Felietony

Czasy linii się skończyły. Bydłu nie tylko na Sokratesa trzeba postawić płot

Felietony 10.09.2020 380 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 10.09.2020

Czasy linii się skończyły. Bydłu nie tylko na Sokratesa trzeba postawić płot

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz10.09.2020
380 interakcji Dołącz do dyskusji

Zwężenie jezdni jest złe, wszystko złe. Ruch na Sokratesa, po roku od wypadku, jest wciąż nieuregulowany.

Śmiertelny wypadek na Sokratesa zapowiadał się na punkt zwrotny w bezpieczeństwie pieszych. Premier zapowiadał zmiany w przepisach o pierwszeństwie pieszych, być może nawet wierzył w to co obiecywał, ale coś nie wyszło. Przepisy nie przeżyły rewolucji, a na Sokratesa wciąż nie wprowadzono nowej organizacji ruchu. Tym razem opór stawiają sami mieszkańcy.

Wypadek na Sokratesa

Ulica Sokratesa na warszawskich Bielanach wygląda tak.

zwężenie jezdni
Jedną z propozycji nowej organizacji ruchu jest zwężenie jezdni.

To na niej rok temu, na oczach swojej rodziny, zginął przechodzący na pasach 33-letni mężczyzna. Odcinek, który kusi kierowców, miał zostać przebudowany. Pojawiły się progi spowalniające, ale może zostaną zdemontowane. Propozycje innych zmian przedstawione przez ZDM również podlegają demontażowi. Mieszkańcy mają wątpliwości.

Nie będę opisywał szczegółowo jakie są koncepcje i dlaczego nie zyskują aprobaty. Jeśli ktoś jest ciekaw, może zapoznać się z ich opisem w gazecie wyborczej. Na tapecie jest zwężenie ulicy, budowa trzech rond, wydzielenie zatok autobusowych, czy wyposażenie przejść dla pieszych w azyle. Co wygra, jest kompletnie bez znaczenia.

Zwężenie jezdni na Sokratesa

Na przebudowę Sokratesa przeznaczono 10 milionów złotych, ale jeśli trzeba przebudować Sokratesa, to znaczy, że trzeba przebudować cały kraj. Na Bielanach zabił jeden szaleniec, prawdopodobieństwiem wystąpienia równy spadającej na głowę cegle, a po całym kraju jeżdżą całe hordy pomniejszych idiotów, którymi wszyscy jesteśmy.

Czas na politykę wstydu

Jesteśmy mentalnym bydłem, a kulawy proces budowy społeczeństwa obywatelskiego został powstrzymany przez przyzwolenie na to by nie wstydzić się, że jest się idiotą. Skończymy z polityką wstydu, mówili. Mówili źle, bo trzeba się wstydzić i każdego dnia posypywać głowę popiołem.

Jak to jest, że w USA przez środek niewielkiego miasta może biec ulica szerokości polskiej autostrady i to jeszcze z miejscami parkingowymi po bokach, a w Polsce kawałek wolnej przestrzeni zmienia się w głowie kierowcy w rajdowy odcinek specjalny. Gdy widzimy kawałek pustej prostej, jak na Sokratesa, nie jesteśmy w stanie przejechać go zgodnie z przepisami. Wykracza to poza granice naszego rozumu.

Chyba nikt na Bielanach nie mówi, „zacznijmy jeździć zgodnie z przepisami, to będzie bezpiecznej”. Jeden psychopata nie da rady zabić nas wszystkich, będzie lepiej gdy cała społeczność postara się nie przekraczać dozwolonej w terenie zabudowanym prędkości. To byłoby utopijne, nie do wykonania i nikomu nawet tak szalony pomysł nie przechodzi przez myśl.

Przepisy przepisami, ale trzeba żyć

Spójrzcie na ten tekst o łamaniu przepisów. Jadącego przepisowo kierowcę chętnie by zlinczowano tylko za to, że jechał przepisowo, czym uniemożliwił innym kierowcom łamanie przepisów. Większość łamiących przepisy na ulicy Sokratesa też na pewno uważa, że robi to w sposób bezpieczny.

Dziś musiałem odpowiadać na pytanie dziecka, dlaczego nie może wrócić samo ze szkoły. Odpowiadałem źle, bo prawidłowo odpowiedź brzmi, bo za kierownicami siedzą debile, a poziomu ich zbydlęcenia nie jestem ci w stanie nawet opisać, ani wytłumaczyć dlaczego człowiek, który będąc pieszym pomoże ci, gdy się zgubisz, oddzielony od świata kawałkiem blachy i szkła, to już przejedzie ci po nogach, bo on ma terminy. Przypadkowy wariat jest tak samo groźny jak my sami.

Strach nawet się bać

Dziś zachodnioeuropejski świat wygląda tak, że jeśli prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś zdarzenia jest większe niż 0, to obywatele tej części świata przyjmują, że jest równe 1, czyli wydarzyć się musi. Należy zabezpieczyć się przed wszystkim, wszelkimi możliwymi środkami. To dobrze, jest dobry pokład pod nałożenia kagańca. Ruch na Sokratesa zostanie w końcu uregulowany, najprawdopodobniej brutalnie, nie tylko ze względu na polityczny kontekst sprawy, padło za dużo obietnic.

Jak będzie to ostatecznie wyglądać, nie ma znaczenia. Ważne, że bydło dostanie swój płot. Uprzejmie proszę państwo polskie by płoty postawiło wszędzie, gdzie tylko się da, nie tylko na Sokratesa. Czasy linii już dawno się skończyły i to nie jeden szaleniec jest temu winien.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać