Aerofłot idzie na zakupy. Zamierza kupić barachło, które od lat nie potrafi wzbić się w powietrze

Narodowy przewoźnik Rosji zaciągnie duża pożyczkę, za którą zamierza kupić kilkaset nowych samolotów. Takie zamówienia w branży lotniczej to ewenement, ale też sytuacja Aerofłotu jest wyjątkowa. Linia odcięta jest od zachodnich dostawców i może liczyć wyłącznie na krajowych producentów. Jednym z nowych nabytków firmy ma być Irkut MC-21. Model, który od 2016 r. bezskutecznie próbuje wejść na rynek.

Trzy miliardy dolarów – dokładnie tyle Aerofłot zamierza pozyskać dzięki emisji nowych akcji. Część pieniędzy trafi do niego również za sprawą Narodowego Funduszu Dobrobytu, który pomaga firmom dotkniętym sankcjami gospodarczymi.

Co Aerofłot zamierza zrobić z tą fortuną?

To co musi, czyli pójdzie na hurtowe zakupy nowych samolotów. Aerofłot jako jedna z niewielu rosyjskich linii otworzyła się szerzej na loty poza granicę kraju. To z jednej strony łagodzi skutki kryzysu, jaki spadł nad branżę lotniczą po wprowadzeniu sankcji gospodarczych, z drugiej sprawia, że przewoźnik musi być bardzo czujny. Każda zagraniczna wizyta złożona samolotem ukradzionym leasingodawcy naraża go na stratę maszyny.

A to nie koniec problemów. Airbus i Boeing nie serwisują już samolotów należących do rosyjskich linii, co oznacza, że w najbliższych tygodniach zaczną je kanibalizować. Dlatego Aerofłot kombinuje jak koń pod górkę – na Malediwach dogadał się na przykład z miejscowym Urzędem Lotnictwa Cywilnego.

Bizblog.pl poleca

Dzięki temu wyspiarze zajmą się jego Airbusem A300

Na dłuższą metę nie da się jednak funkcjonować. Ze względu na międzynarodowy ostracyzm Rosjanie nie mają jednak innej drogi, jak pójść w rozwijanie własnej produkcji. Tak właśnie wygląda pomysł Aerofłotu. Linia chce kupić 300 maszyn. Wśród nich znajdzie się pechowy SuperJet 100, który niby nie uchodzi za zły model, ale ma ciągoty do awarii w najmniej szczęśliwych momentach.

Na liście jest też Tupolew Tu-204 oraz Irkut MC-21. Ten ostatni wciąż nie został dopuszczony do latania choć pierwotnie miało do tego dojść w 2016 r. W ostatnim czasie prace nad Irkutem przeciągały się m.in. ze względu na odmowę współpracy nad częściami ze strony zachodnich dostawców. Menedżer producenta Kirił Budajew uważa jednak, że do certyfikacji dojdzie jeszcze w tym roku.