System elektroniczny zamiast szlabanów. Rewolucja na polskich autostradach coraz bliżej

Ministerstwo Finansów uważa, że obecny pobór opłat na autostradach – zmuszający kierowców do zatrzymania się – odpowiada za powstające zatory w ruchu. A taki zator na płatnych drogach to po prostu finansowa strata. Dlatego za chwile mamy pożegnać autostradowe szlabany.

Rządowy harmonogram prac do końca roku nie pozostawia złudzeń. Jeszcze w tym roku ma być przyjęty projekt nowelizacji ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym. A to będzie oznaczać rewolucję na polskich autostradach, z których znikną szlabany. Zastąpi je elektroniczny system opłat. 

Bizblog.pl poleca

Takie rozwiązanie jest niezbędne dla poprawienia przepustowości i ograniczenia zatorów dzięki nowej metodzie poboru opłaty w systemie swobodnego ruchu, tzw. „free flow”

– czytamy w uzasadnieniu projektu.

Rząd dodaje, że przestarzałe rozwiązania wpływają także „na negatywny odbiór systemu przez użytkowników i powoduje spadek poziomu atrakcyjności podróżowania po autostradzie płatnej”.

Autostrady z nowym poborem opłat

Nowelizacja tych przepisów ma raz na zawsze pożegnać z polskich autostrad szlabany. Zastąpi je system elektroniczny, z którego będzie można skorzystać na dwa sposoby. Pierwszym będzie zakup elektronicznego biletu autostradowego. Ten będzie dotyczył określonego czasu, a także dokładnego wskazania odcinka autostrady, jakim kierowca zamierza się poruszać. Będzie można go kupić nie tylko przez aplikację, ale też m.in. na stacji paliw, czy w kiosku z gazetami. Tak, żeby rozwiązanie było wygodne także dla tych, którzy raczej stronią od rozwiązań cyfrowych.

Drugi sposób będzie polegać na przekazywaniu danych geolokalizacyjnych pojazdu do Systemu Poboru Opłaty Elektronicznej KAS e-Toll. Tak jak ma to obecnie miejsce w przypadku pobieranie opłat za pojazdy ciężkie (powyżej 3,5 t) – z wykorzystaniem aplikacji na urządzeniach mobilnych dostarczanych przez KAS.

Nie oznacza to jednak, że po nowelizacji przepisów kierowcy pojazdów lekkich będą musieli wyposażać się w nadajniki GPS. Nic nie ma być narzucane, a sposób płatności będzie wybierał kierowca. To, czy opłatę faktycznie uiszczono, zweryfikują funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej, Straży Granicznej, Inspekcji Transportu Drogowego i policji.

Opłaty na A4 – ciągle po staremu, ale za to drożej

Umowy na obsługę obecnego, manualnego systemu poboru opłat wygasają 1 grudnia 2021 r. Nowelizacja przepisów pozwalająca usunąć szlabany ma być przyjęta jeszcze w tym roku, co daje sporą nadzieję, że przepisy zaczną obowiązywać z początkiem przyszłego roku. Chociaż akcja usuwania szlabanów też ma swoje potrwać. Więc wszystko może przesuwać się w czasie o kolejne tygodnie.

Tak długo czekać nie chciał z podwyżkami za przejazd odcinkiem autostrady A4 między Krakowem a Katowicami zarządzająca tą drogą Stalexport, który pod koniec lipca wystąpił do GDDKiA o zatwierdzenie nowego cennika. Rafał Czechowski, rzecznik prasowy spółki, tłumaczył, że „zmiana stawek za przejazd wynika ze wzrostu kosztów eksploatacji i utrzymania projektu”. Do tego też dochodzą nakłady inwestycyjne jak chociażby „nowoczesne i szybkie metody wnoszenia opłat, obejmujące również prace nieprzewidziane w umowie koncesyjnej”. 

GDKiA te argumenty jednak nie przekonały. Drogowa dyrekcja uznała, że ten odcinek A4 „posiada znikome rezerwy przepustowości”, a proponowana podwyżka w ogóle nie bierze pod uwagę „wyjątkowych okoliczności gospodarczych oraz zmieniającej się sytuacji społeczno-ekonomicznej” w związku a pandemią. Stalexport postawił jednak na swoim i od 1 października podniósł opłaty na każdej bramce z 10 do 12 zł. ZA bilet elektroniczny zaś trzeba zapłacić nie 7 a 8 zł.