Wydaj 1700 zł i nie przejmuj się 5G, rakiem, koronawirusem i logicznymi argumentami

Sieć 5G wchodzi do Polski, wraz z nią jeszcze więcej paniki spowodowanej fake newsami krążącymi w internecie. Niebawem możemy zostać zalani zabawkami typu 5GBioShield, które za horrendalną cenę ma nas chronić, a w rzeczywistości jest kolejnym sposobem na wyłudzanie pieniędzy od przestraszonych ludzi

Trwa pandemia COVID-19, a na świecie coraz bardziej rozpowszechniana jest technologia 5G. Przypadek?

Z pewnością nie sądzą tak zwolennicy teorii spiskowych, którzy pomimo badań naukowych i tak uważają, że to elektromagnetyczne pola wywołują nowotwory, obniżają odporność lub rozprzestrzeniają wirusa.

Im głośniej mówi się o obawach związanych z nową technologią telekomunikacyjną, tym głośniej krzyczą ludzie próbujący zarobić na strachu społeczeństwa, wciskając im przeróżne produkty o zbawiennym działaniu… dla portfeli oszustów.

Gwarantowana ochrona w stosunkowo niskiej cenie

Cudowne 5GBioShield kosztuje ponad 339 funtów (niecałe 1700 zł). Jego zadaniem jest ochrona swojego właściciela przed domniemanym niebezpieczeństwem związanym z 5G. Wyświetla noszoną na sobie warstwę holograficzną wokół użytkownika, która blokuje szkodliwe promieniowanie i elektryczną mgłę.

Składa się natomiast z karty pamięci i naklejki.

Prosty sposób na wszystkie zmartwienia związane z 5G czy naciąganie naiwniaków?

Oszuści twierdzą, że ten gadżet zapewnia ochronę domu i rodzinie dzięki nanoszeniu holograficznego katalizatora z nano-warstw.

Źródło: The Sun

Naciąganie na najnowsze teorie spiskowe może okazać się hitem, bo wielu ludzi kojarzy 5G z jakiegoś typu zagrożeniem.

Oprócz nowatorskich amuletów ochronnych łatwo zetknąć się z jakimiś internetowymi fake newsami lub usługami zabezpieczającymi przed wszystkim, co ma związek z 5G. Także faktami.

Antyradiator i neutralizatory negatywnego promieniowania z polskiej strony Harmonic Life kosztują od 30 do 300 zł, z czego ten najdroższy jest… małą piramidą Cheopsa.

Hitem są także naklejki odpromienne i naturalne talizmany ochronne, a reklamowanie tego typu rzeczy jest sponsorowane z funduszów fanów.

Powstały także majtki chroniące nas przed promieniowaniem.

Badania jedno, a ludzie swoje

FDA zleciła analizę badań epidemiologicznych oraz tych prowadzonych na zwierzętach, wykonanych między 2008 a 2018 r.

Dane epidemiczne opublikowane między 1 stycznia 2008 r., a 8 maja 2018 r. niezmiennie potwierdzają ustalenia FDA. Nie ma mierzalnego związku przyczynowo skutkowego między ekspozycją na promieniowanie o częstotliwości radiowej, a powstawaniem nowotworów

– czytamy w podsumowaniu analizy.

Po raz kolejny udowadnia więc, że pole elektromagnetyczne o częstotliwości radiowej nie ma wpływu na powstawanie chorób nowotworowych.

Badania jednak nic nie znaczą w obliczu wiarygodnych źródeł pochodzących czasopism z przyciągającymi oczy okładkami pokroju tych z Sheeple.

COVID-5G

YouTube usuwa kanały takich osób jak David Icke czy Jerzy Zięba. Zwiększona aktywność jeśli chodzi o kasowanie niedorzecznych kanałów, połączona jest bezpośrednio z wybuchem pandemii COVID-19.

Kanał Icke’ego został usunięty za publikowanie teorii o tym, że koronawirus SARS-CoV-2 transmitowany jest za pomocą sieci 5G. Icke uwiarygodniał swoją teorię kilkoma zmyślonymi faktami np., że Wuhan było pierwszym miastem, które uruchomiło u siebie sieć 5G. I z tego powodu stało się ogniskiem epidemii.

Źródło: Wake Up

Tego typu historie zainteresowały ponad 900 tys. osób z całego świata, które subskrybowały kanał Icke’ego.

WHO musiało zareagować, jednak teoria o zależności pomiędzy koronawirusem a siecią 5G ma absurdalnie duże grono zwolenników.

Źródło: Spidersweb

Światowa Organizacja Zdrowia potwierdziła, że na podstawie badań naukowych opublikowanych na przestrzeni 30 ostatnich lat, dotyczących efektów biologicznych i medycznych wywoływanych przez promieniowanie elektromagnetyczne o natężeniu wykorzystywanym w telekomunikacji, nie da się stwierdzić, że jest ono dla nas szkodliwe.

Ale po co brać pod uwagę badania, skoro niektórzy są już na etapie wiązania 5G, koronawirusa i Illuminati?

Źródło: Wake Up

Prawdziwe strony edukacyjne

O zabójczym działaniu sieci 5G przeczytać można także na Wake Up, Backyard Secret Exposed lub Shift Frequency. Chociaż takich miejsc w internecie mogą być setki, a nawet tysiące. W Polsce jest to np. 5Galarm, Kto Cie Wyleczy lub Odkrywamy Zakryte.

Paradoksalnie serwisy te zalecają czytelnikom edukacje, badania oraz zgłębianie tematyki wpływu 5G na zdrowie.

Z drugiej jednak strony przeczytać na nich możemy także o elektrosmogu przeżerającym nasze mózgi. Trzeba przyznać, że brzmi to intrygująco.

Uwagę na wielu portalach przykuwają też dzieła ilustratora Davida Deesa, tworzącego grafiki rozpowszechniające najróżniejsze, dziwaczne treści – także te do magazynu Sheeple.

Sprzedaje on na swojej profesjonalnej stronie internetowej książki, których ceny przekraczają 50 dolarów i dochodzą niekiedy nawet do kwoty 150 dol.

Źródło: Wake Up

Mój dom – moja twierdza

Po sieci krążą też oferty ekspertów od promieniowania elektromagnetycznego, którzy proponują zabezpieczanie mieszkań przed promieniowaniem 5G.

Źródło: Spidersweb

Od 1 stycznia 2020 r. w naszym kraju obowiązują nowe normy promieniowania elektromagnetycznego. Zostały one zwiększone z 0,1 W/m kw. do 10 W/m kw. Ministerstwo Zdrowia podaje jednak, że nowa maksymalna wartość została ustalona dla częstotliwości z zakresu 2 – 300 GHz. Dla częstotliwości z zakresu 400 – 2000 MHz limity mają być wyliczane indywidualnie.

W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że mieliśmy przestarzałe i nieadekwatne do obecnego poziomu rozwoju technologicznego prawo, które trzeba było zaktualizować. Ustalone dla Polski normy promieniowania elektromagnetycznego obowiązują od lat w Europie i w żadnym kraju nie wykryto ich żadnego negatywnego wpływu na ludzi.

Źródło: Cure Zone