ArcelorMittal krwawi. Hutnicy w Polsce na postojowe, wolne piątki dla umysłowych

ArcelorMittal liże rany po wynikach finansowych za trzeci kwartał. Tymczasem w polskich oddziałach pracownicy umysłowi nie muszą już przychodzić do pracy w piątki, a fizyczni wypychani są na postojowe. Prezydent Krakowa chce jeszcze w listopadzie zorganizować hutnicze forum i przedyskutować najpilniejsze problemy.

Na obecną sytuację globalnego rynku stali wpływ miało kilka czynników. Z jednej strony niższy popyt w branży motoryzacyjnej determinował mniejsze zamówienia na stal. Nie bez znaczenia była też tragedia z początku roku, kiedy w brazylijskim stanie Minas Gerais doszło do zawalenia tamy w kopalni rudy żelaza, co spowodowało skokowy wzrost cen tego surowca.

Jak najbardziej istotna też dla hutniczego stanu jest handlowa wojna między USA a Chinami. W odpowiedzi na wprowadzenie wysokich ceł na stal przez administrację Donalda Trumpa w wielu regionach tworzy się sztuczne bariery dla importu. 

Bizblog.pl poleca:

Efekt? Wyniki finansowe za trzeci kwartał stalowego potentata ArcelorMittal: EBITDA w wysokości 1,1 mld dolarów, niższa o 31,6 proc. w porównaniu do 1,6 mld dolarów w II kwartale 2019 r. Strata netto koncernu wyniosła 0,5 mld dolarów w stosunku do 0,4 mld dolarów w poprzednim, trzymiesięcznym okresie. Z kolei zadłużenie brutto z końca czerwca z poziomu 13,8 mld dolarów skoczyło do 14,3 mld dolarów.

W Polsce stal tak źle się nie ma

Chociaż w 2018 r. polska gospodarka zużyła rekordowe ilości stali, to eksperci przestrzegali, że w 2019 r. podobnych wyników raczej nie ma co oczekiwać. Wg World Steel Association w tym roku popyt w naszym kraju na stal wzrósł o 2-3 proc. (rok temu ok. 10 proc.). Z kolei z informacji GUS wynika, że teraz odnotowano spadek w produkcji metali o 6,3 proc. względem roku poprzedniego.

Cytowany przez serwis polskiprzemysl.com.pl Mateusz Rybak, specjalista z SANDC, firmy zajmującą się dystrybucją rur, konstrukcji i elementów stalowych uważa jednak, że nie ma powodów do obaw. Zapotrzebowanie na elementy stalowe stale rośnie od lat i nic nie wskazuje na to, żeby coś się miało w tej gestii zmienić. 

No chyba, że import pokona eksport

W 2018 r. nasz stalowy eksport zakończył się wynikiem 5,9 mln ton. Ale też importowaliśmy na potęgę: 2,9 mln ton z Niemiec czy 1,42 mln tony z Rosji. Okazało się, że pod względem importu netto byliśmy światowymi liderami. W poprzednim roku statystycznie każdy Polak zużył 176 kg sprowadzonych z zagranicy wyrobów stalowych. Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, przekonuje, że udział importu w krajowej konsumpcji stali wzrasta z roku na rok. 

Uczestnicy hutniczego rynku nad Wisłą raczej zgodnym głosem mówią, że jak dalej import będzie większy od eksportu stali, to ta sytuacja prędzej czy później odbije się na rodzimym podwórku. Dokładnym potwierdzeniem tych prognoz jest obecna sytuacja w polskim oddziale ArcelorMittal.

Od miesięcy pogotowie strajkowe w ArcelorMittal

Józef Kawula, wiceprzewodniczący NSZZ Pracowników ArcelorMittal Poland SA, w rozmowie z Bizblog.pl uważa, że stawka w tym boju jest wyjątkowo wysoka.

My bronimy 10 tysięcy miejsc pracy. Tu nie ma mowy, co zresztą niektórzy nam zarzucają, o jakimkolwiek politykowaniu. Robimy, to co należy do zadań troszczącego się o los pracowników związku zawodowego – przekonuje.

Problemy zaczęły się w połowie roku, kiedy w krakowskim oddziale ArcelorMittal najpierw ograniczono produkcję w stalowni a potem zapowiedziano wygaszanie pieca.

Decyzja ta poprzedzona została szczegółową analizą rynku, która potwierdziła osłabienie popytu na stal. Jest ona także podyktowana rosnącymi cenami uprawnień do emisji CO2 oraz wysokim poziomem importu z krajów spoza Unii Europejskiej, a także bardzo wysokimi kosztami produkcji – tłumaczyła spółka w komunikacie

W odpowiedzi związkowcy z NSZZ Pracowników ArcelorMittal Poland SA zawiązują pogotowie strajkowe, które tak naprawdę trwa do dzisiaj.

Nie masz urlopu, ale chce na postojowe? Bardzo proszę

Wsłuchując się w opinie związkowców z polskich oddziałów ArcelorMittal sytuacja robi się coraz bardziej nieciekawa. Wypowiedzenia piszą co zdolniejsi wychowankowie hutniczego zakładu, ze znajomością języków obcych, którzy nie chcą czekać do niewiadomo jakiego końca. Wolą poszukać czegoś lepszego, a przede wszystkim pewniejszego dla siebie.

Szefostwo stalowego potentata najbardziej przychylnym okiem patrzy na tych, którzy wybierają postojowe. Dają je nawet tym, którym juz nie przysługuje urlop wypoczynkowy. Ale zawsze to jednak szczuplejsza załoga – jeden kłopot mniej. Z kolei pracownikom umysłowym powiedziano, że w piątki już nie muszą pracować, co rzecz jasna będzie widoczne na ich pensjach.

Firma prowadziła program oszczędnościowy. Niestety, nikt z nami niczego nie konsultował. W efekcie jesteśmy zaskakiwani kolejnymi działaniami – żali się Józef Kawula.

Na szczęście polskich hut broni sam premier

Związkowcy od szefostwa ArcelorMittal Poland SA oczekują dwóch spraw: potwierdzenia kontuacji pracy oraz całkowitego i ostatecznego wycofania się z planów wygaszania krakowskiego pieca. Sprawa stanęła na ostatniej sesji Rady Miasta Kraków. Przyjęto rezolucję dotyczącą tutejszej huty i pracowników. Nie poparli jej jedynie radni z ramienia PiS.

Usłyszeliśmy od szefa krakowskich radnych PiS, że wszędzie w Europie huty zamykają. A naszych taki los nie spotkał jeszcze, bo broni je sam premier Mateusz Morawiecki. Nam zaś zarzucono przy okazji bawienie się w politykę. Trudno nawet na to odpowiedzieć. Może wystarczą twarde dane: ArcelorMittal Poland i zależne od koncernu spółki rocznie płacą ponad 215 mln zł podatków. Taka to polityka – mówi wiceprzewodniczący NSZZ Pracowników ArcelorMittal Poland SA. 

Prezydent Krakowa chce pomóc i zwoła stalowe forum

Józef Kawula przekonuje, że hutnikom bardzo trudno byłoby znaleźć takiego sprzymierzeńca jakim obecnie jest prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Cały czas nas wspiera i walczy o nasze miejsca pracy jak tylko może – przekonuje związkowiec.

Teraz, w ciągu nawet 2 tygodni, Majchrowski chce zorganizować forum stalowe, na którym uda się przedyskutować wszystkie problemy branży. Z pewnością poruszony będzie m.in. temat rosnącego importu stali. Kupujemy już nie tylko od Niemiec i Rosji, ale też od Turcji, a nawet Japonii.

Bruksela w końcu musi się tym zająć. Albo też wyższymi cłami, jak to zrobił nie oglądając się na nikogo Donald Trump albo na przykład podatkiem karbonowym na stal zewnętrzną. Inaczej nasi producenci raczej nie będą mieli żadnych szans – uważa Józef Kawula.