Pijani Polacy w pracy. Policjanci dostają tysiące wezwań, ale po alkomat nie mają po co sięgać

Prawo nie pozwala pracodawcy zbadać pracownika alkomatem, nawet jeśli ten jest w sztok pijany i właśnie wsiada za kierownicę betoniarki. Co więc robi pracodawca? Wzywa policję. Jak pokazują policyjne dane, zgłoszeń są tysiące i przybywa ich lawinowo. No dobrze, a ile jest badań alkomatem? – zapytacie. To skomplikowane.

Fot. JB/Bizblog.pl

W 2017 roku policyjnych interwencji w związku z podejrzeniem spożywania alkoholu w miejscu pracy było 5262, rok później już 6106, a tylko w pierwszej połowie bieżącego roku aż 3669. Jeśli to tempo się utrzyma, na koniec roku będzie to ponad 7300.

Bizblog.pl poleca:

Mamy za mało danych, by pokusić się o wyciąganie wniosków, czy rosnąca w niepokojącym tempie liczba tych policyjnych interwencji to efekt coraz częstszego pijaństwa w pracy, czy tylko coraz mniejszego przyzwolenia pracodawców na picie alkoholu.

Problem z przekazanymi Bizblog.pl przez biuro prasowe Komendy Głównej Policji danymi jest inny. Nie wiadomo nic więcej poza liczbą samych interwencji.

Interwencje, nie badania

System Wspomagania Dowodzenia, którym się posługujemy, pozwolił nam wygenerować liczbę interwencji zgłoszonych w związku z podejrzeniem spożywania alkoholu w miejscu pracy. Przedstawione liczby obrazują ilość interwencji, a nie ilość przeprowadzonych badań trzeźwości — podkreśla w mailu do Bizblog.pl komisarz Dawid Marciniak z KGP.

Źródło: Komenda Główna Policji dla Bizblog.pl

Jak nam tłumaczy, aby dowiedzieć się czegokolwiek więcej, trzeba by zajrzeć do kartoteki każdego ze zgłoszeń, co jest niewykonalne.

Każde dziecko wie, statystyki to dla policji rzecz święta, ale dobrze byłoby zadbać o to, by zbierać te dane w taki sposób, by coś sensownego z nich wynikało.

Różnica pomiędzy liczbą samych interwencji a liczbą badań alkomatem musi być jednak niebagatelna, żeby nie powiedzieć — kolosalna, skoro przedstawiciel KGP nie tylko wysłał mail, ale także zadzwonił, by upewnić się, że tych dwóch kwestii nie będę w swoim tekście traktował zamiennie.

Pracownik się oddala

Zdarzają się bowiem sytuacje, kiedy pracownik podejrzewany o bycie pod wpływem alkoholu oddala się z miejsca pracy przed przybyciem patrolu policji

— tłumaczy kom. Dawid Marciniak.

Czy to najczęściej występujący scenariusz? Niestety mój rozmówca nie dał się namówić na odpowiedź na to pytanie, ale wskazując na własne doświadczenia przy tego typu interwencjach, dał do zrozumienia, że bez porównania rzadziej zdarza się, że pracownik na sam widok policjantów dobrowolnie poddaje się badaniu firmowym alkomatem.

Na temat picia przed pracą i w pracy w Polsce zrobiło się głośno na wiosnę. Ówczesny prezes Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Krzysztof Brzózka w wywiadzie dla Gazeta.pl wskazał na szokującą skalę porannej sprzedaży mocnego alkoholu w małych, zwykle 100-mililitrowych butelkach.

Półtora miliarda małpek

Są dwa piki sprzedażowe małpek: 6.30 do 8 rano, a potem po 17-tej. Czyli przed pracą i po pracy. W Polsce sprzedaje się półtora miliarda rocznie. Ich perfidia polega na tym, że są poręczne

– mówił prezes PARPA.

Na początku czerwca minister zdrowia Łukasz Szumowski odwołał Krzysztofa Brzózkę ze stanowiska prezesa PARPA.

Pod koniec czerwca Urząd Ochrony Danych Osobowych wydał komunikat, w którym jednoznacznie stwierdził, że w obecnym stanie prawnym pracodawcy nie mogą samodzielnie prowadzić kontroli stanu trzeźwości pracowników.

Wbrew temu, co twierdziła część polityków opozycji, wcale nie chodzi jednak o żadne nowe, niedawno zmienione przepisy Kodeksu pracy, czy też RODO. Urząd podkreślił, że przysługujące policji i podobnym służbom publicznym wyłączne prawo do badania alkomatem wynika z ustawy o wychowaniu w trzeźwości z 1982 roku.

Prewencja jest nielegalna

Co mówią te przepisy? Gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że pracownik pił, pracodawca ma prawo nie dopuścić go o pracy, ale nadal nie wolno mu sięgnąć po alkomat. Można go użyć tylko wtedy, gdy zażąda tego sam pracownik. Wykluczone są więc kontrole prewencyjne.

Tak to wyjaśnia PARPA w piśmie do Bizblog.pl:

Podstawą domniemania spożycia alkoholu w miejscu pracy bądź stawienia się w stanie nietrzeźwości w zakładzie pracy mogą być specyficzne objawy spożycia alkoholu, np. wyczuwalny zapach alkoholu, zaburzenia mowy czy ruchu. Kontrola niejako prewencyjna wszystkich pracowników jeszcze przed przystąpieniem do pracy może zostać uznana za naruszenie godności pracownika, chyba że zajdą racjonalne przesłanki do przeprowadzenia takiego badania np. butelka po wódce na stole w pomieszczeniu, gdzie znajduje się pracownik.

PARPA zaznacza, że w sytuacji, gdy zachowanie trzeźwości pracowników w zakładzie pracy stanowi warunek konieczny do wykonywania pracy w sposób niestanowiący zagrożenia życia i zdrowia innych ludzi (np. transport, pracownicy budowy), zachodzą istotne przesłanki do uznania, iż takie działanie polegające na poddaniu badaniu wszystkich pracowników nie ma na celu naruszenia ich dóbr osobistych.