Zarabiasz 4,5 tys. na rękę? Masz zrezygnować z 500 plus

Prezydent Duda apeluje do Polaków, by nie pobierali 500+, jeśli wystarcza im na normalne funkcjonowanie. 4,5 tys. z tytułu to oczywiście żart. Bo kto powinien poczuć się w moralnym obowiązku i dobrowolnie zrezygnować z pobierania 500+ na dziecko? Ten, kto zarabia 100 tys. zł miesięcznie? 10 tys. zł? 5489,21 zł brutto?

„Jeżeli komuś wystarcza na normalne funkcjonowanie, będę apelował, aby przynajmniej przez jakiś czas nie pobierał 500+, jeśli będzie trudna sytuacja w Polsce. Apelował, nie zabierał

powiedział w Polsat News prezydent Andrzej Duda.

Oczywiście obiecywał, że świadczenie nikomu nie będzie zabierane. To akurat byłoby trudne, bo trzeba by zabrać wszystkim. Przypomnijmy, że świadczenie 500+ wypłacane jest wszystkim rodzinom, nie tylko tym najuboższym, bo jak wielokrotnie mówili sami przedstawicie rządu, wprowadzenie progu dochodowego wymagałoby kontroli wniosków i stworzenia takiego aparatu administracyjnego, który byłby bardziej kosztowny niż wypłacenie 500+ wszystkim.

Bizblog.pl poleca

Pozostaje zatem jedynie apelowanie do tych najbogatszych, żeby zlitowali się nad budżetem państwa i z dobrej woli nie pobierali świadczenia na dziecko.

„Ktoś może świadomie nie przyjmować dziś 500 plus. Ktoś może świadomie dziś nie występować, by odroczono mu spłatę kredytu. Bo jeżeli go spłać, żeby spłacać, to lepiej by było, żeby spłacał. Także dla płynności finansowej instytucji finansowej – dodał prezydent.

Ciekawe, co prezydent miał na myśli?

Powiedział, żeby z 500+ zrezygnowali ci, którym „wystarcza na normalne funkcjonowanie”. Zakładam, że nie chodzi jedynie o najbogatszych, którzy zarabiają po 100 tys. zł miesięcznie i więcej. Bo ci, którzy zarabiają 10 tys. zł miesięcznie też mogą normalnie funkcjonować i bez 500+. A ci, którzy zarabiają średnią krajową, czyli 5489,21 zł brutto, jak pokazały ostatnie dane GUS za marzec? To niecałe 4 tys zł na rękę.

money.pl policzył, że gdyby z 500+ zrezygnowało 20 proc. najbogatszych Polaków, budżet zaoszczędziłby 6-8 mld zł. Najbogatsi w tym przypadku oznacza, że średni dochód na osobę w rodzinie z dziećmi to 54,9 tys. zł rocznie, czyli 4,5 tys. zł miesięcznie. To niestety dane GUS z 2018 roku, bo świeższych nie ma, bo są robione co dwa lata. Jesteście w tej grupie?

Jestem urzeczona naiwnością prezydenta

Jeśli naprawdę sądzi, że znacząca grupa Polaków dobrowolnie zrzeknie się świadczenia 500+. Ostrożniejszy jest już premier Morawiecki, bo pytany we wtorek o to, czy rząd również będzie apelował do najbogatszych, by nie pobierali świadczenia, wymigał się od odpowiedzi.

Ciekawe jest zresztą, jak zmieniają się ostatnio zasady gry. Podobną zasadę jak przy 500+ przyjęto w pakiecie antykryzysowym w stosunku do przedsiębiorców. Mogą oni skorzystać ze zwolnienia ze składek ZUS na trzy miesiące i nawet nie muszą udowadniać, że tego potrzebują tzn. że odczuli boleśnie spadek obrotów firmy w porównaniu z przednimi okresami przed koronawirusem. Zarówno w przypadku 500+ jak i w przypadku zwolnienia z opłacania składek ZUS kontrola, czy prezent od państwa się należy czy nie, byłaby zbyt droga.

Trochę się tego boję. Rząd w pewnym sensie obdarza nas zaufaniem, licząc, że rękę po pomoc będą wyciągać tylko faktycznie potrzebujący. Niestety może się przeliczyć. Do mnie już dotarły historie o tym, jak jednoosobowy przedsiębiorca składa wniosek o umorzenie składek. Na lockdownie nie stracił jeszcze ani grosza i pewnie nie straci. Dlaczego stara się o pomoc? Bo może, a tego rządu nie lubi. Szkoda, bo w ten sposób nie zabiera pieniędzy premierowi czy ministrowi finansów, tylko te nasze wspólne.

Sądziłam, że może trochę przesadzam i jestem wyczulona na takie historie

Może to jednak pojedynczy przypadek. Niestety nie tylko ja mam takie obawy.

„Niemal 20 mld zł rządowej pomocy trafi do małego biznesu bez żadnych warunków. To skusi do sięgnięcia po wsparcie także tych, którzy go nie potrzebują” – pisze poniedziałkowy „Dziennik Gazeta Prawna”.

Cytowany w artykule Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole, podkreśla: „można było powiedzieć: ufamy wam wszystkim, przedsiębiorcy, składajcie wnioski, ale ex post będziemy je weryfikowali i nienależną pomoc trzeba będzie w przyszłości zwrócić”.

Weryfikacji jednak nie będzie. Rząd zaufał na ślepo. Chyba za bardzo, zwłaszcza że do wykorzystania przez samozatrudnionych i mikrofirm są nie tylko zwolnienia ze składek ZUS na trzy miesiące, ale też pożyczki w wysokości 5 tys. zł, bezzwrotne, jeśli samozatrudniony nikogo nie zwolni (siebie?) i nie zamknie biznesu.

Obym się myliła. To dobra okazja, żebyśmy uczyli się społeczeństwa obywatelskiego zamiast cwaniakowania.