e-commerce wykorzysta do testowania nowych produktów.

Amerykanie mogą już zamawiać roślinne kiełbaski i kotlety z dostawą do domu. Kupujący mogą wybrać spomiędzy kilku zestawów wycenianych w granicach 50-70 dol. za paczkę. Firma chce wprowadzać nowe produkty właśnie w tym kanale. Dopiero kiedy przyciągną one wystarczającą uwagę użytkowników, mogą trafić do sklepów.

Beyond Meat sprzedaje więcej, ale wciąż jest na minusie

Tylko w drugim kwartale 2020 roku firma zanotowała stratę w wysokości 10,2 mln dol. I to pomimo wzrostu przychodów – do 113,3 mln dol. (+70 proc. rok do roku). Znaczną część odbiorców burgerów stanowiły bowiem restauracje, które nie miały innego wyjścia, jak zamknąć swój biznes w oczekiwaniu na pocovidowe rozluźnienie. Beyond Meat postawił więc na sprzedaż w supermarketach, która w USA na początku maja wzrosła o 264 proc.! Dla porównania sprzedaż tradycyjnego mięsa poszybowała w górę jedynie o 45 proc.

Przykładowe produkty ze sklepu Beyond Meat.

Trudno jednak porównywać oba rynki. Stosunkowo niewielki wzrost sprzedaży mięsa przełożył się na dodatkowe 3,8 mld dol., podczas gdy w przypadku mięsa roślinnego było to jedynie 25,7 mln dol.

Beyond Meat wyceniany jest na 8,25 mld dol.

Od początku lock downu walory firmy zyskały na wartości. Dziś wyceniane blisko 3 razy wyżej, niż w kwietniowym dołku.

Firma jest jedna dużo poniżej maksimum sprzed 14 miesięcy, kiedy jedną akcję można było kupić za bagatela 235 dol.

Beyond Meat celuje we fleksitarian

Są to osoby, które jedzą produkty zarówno pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego, w tym mięso. Dostrzegają jednak wpływ produkcji tego ostatniego na klimat i mogą w przyszłości przejść na całkowity wegetarianizm.

Beyond Meat chce ich przekonać do swoich produktów oferując „doświadczenie” spożywania mięsa bez jego produkcji. Roślinne burgery trudno bowiem na pierwszy rzut oka (lub kubka smakowego) odróżnić od swojego mięsnego brata.