Tysiące Polaków wpadły za niezapłacony abonament RTV. A mogły tego uniknąć

To nie straszenie, Poczta Polska naprawdę wysyła w teren kontrolerów, których zadaniem jest sprawdzić, czy Polacy w swoich domach i firmach mają odbiorniki radiowe i telewizyjne i czy płacą w związku z tym abonament. Jeśli nie, w tym roku kara może sięgnąć 819 zł. Tylko czy naprawdę kontrolera trzeba wpuścić do domu, kiedy zapuka?

No właśnie, trzeba? Poczta Polska mówi, że jak już przyjdzie do ciebie kontroler, powinieneś umożliwić mu przeprowadzenie działań, czyli wpuścić go do domu, żeby sprawdził, czy masz radio albo telewizor albo przynajmniej pokazać mu dokument świadczący o tym, że zarejestrowałeś swój odbiornik i opłaciłeś abonament RTV.

Ale co to znaczy „powinieneś”? To bardzo sprytne słowo-wytrych, bo nie rozstrzyga, czy zgodnie z prawem musisz, czy nie musisz.

Prawnicy jednak nie mają wątpliwości: nie musisz! „Rzeczpospolita” wskazuje na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 września 2018 r., który mówi, że ustawa, na mocy której działają kontrolerzy wcale nie daje im prawa żądania wstępu do twojego mieszkania. Nie mają też prawa żądać, żebyś wskazał im swój samochód na parkingu, bo przecież w nim też może być radio. Kontrolerzy mogą co najwyżej ładnie poprosić. A ty możesz ładnie odmówić.

Jak dasz się nabrać, dorwie cię urząd skarbowy

Co wtedy? Nic. Jak kontroler Poczty Polskiej będzie uparty, to będzie cię nachodził regularnie. Ty za to regularnie możesz prosić go o wylegitymowanie się, a następnie podziękować za wizytę z życzeniami miłego dnia. 

Żeby była jasność: listonoszy nie musicie się bać – oni nie mają uprawnień do takich kontroli, więc ich możecie wpuszczać do domu, bo na przeszpiegi nie przyszli.

Dlaczego o tym piszę? Bo okazuje się, że ogromna część Polaków nie ma pojęcia, jakie ma prawa w takiej sytuacji. W ubiegłym roku „wpadło” przez to 100 tys. Polaków.

Co im grozi? Najpierw została w ich sprawie wydana decyzja administracyjna nakazująca zarejestrowanie odbiornika oraz nałożona kara dla niepoznaki nazwana opłatą za używanie niezarejestrowanego odbiornika w wysokości 30-krotności miesięcznego abonamentu.

W ubiegłym roku miesięczna stawka za radio to 7,5 zł za jeden miesiąc oraz za telewizor lub oba te odbiorniki – 24,5 zł, co oznacza, że kary odpowiednio wynosiły 225 zł i 735 zł.

W tym roku stawki abonamentu RTV wzrosły do 8,7 zł za radio i 27,3 zł za oba odbiorniki lub sam telewizor, co oznacza, że kara rośnie odpowiednio do 261 zł i 819 zł.

Komuś przyszło do głowy, żeby tego nie płacić, jak już zostało się przyłapanym? Nie bardzo się da. Jeśli nie zapłacicie w ciągu siedmiu dni, i po upomnieniu też nie, wystawiany jest tytuł wykonawczy do urzędu skarbowego, a tam już nie da się wykręcić – urząd po prostu sam zajmuje tę sumę z konta bankowego, a jak nie ma tam odpowiednich środków, „wchodzi” na pensję. Właśnie takich tytułów wykonawczych w ubiegłym roku do US wpłynęło ponad 100 tys.

Jeśli więc myśleliście, że Poczta Polska tylko straszy, to grubo się mylicie.

I normalnie bym wam napisała na koniec: płaćcie abonament, to budżet państwa będzie mógł wydawać te 2,7 mld zł, które teraz dosypuje mediom publicznym, na ważniejsze cele społeczne, ale jakoś w tym przypadku sama nie wierzę, że gdyby nagle każdy Polak zaczął płacić na TVP i Polskie Radio, dotacje od rządu by zniknęły jako niepotrzebne.