5000 zł kary za grzyby? Za zbieranie nie, ale za śmieci, ognisko i samochód to możliwe

Z jednego powodu żałuję, że maksymalne stawki mandatów nie pójdą w górę. Moim zdaniem 500 zł za śmiecenie w lesie, celowe lub bezmyślne niszczenie roślin, o straszeniu zwierząt nie wspominając, to śmieszna kara. 5000 to by było już coś.

Kary zbieranie grzybów objętych ochroną albo ich niszczenie to margines – przyznają leśnicy, niemniej jednak mandaty dla grzybiarzy nie są wcale rzadkością. Po prostu dostają je za co innego.

W postępowaniu mandatowym Straż Leśna można nałożyć grzywnę w wysokości do 500 zł. Gdy jednak ktoś dopuści się większej liczby wykroczeń (np. wjedzie do lasu samochodem, by przy okazji sobie pogrillować i porzucić gdzieś śmieci) kara może wzrosnąć do 1000 zł.

Dyskutować ze strażnikami się nie opłaca. Odmowa przyjęcia mandatu skutkuje skierowaniem sprawy do sądu, a ten może wlepić krnąbrnemu grzybiarzowi grzywnę do 5000 zł. Tu uwaga: maksymalna stawka grozi, gdy wykroczenie ma wyjątkowo drastyczny charakter, na przykład w lesie ląduje ciężarówka gruzu, ognisko przeradza się w pożar albo ktoś notorycznie łamie te same przepisy.

Bizblog.pl poleca

Kary nie mają zniechęcać ludzi do zbierania grzybów

Sezon na grzyby to masowy najazd na lasy

– przyznają leśnicy w rozmowie z Bizblog.pl.

Ale zastrzegają, że zdają sobie sprawę, że gdy w lesie jest tyle osób i często takich, którzy pojawiają się tam okazjonalnie i wyłącznie w tym momencie roku, to może dochodzić do naruszeń prawa.

Rafał Zubkowicz z Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w rozmowie z Bizblog.pl zachęca do odwiedzania lasów i zbierania grzybów, ale zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Chcę to podkreślić podkreślić: kary nie mają odstręczać ludzi od wchodzenia do lasu. Mogą się pojawić wyłącznie w związku z naruszaniem obowiązujących w lesie zasad

– podkreśla.

Gdzie nie wolno zbierać grzybów?

W polskich lasach grzyby można zbierać w każdej ilości, nie obowiązują żadne limity, jak w niektórych krajach Europy. I prawie wszędzie. Wyjątkiem są obszary, gdzie w trosce o las lub bezpieczeństwo ludzi obowiązują stałe lub okresowe zakazy wstępu. Leśnicy zawsze wystawiają tam tablice informacyjne. (Wyjątkiem są uprawy leśne do 4 m wysokości – przyp. red.).

To zasadnicza różnica między lasami gospodarczymi w zarządzie Lasów Państwowych, a rezerwatami przyrody i parkami narodowymi, gdzie po pierwsze poruszamy się tylko po szlakach turystycznych, a po drugie – nie zbieramy płodów runa leśnego (w parkach bywają drobne wyjątki, dotyczące lokalnych mieszkańców)

– zastrzegają Lasy Państwowe.

Stałym zakazem objęte są:

  • uprawy leśne do 4 m wysokości;
  • powierzchnie doświadczalne i drzewostany nasienne;
  • ostoje zwierząt;
  • źródliska rzek i potoków;
  • obszary zagrożone erozją.

Zakaz okresowy jest wprowadzany, jeśli

  • wystąpiły degradacja runa leśnego tudzież zniszczenie albo znaczne uszkodzenie drzewostanów;
  • występuje duże zagrożenie pożarowe;
  • wykonywane są zabiegi gospodarcze związane z hodowlą, ochroną lasu lub pozyskaniem drewna.

Za co można dostać mandat w lesie?

Art. 30 ustawy o lasach wymienia kilkanaście czynności, których w lasach robić nie wolno.

Są wśród nich:

  • niszczenie grzybów oraz grzybni;
  • niszczenie i uszkadzania drzew, krzewów lub innych roślin;
  • zbierania płodów runa leśnego w oznakowanych miejscach zabronionych;
  • rozgarnianie ściółki;
  • biwakowanie poza miejscami wyznaczonymi;
  • puszczanie psów luzem;
  • hałasowanie oraz używania sygnałów dźwiękowych.

Z danych Lasów Państwowych wynika, że zbieranie grzybów chronionych to marginalny problem. W polskich lasach występuje ponad tysiąc jadalnych gatunków, a chronionych jest nieco ponad sto.

Rafał Zubkowicz proponuje, by zrobić test wśród znajomych i sprawdzić, ile gatunków jadalnych rozpoznają.

Mój profesor z Wydziału Leśnego, który to regularnie badał, oceniał, że zbiera się raptem kilka gatunków. Ktoś, kto zbiera kilkanaście, zasługuje na miano wytrawnego grzybiarza

– wyjaśnia.

Za te wykroczenia mandatu od Straży Leśnej nie unikniesz

Przedstawiciel DGLP zdradza, że w stosunku do łamiących przepisy strażnicy zwykle stosują pouczenia.

Zakładamy, że Polacy świadomie zakazów nie naruszają

– mówi.

Przyznaje jednak, że jest kilka rodzajów wykroczeń, których strażnicy nie puszczają grzybiarzom płazem. Na przykład bardzo nie lubią, jak kierowcy łamią zakaz wjazdu do lasu.

Mamy ponad 4000 parkingów i tam proponujemy zostawiać auta. W sezonie grzybowym widzimy wiele samochodów pozostawianych na poboczach dróg, przy wjazdach do lasu. Tu zwróćmy uwagę na bezpieczeństwo innych korzystających z dróg

– przypomina Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych.

Na 100 proc. dostaniesz też mandat za pozostawienie pojazdu w taki sposób, że blokuje on możliwość wjazdu na drogi leśne.

Być może kierowcom wydaje się, że jeśli staną przy zamkniętym szlabanie to nikomu nie przegrodzą trasy. Niestety takie zachowanie może uniemożliwić dojazd w głąb kompleksu leśnego na przykład straży pożarnej

– zwraca uwagę Rafał Zubkowicz.

I trzeci przypadek: nie ma taryfy ulgowej dla osób, które używają w lesie otwartego ognia. W tym wypadku nie ma znaczenia, czy trwa susza ani jaki stopień zagrożenia pożarowego panuje.

Jeśli pobyt w lesie, to bez ognia

– podkreśla Rafał Zubkowicz.

Technologia w służbie Lasów Państwowych

Wykroczenia, do których najczęściej dochodzi podczas zbierania grzybów, jak wjazdy do lasu, zaśmiecanie, używanie ognia w lesie, nie spadają w statykach. Dwa pierwsze mają wręcz tendencję wzrostową.

Rafał Zubkowicz tłumaczy, że skoro przybywa aut terenowych, to więcej jest przypadków łamania zakazu wjazdu. Z kolei w przypadku zaśmiecania lasu, dzięki stosowanym przez leśników fotopułapkom i kamerom, wzrasta po prostu wykrywalność.

Urządzenia umieszczane w lokalizacjach, gdzie dochodzi do uporczywego zaśmiecania, pomagają ujawniać większą liczbę przypadków

– wskazuje.

W 2019 r. za wywożenie śmieci do lasu strażnicy skierowali 24 wnioski o ukaranie do sądu (w.k.) i wystawili 784 mandaty karne (m.k.). W 2018 r. było to odpowiednio 46 w.k. i 693 m.k., a w 2017 r. 25 w.k. i 509 m.k.

Miejmy nadzieję, że kiedyś w końcu do Polaków dotrze, że las to nie wysypisko i kamery będzie można zdemontować…