Apple nie czeka na koniec epidemii. Ucieka z produkcją na Tajwan

Apple wynosi się z produkcją części swoich urządzeń na Tajwan. Trwająca epidemia może mocno uderzyć w wyniki finansowe spółki, więc Tim Cook stara się ograniczać straty.

Według naukowców epidemia koronawirusa w Chinach swój punkt kulminacyjny miała osiągnąć w połowie lutego. Ostatnie statystyki nie napawają jednak optymizmem. Tylko na początku tego tygodnia odnotowano 1909 nowych przypadków zarażenia i 98 zgonów. Łączna liczba ofiar śmiertelnych wirusa przekroczyła już 2100 osób.

Apple nie chce czekać

Zarząd Apple postanowił nie zwlekać z działaniami. Spółka miała rozpocząć proces przenoszenia produkcji AirPodsów, iPadów, i Apple Watch z Chin do Tajwanu – donosi Digitimes. Wcześniej taka sama decyzja zapadła w przypadku MacBooka Air i MacBooka Pro. Niektóry komentatorzy twierdzą, że docelowo Apple rozdzieli moce produkcyjne na kilka krajów, a wyprowadzka na Tajwan jest dopiero początkiem.

Z powodu wybuchu epidemii stanęła jedna trzecia chińskich linii montażowych. Szacuje się, że wznowienie normalnej produkcji nie będzie możliwe wcześniej niż po 10 marca. A i to termin dość niepewny, wszystko zależy przecież od tego, czy wirus z Wuhan uda się w końcu okiełznać.

Jabłuszko wciąż w kropce

Przeniesienie produkcji za granicę nie stanowi całkowitego rozwiązania problemu. Część komponentów wciąż trzeba bowiem sprowadzać z Państwa Środka, co w sytuacji, w której władze państw zawieszają połączenia z Chinami, jest coraz trudniejsze. Niedawno przekonał się o tym np. Samsung.

W finanse Apple bije jednak przede wszystkim zmniejszenie popytu na jego produkty. Chiny to największy smartfonowy rynek świata. W ostatnim kwartale ubiegłego roku dały Apple 15 proc. przychodów (13,6 mld dol.), a 3 miesiące wcześniej – 18 proc. Szczególnie zagrożona jest produkcja iPhone’a SE2 i iPhone’a 11. Spółka przyznała już, że osiągnięcie zakładanych przychodów kwartalnych na poziomie 63-65 mld dol. jest nierealne.

Źródło: Google

Apple zakłada, że sprzedaż smartfonów osiągnie najniższy poziom od 5 lat, kategoria wearables spadnie o 16 proc. w stosunku do wcześniejszych założeń, a dostawy laptopów spadną o jedną trzecią.

Co ciekawe, kłopoty logistyczno-produkcyjne Apple w związku z epidemią koronawirusa nie zaszkodziły notowaniom spółki na giełdzie. Kurs akcji Apple stale rośnie, a wycena firmy to już 1,42 biliona dolarów.

Apple najwięcej straci na koronawirusie. Samsung zgarnia premię za porzucenie Chin