Satelity przebadały emisję dwutlenku węgla. I wyszło, że najbardziej winna jest… Afryka

Zespół szkockich naukowców z Uniwersytetu w Edynburgu przeanalizował wyniki obserwacji dwóch sztucznych satelitów: japońską GOSAT i amerykańską OCO-2. Wnioski są zaskakujące. Za globalne wzrosty CO2 w dużej mierze odpowiada Afryka, która pod tym względem w tyle zostawiła Amerykę Północną i Europę. I tak, to jest przykład na to, że ocieplenie wywołane przez człowieka wywołuje reakcję łańcuchową, którą będzie trudno zatrzymać.

Dane z satelitów nie pozostawiają cienia wątpliwości. W 2015 r. kraje Afryki Środkowej wyemitowały 3,7 mld ton CO2. Rok później było jeszcze gorzej, bo emisja z tamtych rejonów wyniosła 5,92 mld ton CO2. Przyczyna? Tropikalna Afryka już nie potrafi absorbować dwutlenku węgla. 

Dane sugerują, że ziemia ulega degradacji w niektórych rejonach tropikalnej Afryki do punktu, w którym zaczyna uwalniać się węgiel

– tłumaczy prof. Paul Palmer, badacz nauk geologicznych z Uniwersytetu w Edynburgu.

Emisja i CO2, i metanu

Okazuje się, że z Afryka ma też problem ze znacznie groźniejszym gazem cieplarnianym, jakim jest metan. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) szacuje, że jedna tona metanu wyrządza w środowisku tyle szkody, co 30 ton CO2. Nieprzypadkowo w nastawionej na neutralność klimatyczną Europie mówi się o włączeniu metanu do Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS).

Dane z satelitów pokazały jednoznacznie, że za część globalnych wzrostów emisji tego gazu odpowiada Czarny Ląd. Mówi się nawet o 30-proc. skoku w latach 2010-2016. Winny głównie ma być Sudan, gdzie mikroby glebowe na terenach podmokłych produkują dużo tego niebezpiecznego dla ziemskiej atmosfery gazu.

To ogromny obszar, więc nic dziwnego, że wypompowuje on dużo metanu. Mowa jest o obszarze 40 tys. km kw., czyli dwa razy większym niż powierzchnia Walii

– argumentuje dr Mark Lunt z edynburskiej grupy naukowców.

W tabeli największych emitentów bez większych zmian

Pod względem emisji CO2 Afryka ustępuje miejsca tylko Chinom. Ale uprzemysłowione Stany Zjednoczone, które w 2016 r. miały emisję dwutlenku węgla na poziomie 5,3 mld ton, już udało się przeskoczyć. 

W zestawieniu największych krajowych emitentów CO2 czołówka się nie zmienia od lat. Na czele są Chiny z emisją na poziomie ponad 9 mld ton. Na drugim miejscu plasują się USA, a na trzecim Indie. Kolejne pozycje przypadają w udziale: Rosji, Japonii, Niemcom, Korei Południowej, Iranowi, Kanadzie i Arabii Saudyjskiej. 

Drugą dziesiątkę, w której znalazły się m.in. Włochy, Wielka Brytania, Indonezja oraz Francja zamyka Polska z wynikiem przeszło 280 mln ton CO2.