Horror na akcjach, koronawirus i bomby atakują fabryki Tesli, a Elon Musk stroi sobie żarty

Tesla zaliczyła ogromny spadek w czasie ostatnich minut wtorkowego notowania. Kurs obniżył się o blisko 100 dol. i choć w środę i czwartek nadal spadał, to sytuacja nie była już tak dramatyczna.

Kurs utrzymał się na poziomie środowego zamknięcia notowań, czyli w okolicach 730-750 dolarów, ale czy taka tendencja utrzyma się przez dłuższy okres?

Pierwszy kwartał 2020 roku może nie wyglądać dla Tesli różowo.

Sprzedaż samochodów to biznes sezonowy. Zimą spadają zamówienia na praktycznie wszystkie typy aut z wyjątkiem SUV-ów z napędem na cztery koła. Podobny trend może dotknąć również Teslę, co niewątpliwie wpłynie na wyniki pierwszego kwartału.

Bizblog.pl poleca

Obecny, imponujący rajd na akcjach Tesli, to m.in pokłosie wyników za czwarty kwartał 2019 roku, kiedy firma drugi raz z rzędu ogłosiła zyski, wynoszące 105 mln dol. Cały rok zakończyła jednak na sporym minusie.

Inwestorów obchodzą jednak głównie trendy. Straty spadają, a Tesla dostarcza coraz więcej samochodów na rynek. W czwartym kwartale 2018 roku było to 86,5 tys. sztuk, a już rok później blisko 105 tys. aut.

Czy wirus uderzy w produkcję?

Szanghajska fabryka Tesli stoi zamknięta od końca stycznia ze względu na rządowe regulacje, mające na celu zatrzymanie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Stan ten utrzyma się co najmniej do 10 lutego. Może to znacząco wpłynąć na produkcję Modelu 3.

Dostawa samochodów zaplanowana na początek lutego będzie opóźniona. Dogonimy nasze plany, kiedy tylko sytuacja z wirusem się polepszy

powiedział Tao Lin, wiceprezes Tesli.

Tesla nie jest jednak jedyną, amerykańską firmą, która może ucierpieć na sytuacji w Chinach. Apple wciąż wytwarza większość iPhone’ów, współpracując z chińskimi fabrykami. Zastój u partnerów może więc oznaczać obniżenie liczby smartfonów z nadgryzionym jabłkiem, jakie firma będzie w stanie dostarczyć na rynek. Nie odbiło się to jednak jak na razie na kursie Apple.

Długoterminowym skutkiem sytuacji w Chinach może być większe skupienie globalnych gigantów na dywersyfikacji produkcji. Tak zrobił choćby Samsung, który część łańcucha zaopatrzenia przeniósł do Wietnamu i Indii. Tesla przystąpiła do budowy pierwszej europejskiej fabryki i centrum projektowego pod Berlinem, gdzie właśnie okazało się, że jest problem, bo na placu budowy znaleziono amerykańskie bomby z czasów II wojny światowej, co również mogło podnieść ciśnienie i tak roztrzęsionym inwestorom. Powstać może również kolejna fabryka w USA – w Teksasie. Ale do trudno wyczuć, czy to kolejny żart Elona Muska, czy poważne plany Tesli.