Nie jesteś w PPK? Patrz na te zyski i płacz. Niech się schowają wszystkie lokaty, akcje i obligacje

Po drugim kwartale 2022 roku na kontach uczestników PPK jest mniej pieniędzy niż suma ich wpłat na PPK. Czyżby te fantastyczne programy oszczędzania na starość, które sama od dawna zachwalam, okazały się wielkim rozczarowaniem? Nie! Bo choć wyniki zarządzający funduszami ostatnio rzeczywiście były na minusie, to uczestnik PPK nadal liczy zyski. Ktoś, kto jest w PPK od początku, jest już nawet 65 proc. do przodu. Tylko wcale niełatwo zrozumieć, jak to możliwe.

Jak radzą sobie PPK? Zacznę od złych wiadomości. Ceny akcji w ostatnich miesiącach spadały, a obligacje przynosiły straty, co spowodowało, że żaden z funduszy zdefiniowanej daty (a to właśnie w tych funduszach są nasze oszczędności z PPK) nie pokonał inflacji. Więcej! Realna wartość kont uczestników w tych funduszach jest nawet niższa niż suma wszystkich wpłat uczestników.

Jak do tego doszło? Po pierwsze przez spadki na warszawskiej giełdzie – akcje notowane na GPW w ostatnim kwartale straciły 17,5 proc. Po drugie spadki na zagranicznych giełdach – tu strata sięga 10 proc. Po trzecie, straty na obligacjach sięgające 4,6 proc.

Bizblog.pl poleca

No i jeszcze ta inflacja! W ciągu drugim kwartału wzrosła o 5,3 proc., co dodatkowo pomniejsza realną wartość wpłat uczestników PPK. Efekt jest taki, że żadnemu z funduszy zarządzających naszymi pieniędzmi nie udało się choćby utrzymać realnej wartości pieniędzy, które z własnej kieszeni wpłacamy na PPK.

Ale czy to znaczy, że PPK nagle stały nieopłacalne? Nie! Bo przecież poza wpłatą pracowników, do naszego PPK dorzuca się jeszcze pracodawca i państwo – i to dwukrotnie – w ramach dopłaty powitalnej 250 zł i kolejne 240 zł w ramach dopłaty rocznej. To wszytko powoduje, że choć stopa zwrotu z obracania tylko naszymi wpłatami na PPK jest ujemna, to pieniędzy w PPK mamy ciągle znacznie więcej niż gdybyśmy je mieli odkładać i inwestować na własną rękę.

Grzegorz Chłopek, ekspert Instytutu Emerytalnego, który przygotował raport na temat PPK po drugim kwartale tego roku podkreśla, że system PPK jest tak skonstruowany, że spadki na rynkach musiałyby być naprawdę potężne, żeby oszczędzający ponieśli straty.

PPK wymiatają. Gdzie zarobisz 65 proc. zysku w 10 miesięcy?

No to zobaczcie, ile na PPK można zyskać i to mimo, że zarządzający funduszami ponoszą na rynku straty. Instytut Emerytalny wylicza, że przeciętny Polak, który przystąpił do PPK w grudniu 2019 r., w ciągu 10 miesięcy z własnej kieszeni wyłożył na PPK łącznie 4044 zł.

Dziś, a właściwie po drugim kwartale 2022 r. na jego koncie jest o 2 635 zł więcej niż sam wyłożył z własnej kieszeni, co oznacza, że jego stopa zwrotu to 65 proc., choć kwartalnie zaliczył stratę o 21 pkt proc. 

Nawet ktoś, kto po roku oszczędzania w PPK zażąda zwrotu środków, bo przecież z PPK można wyjść w każdej chwili, po opłaceniu podatków miałby niemal 29 proc. więcej niż wyłożył z własnej kieszeni, a do tego jego konto w FUS urosłoby o 769 zł, zwiększając przy tym jego przyszłą emeryturę.

Eksperci Instytutu Emerytalnego konkludują, że w związku z tym PPK pozostaje niezaprzeczalnie najzyskowniejszym produktem oszczędzania w Polsce. Tylko czy Polacy to w końcu zrozumieją? Ten okres dekoniunktury to powinna być dla nich najlepszą lekcją.

PPK przynoszą zyski nawet w złych czasach

Skoro wyniki zarządzających funduszami są słabe (i zawsze będą takie okresy w długim horyzoncie przez cykliczność rynków), a mimo to oszczędzający na przyszłą emeryturę nadal mają znacznie więcej środków, niż gdyby odkładali sobie samodzielnie do skarpety, to najlepszy dowód na to, że PPK są dla nas niezwykle opłacalne i to nawet, gdy przychodzą gorsze czasy.

Na koniec zobaczcie, jakie wyniki dałaby owa skarpeta. Gdyby uczestnik PPK chciał samodzielnie inwestować te same środki w sposób analogiczny jak w PPK, czyli na rynkach akcji i obligacji, straciłby 4,7 proc.

Wniosek? Pracownik najwięcej zyskuje na PPK dzięki temu, że do jego emerytalnych oszczędności dokłada się pracodawca. Na koniec drugiego kwartału 2022 r. to jego wpłaty odpowiadały za 85 proc. zysku pracownika. Z kolei dopłaty z Funduszu Pracy, czyli dopłata powitalna i dopłata roczna (w sumie dwie od początku działania PPK), które łącznie przyniosły na konto pracownika 730 zł, to kolejne 28 proc. całego zysku uczestnika PPK.

Ciągle zachodzę w głowę, dlaczego tylko niewiele ponad 30 proc. uprawnionych z PPK korzysta, odrzucając dobrowolnie takie zyski.