A jednak 500+ da się dać tylko tym, którzy tego potrzebują. Antyinflacyjny strzał rządu w stopę

10 mld zł ma kosztować budżet państwa zbicie inflacji na początku przyszłego roku. Z analiz Banku Pekao wynika, że szczyt inflacji będzie „nieco niższy” niż wcześniej prognozowane przez analityków tego banku 8 proc. Mniej więcej połowa kosztu tarczy antyinflacyjnej będą stanowić gotówkowe wypłaty dla na 5 mln gospodarstw domowych o najniższych dochodach. To ważny sygnał, bo okazuje się, że świadczenie 500+ jednak mogłoby być wypłacane tylko tym, którym jest to naprawdę potrzebne.

Przypomnijmy, że zgodnie z ogłoszoną w czwartek rządową tarczą antyinflacyjną, od stycznia do marca będą obowiązywać obniżone stawki VAT na prąd i gaz, a przez pięć miesięcy będzie obniżona akcyza i zniesiony podatek handlowy od paliw. Drugi komponent tej tarczy to świadczenie socjalne od 400 do 1150 zł na rodzinę.

Po prezentacji tarczy poprosiłem Bank Pekao […] o to, by dokonać takiej projekcji tych rozwiązań na inflację. Efekty tej analizy są jednoznaczne. Spadek inflacji na początku przyszłego roku będzie bardzo wyraźny. Będzie wynosił ok. 1 proc. – powiedział z dumą wicepremier Jacek Sasin w czwartek w TVP. Jako minister aktywów państwowych sprawuje nadzór nad państwowymi spółkami, stąd takie zlecenie dla państwowego banku.

Tarcza zadziała proinflacyjnie

Zajrzałem do analizy Banku Pekao i – ależ zdziwienie – ocena wpływu tarczy na inflację nie jest tak jednoznaczna. Analitycy banku oceniają, że tarcza antyinflacyjna spowoduje, że szczyt inflacji przesunie się ze stycznia na grudzień lub któryś z wiosennych miesięcy przyszłego roku i będzie nieco niższy niż wcześniej prognozowane przez Pekao 8 proc. rok do roku.

A teraz najciekawsze. Jednakże zaproponowane zmiany, w tym dopłaty dla najbiedniejszych gospodarstw, powiększą ich dochód rozporządzalny, co w średnim terminie zadziała proinflacyjnie – czytamy w analizie Pekao. Ekonomiści stwierdzają też, że tarcza wypłaszczy ścieżkę inflacji w 2022 r. i wydłuży powrót do poziomów bliższych celowi inflacyjnemu. Innymi słowy, powrót do inflacji na poziomie 2,5 proc. przez tarczę może się opóźnić.

Zaraz, a gdzie w tym wszystkim jest 500+? Zwróćmy uwagę na konstrukcję antyinflacyjnego świadczenia socjalnego, które premier Mateusz Morawiecki ochrzcił mianem dodatku osłonowego. Kryterium przyznania danej rodzinie (a dokładnie: gospodarstwu domowemu) świadczenia w gotówce jest dochód na osobę.

W przypadku osób mieszkających samotnie górną granicą jest dochód na poziomie 2100 zł miesięcznie. Świadczenie wynosi wówczas 400 zł. Gdy pod jednym dachem mieszkają co najmniej dwie osoby, dochód na głowę nie może przekraczać 1500 zł. Wysokość świadczenia będzie jednak uzależniona od liczebności danego gospodarstwa domowego. Jeśli tworzą je 2-3 osoby, to dodatek wyniesie 600 zł. Jeśli 4-5 to 850 zł, a od sześciu w górę obowiązuje stawka 1150 zł.

Bizblog.pl poleca

Według wyliczeń rządowych świadczenie osłonowe obejmie 5,2 mln gospodarstw domowych. Niestety nie wiadomo, ile osób zostanie objętych tym świadczeniem, ale możemy spróbować to oszacować. Według danych GUS-u przeciętna liczba osób w gospodarstwie domowym wynosi 2,61. Dzieląc przez tę liczbę ludność Polski wynoszącą 38,2 mln, otrzymamy około 14,7 mln gospodarstw domowych. To oznacza, że świadczenie osłonowe może trafić do nieco ponad jednej trzeciej mieszkańców naszego kraju.

500+ bez kryterium dochodowego

Tu rodzi się pytanie: skoro rząd dla wypłaty jednorazowego dodatku antyinflacyjnego (w dwóch transzach) jest w stanie bez problemu zastosować kryterium dochodowe, to dlaczego nie może tego zrobić w przypadku kosztującego około 40 miliardów złotych rocznie świadczenia 500+?

Przedstawiciele rządzącego ugrupowania od samego początku obowiązywania tego sztandarowego programu socjalnego rządów Zjednoczonej Prawicy jak mantrę powtarzają, że wprowadzenie kryterium dochodowego w przypadku świadczenia 500+ jest nieopłacalne i lepiej wypłacać ten dodatek wszystkim rodzinom.

Przypomnijmy, że program 500+ miał być początkowo sposobem na zwiększenie dzietności. Po pierwsze, pięćset złotych na dziecko […]. Chodzi tu o naprawdę bardzo ważne sprawy. Po pierwsze o politykę prorodzinną i pronatalistyczną. Musimy bowiem przełamać zapaść demograficzną – mówiła w exposé w 2015 roku premier Beata Szydło.

Bogate rodziny z 500+

Tak, program 500+ miał być przede wszystkim lekiem na zapaść demograficzną, a poprawa jakości życia rodzin była na dalszym planie. Program Rodzina 500 plus to odpowiedź na niskie wskaźniki demograficzne w Polsce. Program ma być przede wszystkim zachętą do posiadania dzieci – zapowiadał w 2016 roku resort rodziny. Jeszcze w marcu 2018 roku, ówczesna minister rodziny Elżbieta Rafalska powiedziała, podsumowując dwa lata tego programu, że ponad 403 tys. urodzeń w 2017 roku to „mierzalny efekt” wprowadzenia 500+.

Gdy słupki nowych urodzeń zaczęły spadać, program został przemianowany na „finansowy fundament wsparcia rodzin”. Problem w tym, że takiego wsparcia potrzebują tylko niektóre polskie rodziny, a od czasu wprowadzenia świadczenia na pierwsze dziecko rządowe wsparcie trafia do olbrzymiej liczby bogatych rodzin.