Doprowadzą do tragedii. Jakie dodatkowe dni wolne? Trzeba zamknąć cmentarze i wprowadzić pracujące niedziele

Aż nie chce mi się wierzyć, że pomysł, by zafundować Polakom dodatkowy dzień wolny w okolicach 1 listopada (pewnie jeszcze w poniedziałek, bo to Dzień Zaduszny, więc dobrze się składa) narodził się w zespole zarządzania kryzysowego. Przecież oni tam powinni zapobiegać kryzysom, a nie je wzniecać!

Rząd chce uniknąć tłumów na cmentarzach w dniu Wszystkich Świętych, dlatego zespół zarządzania kryzysowego rozważa wprowadzenie dodatkowych dni wolnych od pracy w okolicy 1 listopada

– ujawnił w Polsat News rzecznik GIS Jan Bondar.

Jednocześnie powtórzył, że rząd na razie nie zamierza zamykać cmentarzy na 1 listopada.

Apelujemy natomiast, żeby odwiedzić groby bliskich w trochę innym terminie, żeby się nie tłoczyć

– przekonywał Jan Bondar.

Bizblog.pl poleca

W podobnym tonie wypowiadał się w poniedziałek w programie „Graffiti” wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

Rozłóżmy to w czasie, tydzień wcześniej, tydzień później. (…) Na pewno będziemy analizować czy nie zamknąć cmentarzy, ale myślę, że do tego nie dojdzie

– przekonywał wiceszef MZ.

Oszaleli? Normalnie nie wierzę w to, co słyszę.

Dodatkowe wolne? Wzrost zachorowań murowany

Jak tego słucham to zachodzę w głowę, o co tutaj chodzi.

Czyżby rząd wzorem darwinistów z Wielkiej Brytanii postanowił zafundować nam w przyspieszonym tempie odporność stadną, doprowadzając w krótkim czasie do jak największej liczby zakażeń, tak żeby za trzy, cztery miesiące złośliwy mikrob już nas się nie imał?

Sorki, nie kupuję tego. Uważam, że to nie tylko nieprzemyślany, ale też bardzo szkodliwy pomysł.

Rozładowanie tłoku na cmentarzach przez zafundowanie rodakom dodatkowych dni wolnych, brzmi jak zaproszenie na ogólnonarodowe góralskie wesele, pod którym zakażonych covidem będziemy liczyć w dziesiątkach tysięcy dziennie. Liczba zgonów pewnie odpowiadałaby obecnej dobowej dynamice zachorowań. Porażająca perspektywa, bo cmentarze raz dwa zapełniły się Polakami, ale w trumnach.

Każdy dodatkowy dzień wolny to miliardy strat

Na miejscu premiera chyba wolałbym zlikwidować niedziele i święta, tak by Polacy nie myśleli o wyjazdach i nie rozwlekali namnażającego się jak króliki na viagrze koronawirusa po całym kraju.

Po pierwsze powstrzymalibyśmy rozwój epidemii, po drugie trochę nadrobili zaległości w pracy. Jacek Frączyk z Business Insidera wyliczył, że każdy dodatkowy dzień wolny odejmuje nam od produktu krajowego brutto 9 mld zł, czyli osłabia jego dynamikę o jakieś 0,4 p.proc.

Wychodzi więc na to, że nie dość, że na dodatkowym wolnym dostaniemy mocno po kieszeni, to na dodatek za co najmniej 9 mld zł, (zakładając, że chodzi o jeden dzień, a nie kilka), fundujemy sobie w połowie listopada drugi lockdown, czyli pomnożenie tych 9 mld zł przez co najmniej 10, bo co najmniej na tyle pewnie trzeba by znowu zamknąć gospodarkę. Słaby to biznes, sami przyznajcie.