Wiadomości / Klasyki

Żuk-Berliet z Oławy idzie do remontu. Sukces ma wielu ojców

Wiadomości / Klasyki 14.09.2020 957 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 14.09.2020

Żuk-Berliet z Oławy idzie do remontu. Sukces ma wielu ojców

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski14.09.2020
957 interakcji Dołącz do dyskusji

Jakiś czas temu pisałem o Żuku-samodziale przerobionym na mikrobus przypominający Berlieta. Auta poszukiwała córka konstruktora. Sprawy przybrały nieoczekiwany obrót.

O tym, że samochód udało się znaleźć, to już wiecie, bo przeczytaliście o tym na Autoblogu. W internecie roi się już od osób, które przypisują sobie ten sukces. W rzeczywistości było tak, że otrzymałem zdjęcia tego pojazdu na maila z opisem „to chyba ten którego ktoś szuka w internecie, szkoda że jest nie do wyrwania”. Opublikowałem je na Autoblogu i parę dni później okazało się, że aktualny właściciel „poczuł się” i przekazał zakupiony dawno pojazd (co do którego sądził ponoć, że to polski prototyp) córce właściciela. Wiem o tym, ponieważ ów właściciel skontaktował się ze mną.

Opublikowany przez Międzynarodowy Zlot Pojazdów Zabytkowych w Oławie Sobota, 12 września 2020

Żuk-Berliet wskoczył na lawetę i pojechał do Oławy

Temat poprowadzi dalej fanpage Międzynarodowy Zlot Pojazdów Zabytkowych w Oławie. Samochód zostanie odrestaurowany, czy może raczej odremontowany bo trudno mówić o restauracji do stanu fabrycznego. Prace mają zostać ukończone w takim tempie, żeby Żukoberliet zdążył wystartować w następnej edycji charytatywnego Rajdu Koguta, odbywającego się w Oławie. Ciekaw jestem czy zewnętrzne malowanie pozostanie w wersji aktualnej, czy zostanie przywrócony jego oryginalny, pierwotny wygląd – choć co do niego nie można mieć pewności, bo zdjęcia z 1981 r. są czarno-białe. Przynajmniej dzięki zdjęciom zamieszczonym na oławskim fanpage można docenić, jak elegancko ten pojazd wyszedł – jak na samodział z czasów największego kryzysu – i jakie ma przyjemne dla oka proporcje. Właściwie po dopracowaniu paru detali typu drzwi mógłby trafić do produkcji, a może i na eksport.

Opublikowany przez Międzynarodowy Zlot Pojazdów Zabytkowych w Oławie Sobota, 12 września 2020

W końcu jakieś dobre wiadomości

I w końcu ktoś docenił samochód zbudowany samodzielnie. W PRL jeździło ich dużo, prawie żadne nie przetrwały. Znam miejsce, gdzie dekomponują co najmniej dwa SAM-y, nie znam losów samochodu Adama Słodowego „Jaga” (który oglądałem własnymi oczyma, gdy jeszcze był względnie w całości). Opisywaliśmy niejednego SAM-a na Autoblogu, bo czasem wypływają one w ogłoszeniach, a czasem nawet da się nimi przejechać. Ciekawe, ile jeszcze takich cacek chowa się po stodołach i szopach.

Słowo podsumowania

Znalezienie tego pojazdu przypisuje sobie wiele osób. Być może nawet niektóre z nich miały wpływ na właściciela, żeby pozbył się go na rzecz córki jego konstruktora. Jednak Żuk-Berliet nigdy nie był zagubiony i nie trzeba było go odnajdywać. Jak było naprawdę, to wiem ja, właściciel i ten typ od zdjęć, który się nie podpisał pod swoim mailem. Może kiedyś opiszę to w swojej kolejnej książce.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać