Sądne dni dla banków. Pewnie trzęsą się jak galareta, czekając na wyrok SN ws. frankowiczów

Prawdopodobnie w tym tygodniu Sąd Najwyższy zajmie się frankowiczami. Od jego orzeczenia zależy, jak w przyszłości sądy będą orzekać w sporach między kredytobiorcami a bankami. Temperatura w centralach tych drugich bliska jest wrzenia.

Od czasu, kiedy wyroku TSUE w głośnej sprawie państwa Dziubaków, frankowicze coraz chętniej składają przeciw bankom pozwy do sądów, a sądy coraz częściej orzekają na ich korzyść. Na razie głównie w pierwszej instancji, ale jednak.

Właściwe w miażdżącej części sądy stają po stronie kredytobiorców. Jak wynika z szacunków kancelarii Votum, w 2020 r. sądy wydały 92 wyroki korzystne dla frankowiczów i tylko 5 korzystnych dla banków. W 72 z tych przypadków sądy zdecydowały o unieważnieniu umowy kredytowej.

Często robią to jednak trochę na oślep, bo nadal jest wiele wątpliwości natury prawnej, nie do końca wiadomo, jakie powinny być konsekwencje, jeśli sąd uzna, że umowa zawiera klauzule niedozwolone. Czy na pewno powinien unieważnić taką umowę? A może jednak tylko ją odfrankowić? I na jakich zasadach klient i bank mają się rozliczyć, jeśli umowa zostanie unieważniona?

Bizblog.pl poleca

Najczęściej za frankowiczami staje Sąd Okręgowy w Warszawie, bo on też ma największe doświadczenie w tego typu sporach i do niego wpływa najwięcej spraw. I spirala się nakręca, bo skoro to w tym sądzie jest największe prawdopodobieństwo, że frankowicz wygra, tym więcej nowych spraw wpływa właśnie tu. I system zaczyna się zatykać. Choć wcale nie musi, bo kredytobiorcy mogą składać pozwy we własnych miejscach zamieszkania, a nie tam, gdzie siedzibę ma bank.

Sądny tydzień. Czy koszmar bankowców się ziści?

Więcej prof. Glapiński nawet wyśmiał bankowców, że ja jego pośrednictwem usiłują wpływać na niezależne sądownictwo w Polsce.

Frankowicze obawiają się, że inne sądy poza Warszawą nie będą im tak przychylne. Ale to się może zmienić. I to lada chwila, bo już w tym tygodniu sprawą frankowiczów może zająć się Sąd Najwyższy. Jego opinia będzie jak drogowskaz dla wszystkich sądów w Polsce.

To może ułatwić frankowiczom życie. A dla banków stać się koszmarem.

O tym, że Sąd Najwyższy zajmie się tym problemem wiadomo od dawna. I od dawna obie zainteresowane strony bardzo na to czekają.

Banki bardzo obawiają się tego, co powie SN, dlatego jeszcze w listopadzie ubiegłego roku próbowały nawet naciskać na prezesa NBP, by ten w trosce o stabilność sektora bankowego wpłynął jakoś na Sąd Najwyższy. Bez skutku, bo prof. Glapiński oburzył się na takie próby nacisku, wytykając im, że sami narobili sobie tego bigosu, więc sami muszą się teraz z tym zmierzyć.

Zauważam, że w piśmie krytycznie odnoszą się państwo do znacznej części środowiska sędziowskiego. Proszę o informację, czy podobne w treści pismo wystosowali państwo do stowarzyszeń sędziowskich, aby uzmysłowić im wagę problemu? (…) Wydaje się, że w dłuższej perspektywie należałoby też zaapelować do wydziałów prawa uniwersytetów, gdyż one kształcą przyszłych sędziów

– ironicznie odpisał bankom szef NBP.

Pozostało im więc tylko czekać. A to już niedługo.

Sprawa ruszy w SN już w tym tygodniu, choć nie wiadomo, kiedy ostatecznie Sąd wyda orzeczenie.

70 proc. frankowiczów nie chce wojny. Ale…

Na koniec 2020 r. w sądach toczyło się 35 tys. spraw dotyczących kredytów frankowych. W sumie takich hipotek banki mają w swoich portfelach obecnie 435 tys. I choć najbardziej waleczni kredytobiorcy od jesieni krzyczą w internecie, że masowe ugody do zawierania których namawia banki KNF są bez szans, że czas na to był kilka lat temu, a teraz pora iść na całość, to 70 proc. frankowiczów wcale nie chce iść na wojnę i liczy, że banki wkrótce zaproponują im ugodowe rozwiązanie, które będzie dla nich satysfakcjonujące. Takie badanie wśród klientów zrobił jeden z banków z dużym portfelem walutowych hipotek jeszcze w grudniu ub. roku, o czym pisze „Puls Biznesu”. I niby tylko 5 proc. pytanych w tej ankiecie ugodzie mówi zdecydowane nie, ale 25 proc. jeszcze nie ma zdania. A jedna czwarta rynku to już duże ryzyko dla banków.

Dlatego, jak pisze „Puls Biznesu”, prace nad propozycjami ugód według schematu zaproponowanego przez KNF ruszyły pełną z początkiem tego roku. Powstał specjalny zespół, w skład którego wchodzą przedstawiciele 10 banków i KNF, którego zdaniem jest wypracowanie jednego wzorca ugody dla wszystkich.

Eksperci podkreślają, że masowe ugody mają sens tylko wtedy, gdy zdecyduje się na nie zdecydowana większość kredytobiorców walutowych, inaczej problem frankowy dalej pozostanie nierozwiązany. A to, czy klienci chętnie przyjmą propozycje zgód, zależy nie tylko od skalibrowania warunków przewalutowania ich umowy, ale również od decyzji Sądu Najwyższego.

Może on przecież równie dobrze uznać, że banki mają prawo domagać się o klientów zwrotu kosztu kapitału w przypadku uznania umowy za nieważną. A wtedy nawet wygrane kredytobiorców w sądach nie będą dla nich już tak bardzo atrakcyjne i banki nie będą aż tak skłonne, by przy okazji ugód chuchać i dmuchać na klientów, pewnie będą śrubować warunki przewalutowania.

A jeśli SN okaże się dla banków bezlitosny? Wtedy grunt będzie uciekał im spod nóg i zrobią wszystko, żeby klienci chcieli ugody zawierać. 

Pytanie, kto będzie pierwszy? Frankowy spec zespół czy SN? W tym wypadku timing is everything.