Rząd próbuje ratować kopalnie. Nowy twór będzie pod potężną finansową kroplówką państwa

Coraz więcej wyjaśnia się, jeżeli chodzi o polską transformację energetyczną. W negocjacjach rządu z górnikami podobno jest już tylko jedna kość niezgody: ustawowe gwarancje zatrudnienia. Przesądzone jest też powołanie nowego podmiotu, który posprząta po państwowych spółkach coraz bardziej ciążące finansowo aktywa węglowe.

Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń poinformował, że koncepcja stworzenia Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego jest już prawie gotowa. Rząd ma się nad nią pochylić najpóźniej w kwietniu.

Bizblog.pl poleca

Wiadomo, że nie będzie to jednak Węglokoks, o czym mówiono jeszcze w grudniu zeszłego roku. Artur Soboń, odpowiedzialny w rządzie za restrukturyzację energetyki i górnictwa, poinformował, że chodzi o Narodową Agencję Bezpieczeństwa Energetycznego. 

NABE od początku z parasolem finansowym państwa

Koncepcja powołania NABE do życia ma być już na początku marca przedstawiona stronie społecznej. Rozmowy na ten temat prowadzone też będą z zarządzającymi spółkami, z których mają być wydzielone aktywa węglowe. Potem pochyli się nad tym rząd. 

Mam nadzieję, że w ciągu najbliższego miesiąca–dwóch można będzie sfinalizować prace nad tą strategią i przedstawić dokument Radzie Ministrów

– mówi Trybunie Górniczej Soboń. 

Najtrudniejsze będą negocjacje z wierzycielami branży energetyczno-górniczej oraz z Komisją Europejską. Bruksela bowiem musi dać zielone światło dla pomocy publicznej dla NABE. Zbierający po innych aktywa węglowe podmiot bez zastrzyku pieniędzy publicznych od początku swojego istnienia nie przetrwa. Przypomnijmy, że wcześniej – w ramach rozmów rządu z górnikami – wspominano o koniecznym dotowaniu polskiego górnictwa: w pierwszych latach nawet kwotą 2 mld zł rocznie. 

Aktywa węglowe mają uwolnić zielone inwestycje

Artur Soboń przy tej okazji wreszcie powiedział na głos, to, co wszyscy wiedzieli, ale do tej pory nikt z rządu pierwszy nie chciał rzucić kamieniem. Obecna sytuacja spółek górniczych jest kiepska, delikatnie to ujmując.

Nie może też być inaczej, skoro w od stycznia do listopada ubiegłego roku polskie górnictwo wygenerowało 3 mld 843,2 mln zł straty netto. W porównaniu do 69 mln zł na minusie rok wcześniej. Lwia część tej straty, bo nawet 2 mld zł przypisane są do największej spółce węglowej w UE – PGG.

Rzecz jasna pomogła w tym pandemia i coraz bardziej odsuwający się od węgla kontrahenci. Do tego dochodzi jeszcze cena emisji CO2, która w tym roku już osiągnęła rekordowe poziomy 40 euro.

Generalnie sytuacja jest zła. W niektórych spółkach nawet bardzo zła

– przyznaje Artur Soboń.

I właśnie wydzielenie z nich aktywów węglowych miałoby naprawić całą sytuację. Dzięki temu, że nie miałyby już tego finansowego balastu, mogłyby inwestować swoje środki w bloki gazowo-parowe czy OZE. Soboń przy tej okazji przypomina o postawie wobec węgla najważniejszych instytucji ekonomicznych, w tym banków i ubezpieczycieli, którzy z „czarnym złotem” nie chcą mieć już nic do czynienia.