500+ dla małych przedsiębiorców. Nowe przepisy wchodzą w styczniu

O obniżce mówiło się już we wrześniu na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach. Premier Mateusz Morawiecki zaprezentował wtedy pakiet pięciu zmian dla przedsiębiorców. Jedną z nich było zmniejszenie składki ZUS dla przedsiębiorców, których dochody nie przekraczają 6 tys. zł. Obniżka objęłaby więc ponad 200 tys. firm.

W praktyce przedsiębiorca, który zarabia 2000 zł, zapłaci na ZUS 728,77 zł zamiast 1316,97 zł, a ten, którego dochody wyniosą 4000 zł – 1045,17 zł. Zmiana ma pomóc szczególnie jednoosobowym firmom, a w tym rzemieślnikom, artystom i freelancerom.

Liczby te będą się nieco zmieniać wraz z coroczną waloryzacją. Koszt składki uzależniony będzie od przeciętnego wynagrodzenia. Koalicja Obywatelska zapowiedziała, że w jej projekcie składka odliczana byłaby z minimalnej pensji.

Inne zmiany w pakiecie to czterokrotnie zwiększony limit przychodów, do którego można ryczałtowo rozliczać PIT (z 250 tys. do 1 mln euro rocznych przychodów, a później do 2 mln euro), 9-procentowy CIT przy przychodach do 2 mln euro oraz przeznaczenie środków w wysokości ponad 1,1 mld zł dla rozwijających się firm.

Co na to przedsiębiorcy?

Do tej pory przedsiębiorcy mogli czuć się pomijani. Dobrze więc, że w programie PiS znalazły się propozycje i dla nich. Tym bardziej że to oni będą musieli sfinansować wiele wcześniej przedstawionych pomysłów gospodarczych.

— uważa dr Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

A jakie są zagrożenia?

Niższy ZUS dla przedsiębiorców może spowodować problemy z emeryturami. Według „Dziennika Gazeta Prawnej” mali i średni przedsiębiorcy mogą nie wypracować minimalnej emerytury, jeśli zdecydują się płacić niższe składki.

Według ekspertów przedsiębiorca, który będzie opłacał preferencyjne składki przez 20 lat, może sobie wydłużyć okres składkowy wymagany do osiągnięcia minimalnej emerytury nawet o kolejne 10 lat.

Program 500+ dla przedsiębiorców zakłada, że firmy, których miesięczny przychód nie przekracza 10 tys. zł, a dochód – 6 tys. zł, mogą płacić o 500 zł niższe składki. W praktyce rzecz tyczy się więc głównie samozatrudnionych, którzy uciekają przed drugim progiem podatkowym.

W tej chwili tzw. mały ZUS obejmuje tylko przedsiębiorców wykręcających nie więcej niż 6 tys. przychodu miesięcznie. Ta zasada powoduje jednak, że wiele osób nie może skorzystać z ulgi, nawet jeżeli ich końcowe przychody nie okazują się koniec końców zbyt wysokie. Dzięki zmianom liczba beneficjentów niższego ZUS-u wzrośnie dwukrotnie – z ok. 100 do 200 tys. firm.