Apple zachwycił zyskiem w IV kwartale 2019 r. Gigant szykuje się na starcie z koronawirusem

Przychody giganta z Cupertino za ostatnie trzy miesiące ubiegłego roku okazały się dużo wyższe, niż prognozowali to giełdowi analitycy. Zysk na jedną akcję Apple wyniósł 4,99 dol. wobec przewidywanych 4,55 dol. Wyniki w kolejnych kwartałach w dużej mierze mogą zależeć od sytuacji epidemiologicznej w Chinach.

Analitycy szacowali, że Apple ostatni kwartał minionego roku zakończy wynikiem w granicach 88,5 mld dol. Tymczasem według danych IBES firmy Refinitiv w IV kwartale 2019 r. Apple może pochwalić się przychodami w wysokości 91,8 mld dol.

Bizblog.pl poleca:

Taki wynik udało się osiągnąć głównie dzięki wzrostowi sprzedaży iPhone’a oraz gwałtownie rosnącemu popytowi na dodatki – przede wszystkim słuchawki AirPods. Między innymi dzięki temu udział Apple w handlu wzrósł o 2 proc.

Apple zwiększył ich sprzedaż w ostatnim roku o 100 proc., wprowadzając na rynek 60 mln nowych par słuchawek. Firma ma obecnie w garści 71 proc. przychodów z całego rynku słuchawek bezprzewodowych. Jeżeli chodzi o tzw. bazę zainstalowaną Apple, czyli aktywne urządzenia z nadgryzionym jabłkiem w logo należące do klientów. W 2019 r. ta baza urosła o kolejne 100 mln i przekroczyła już w sumie 1,5 mld. Do tego jeszcze dochodzi 480 milionów abonentów usług własnych.

Rynkowe obawy okazały się przedwczesne

Takie wyniki Apple za ostatni kwartał 2019 r. to jednak spore zaskoczenie ze strony giełdy. Wcześniej, w większości analiz przeważały mimo wszystko obawy. Bo w ostatnich dniach coraz mocniej finansową rzeczywistość kształtuje koronawirus w Chinach – tak naprawdę głównego rynku dla Apple. Bo też usługi streamingowe, w tym Apple TV+ okazały się przynajmniej na razie nie być takie przychodowe, jak tego oczekiwano. Przychody z usług wyniosły 12,7 mld dol., czyli poniżej 13 mld dol. szacowanych przez analityków i tym samym wzrosły z 10,9 mld dol. rok wcześniej.

Na razie technologiczny gigant na zdrowotne zawirowania w Chinach wywołane koronawirusem, który najprawdopodobniej do świata ludzi przybył ze świata węży, reaguje spokojnie. Do tej pory zamknęli w Chinach swój jeden sklep. Pozostałe zmieniły godziny otwarcia, ze względu na to, że ludzie jednak teraz częściej zostają w domu i za wszelką cenę unikają kontaktu z innymi. 

Sprzedaż iPhone’ów już nie spada

Rok temu, przy okazji publikacji wyników finansowych Apple za ostatni kwartał 2018 r. analitycy giełdowi przecierali oczy ze zdumienia. Okazało się bowiem, że sprzedaż iPhone’ów nie tylko nie wzrosła, co spadła. Z 78,3 mln sztuk rok wcześniej do 77,3 mln na koniec 1. kwartału rozliczeniowego Apple’a. Teraz wreszcie udało się przełamać tę niekorzystną tendencję.

Apple obecnie może pochwalić się sprzedażą iPhone’ów o wartości 55,96 mld dol. Analitycy wcześniej szacowali, że nie będzie to więcej niż 51,6 mld dol. Tim Cook, w rozmowie z Reutersem, przekonywał, że najbardziej sprzedaż napędzały w ostatnim czasie modele iPhone 11 i iPhone 11 Pro.

To najsilniejsza gama iPhone’ów, jaką kiedykolwiek mieliśmy – przekonuje szef Apple.

Trudno przy okazji publikacji wyników finansowych Apple za ostatni kwartał ubiegłego roku nie wspomnieć o rosnącym znaczeniu urządzeń przenośnych Apple. Ten segment osiągnął przychody w wysokości 10 mld dol., co też przekracza szacunki mówiące o 9,5 mld dol. I stanowi także gwałtowny wzrost w porównaniu z IV kwartałem 2018 r., kiedy sprzedaż AirPods, a także Apple Watch przyniosła 7,3 mld dol. 

Apple już sobie ostrzy zęby na pierwszy kwartał 2020 r.

Apple uważa, że w ciągu najbliższych miesięcy – do czasu pokazania całemu światu wyników finansowych za pierwszy kwartał 2020 r. – nie za bardzo się cokolwiek zmieni. Firma przekonuje, że nadal dobrze będą sprzedawać się same telefony, jak również słuchawki, czy zegarki.

Dlatego Apple prognozuje, że na koniec marca będzie mógł zaprezentować przychody na poziomie nawet 67 mld dol. Mimo że szacunki znowu są skromniejsze i mówią o 62,4 mld dol. Nie brakuje analityków twierdzących, że coraz większa część tego tortu w niedalekiej przyszłości będzie należeć do rynku usług płatnych, na którym Apple rozpycha się coraz odważniej. W 2019 r. Apple wprowadził kartę kredytową z bankiem Goldman Sachs oraz abonament na usługi hazardowe i telewizyjne. 

Tymczasem pojawiają się coraz częściej głosy, że kolejne kwartalne wyniki finansowe Apple mogą już w większym stopniu niż teraz być determinowane przez zupełnie inne czynniki.

Rozprzestrzenia się w sposób nieprzewidywalny koronawirusa w Chinach, gdzie Apple ma większość swojego sprzętu zbudowanego, może zakłócić tę optymistyczną prognozę – ostrzega analityk Yoram Wurmser.