Antyszczepionkowcy straszą nas sądem. To czcze pogróżki, ale teraz sami mają na głowie prokuraturę

Nazywali publicznie lekarzy bandytami, mordercami w kitlach czy sprzedajnymi sk… Państwo przez lata jednak na taką działalność antyszczepionkowców nie reagowało. Do dziś. Na środowy atak stowarzyszenia „Stop NOP” na medyków błyskawicznie odpowiedziało Ministerstwo Zdrowia, składając już w czwartek zawiadomienie do prokuratury. Tego samego dnia antyszczepionkowcy pogrozili nam sądem za… nazywanie ich antyszczepionkowcami.

Gdy na początku sierpnia pisałem tekst, w którym ubolewałem, że Ministerstwo Zdrowia jest zupełnie niezdolne do postawienia tamy rosnącym w siłę ruchom antyszczepionkowym i antymedycznym, nie spodziewałem się, że zmiana będzie taka gwałtowna.

Bizblog.pl poleca:

Gdy Jerzy Zięba, najbardziej znany w Polsce antyszczepionkowiec i pseudoekspert medyczny, w lipcowym nagraniu na YouTube nazwał lekarzy jednego z polskich szpitali bandytami i oskarżył ich o zabicie dziecka, wysłałem zapytanie do resortu Łukasza Szumowskiego, czy zamierza jakoś zareagować.

W odpowiedzi dostałem jedynie wyjaśnienie, że w marcu 2017 roku (!) minister zdrowia zwrócił się do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy Naczelnej Izbie Lekarskiej z pytaniem, czy Zięba… ma uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza.

Antyszczepionkowcy straszą eutanazją w szpitalach

W ostatnią środę na lubianym przez 130 tys. osób facebookowym profilu antyszczepionkowego stowarzyszenia „Stop NOP” napisano, że anestezjolodzy systemowo mordują długotrwale leczonych pacjentów w ciężkim stanie, żeby zwolnić łóżko, bo szpital ma zarabiać.

Następnego dnia wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński złożył zawiadomienia do prokuratury przeciw stowarzyszeniu „Stop NOP”. Resort zarzuca antyszczepionkowcom szerzenie treści zagrażających bezpieczeństwu pacjentów oraz internetowy hejt wobec personelu medycznego.

Damage control, level: novice

Administratorzy profilu „Stop NOP” musieli bardzo przestraszyć się niespodziewanie twardej reakcji resortu i we czwartek wyedytowali swój środowy wpis. Napisali, że opublikowany apel był zamieszczony tylko grzecznościowo, a jego autorzy przepraszają osoby, które sumiennie wykonują swój zawód medyczny i które poczuły się lub mogły poczuć się pomówione, urażone, poniżone w opinii publicznej lub poczuły się narażone na utratę zaufania.

Godna podziwu próba zminimalizowania ryzyka procesowego, ale chyba administratorzy profilu nie wiedzieli, że wystarczy zajrzeć do historii edycji posta, by ujrzeć jego oryginalną treść. Oto fragment wpisu „Stop NOP”:

Jak widać, „Stop NOP” nie bawiło się w żadne niuansowanie i stawianie hipotez. Mowa była wprost o eutanazji i masowym mordowaniu pacjentów przez lekarzy w polskich szpitalach.

Złożenie zawiadomienia do Prokuratora Generalnego `Zbigniewa Ziobry oraz do Prokuratory Rejonowej Warszawa-Mokotów zapowiedziała też Naczelna Izba Lekarska oraz okręgowe rady lekarskie, a w piątek z prezesem NIL Andrzejem Matyją spotkał się minister zdrowia Łukasz Szumowski. Wydali wspólny komunikat, w którym napisali między innymi:

Wpis Stowarzyszenia „Stop Nop” zasługuje na słowa największej krytyki i potępienia. Stanowczo wzywamy do zaprzestania prowadzenia działań, które zmierzają do straszenia pacjentów, godzą w dobre imię lekarzy i personelu medycznego oraz budują atmosferę braku zaufania do polskiego systemu ochrony zdrowia.

Antyszczepionkowcy? To nas obraża

Gdy we czwartek nad stowarzyszeniem „Stop NOP” zbierały się czarne chmury, jego szefowa Justyna Socha przesłała redakcji Bizblog.pl pismo, w którym zagroziła nam sądem. Takie konsekwencje miałyby nas spotkać, gdybyśmy nie zastosowali się do jej żądania usunięcia określenia „antyszczepionkowcy” i „ruch antyszczepionkowy” z mojego artykułu na temat klęski antysczepionkowców w ostatnich wyborach.

Justyna Socha, która wcześniej z dumą publicznie przyznawała, że jest antyszczepionkowcem, teraz uważa, że określenie to ją zniesławia. Upiera się, że wcale nie jest przeciw szczepionkom, lecz za ich dobrowolnością. Jasne.

To jeszcze nie wszystko. Stowarzyszenie „Stop NOP” postanowiło postawić mnie pod pręgierzem i wciągnęło mnie na elitarną listę dziennikarzy, którzy fałszywie nazwali nas antyszczepionkowcami na swojej stronie internetowej. Najważniejsze, że nie zapomnieli dodać aktywnego linku do artykułu.