Duńczycy podnieśli szlaban dla Baltic Pipe. Uda nam się nie wpaść w energetyczną dziurę?

Duńska Agencja Ochrony Środowiska zgodziła się na kontynuowanie budowy Baltic Pipe. Rurociąg dostarczający gaz ziemny z Norwegii dla Polski pełną przepustowość ma osiągnąć pod koniec 2022 r.

Taka decyzja oznacza zielone światło dla budowy linii lądowej przez wyspę Zelandię, wschodnią część wyspy Funen oraz część linii lądowej od zachodniego wybrzeża Danii do terminalu gazowego w Nybro. Nie inaczej jest z budową terminalu w Nybro oraz nowej stacji kompresorowej w Everdrup na Zelandii.

Bizblog.pl poleca

Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, przekonuje, że to „gwarantuje ukończenie projektu w pierwotnie założonym terminie”, czyli w październiku 2022 r. Duński operator systemu przesyłowego Energinet bierze jednak pod uwagę maksymalne 3-miesięczne opóźnienie, chociaż zakłada osiągnięcie pełnej przepustowości (10 mld m3 rocznie) gazociągu pod koniec przyszłego roku.

Pracujemy bardzo ciężko, aby ukończyć jak najwięcej, aby móc dostarczyć dużą część uzgodnionej przepustowości w pierwotnym terminie

– zapewnia Marian Kaagh, wiceprezes ds. projektów w Energinet.

Baltic Pipe: ile będzie kosztować przerwa w pracach?

To czy Duńczycy zdążą – wcale nie jest przesądzone. Inna sprawa to konsekwencje finansowe zarządzonej przerwy, która trwała od 31 maja, po tym, jak Duńska Agencja Ochrony Środowiska wycofała swoje wcześniejsze pozwolenie. Marian Kaagh tłumaczy, że wszytko trzeba najpierw dokładnie policzyć. Być może więcej trzeba będzie też wyłożyć gotówki dla niektórych właścicieli gruntów, których upór może spowodować kolejne opóźnienia Baltic Pipe.

Kiedy będziemy mieli pełny obraz sytuacji, podzielimy się nim z opinią publiczną

– obiecuje Kaagh.

Z takiego obrotu sprawy zadowolenia nie ukrywał Piotr Naimski, który przy okazji dziękuje Duńczykom „za znalezienie sposobu kontynuowania realizacji projektu Baltic Pipe przy uwzględnieniu koniecznych uwarunkowań ochrony środowiska”.

Nadchodzi koniec kontraktu jamalskiego

Dogadanie się jak najszybsze z Duńczykami było w interesie Polski, która nie może pozwalać sobie na dziury w bezpieczeństwie energetycznym. A ewentualne opóźnienie Baltic Pipe zwiększało takie ryzyko. Wszystko przez to, że z końcem 2022 r. do historii przejdzie kontrakt jamalski, obowiązujący od 1996 r., który do tej pory regulował dostawy gazu do Polski, realizowane przez rosyjski Gazprom. Brak w tym czasie dostaw gazu z Norwegii – przez Baltic Pipe właśnie, byłby spory problemem. I nawet teraz, przy okazji duńskiej zgody na kontynuowanie prac, nie jest wcale wykluczone, że tak się właśnie nie stanie.

Zakończenie inwestycji to tylko jedna strona medalu. Pozostaje jeszcze druga, która oznacza np. konieczność rozmów z Rosjanami w sprawie krzyżowania polskiego projektu z Nord Stream i Nord Stream 2. Ponieważ Rosjanom na ukończeniu Baltic Pipe w ogóle nie zależy, to łatwo sobie wyobrazić, jak trudne to mogą być negocjacje.