Wiadomości

Zmarł Luigi Colani. Jego projekty czasem szokowały, ale były owocem geniuszu

Wiadomości 16.09.2019 231 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 16.09.2019

Zmarł Luigi Colani. Jego projekty czasem szokowały, ale były owocem geniuszu

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski16.09.2019
231 interakcji Dołącz do dyskusji

W wieku 91 lat zmarł Luigi Colani, niemiecki designer, który zasłynął z nietuzinkowych projektów w wielu dziedzinach. Także w motoryzacji.

Pochodzenie Colaniego nie jest do końca znane. Podobno jego rodzina od strony ojca przywędrowała z Kurdystanu, ale mieszkała od wielu lat we Włoszech i Szwajcarii, na co wskazywałoby włoskie nazwisko. Matka była ponoć Polką, choć jej nazwisko nigdzie w internecie się nie pojawia. Luigi Colani urodził się w Niemczech i otrzymał imię Lutz, które potem zmienił na Luigi. Mieszkał przez lata w Kalifornii i w Tokio. Był prawdziwym obywatelem świata.

Piękne jest okrągłe

Colani twierdził, że piękno leży w kształtach okrągłych, inspirowanych naturą. Twierdził, że skoro Ziemia jest kulista, krople wody są kuliste, a zwierzęta przybierają możliwie opływowe kształty, to projektowanie prostokątów jest wynaturzeniem. Ten sposób myślenia znajdował odzwierciedlenie w jego projektach – także motoryzacyjnych – przez co niektóre wydawały się szokujące. W każdym z jego projektów można jednak znaleźć inspiracje naturą. Z pewnością nie brakuje ich w najbardziej znanym dziele Colaniego – projekcie ciągnika siodłowego przypominającego głowę owada. Zaprezentowano go w 1977 r.

Doczekał się potem wielu różnych wcieleń i udoskonaleń.

zmarł luigi colani

W 2006 r. ten projekt wyewoluował w „Super Truck” – streamline’ową ciężarówkę zdolną osiągać (teoretycznie) wysokie prędkości, a firmowaną przez DAF-a.

Z czasem Luigi uspokoił trochę swój projekt, a ostatni render ciężarówki Colaniego wyglądał tak – stworzono go w 2017 r.:

zmarł luigi colani

W tym artykule na 40ton.net można znaleźć zdjęcia kabiny ciężarówki Colaniego z 2006 r. z niezwykłymi, śmigłowymi wycieraczkami, stanowiącymi znak rozpoznawczy tego pojazdu. Ciężarówki Colani produkowano w krótkich seriach, zabudowując je na podwoziu DAF-a i Mercedesa. Choć ich wygląd był szokujący, nie stanowił dzieła przypadku. Colani był absolwentem rzeźbiarstwa i aerodynamiki, i wiedział jak zrobić pojazd, który potrafi przecinać powietrze stawiając mu jak najmniejszy opór. Często określane jako „paskudne”, ciężarówki Colaniego słynęły z niezwykle niskiego zużycia paliwa, nawet o 1/3 mniejszego niż zestawy konwencjonalne. Ponoć DAF z szoferką projektu Colaniego potrafił zejść do 19,9 l/100 km. Cóż z tego, skoro niezwykle skomplikowana konstrukcja miała więcej wad niż zalet. Kosztowna produkcja, słaba widoczność i problemy z zabrudzoną szybą (śmigłowe wycieraczki czyściły tylko jej centralny fragment) ostatecznie nie zachęcały do inwestowania w aerodynamiczne ciężarówki.

Colani najlepiej realizował się w projektach aut sportowych

One nie musiały już być tak praktyczne jak ciągniki siodłowe. Już pierwszy samochód Colaniego, Alfa Romeo Berlinetta z 1959 r., miał w sobie ten pierwiastek dziwności, ten zwierzęcy pysk, który potem towarzyszył wielu innym projektom.

zmarł luigi colani
Co przypomina ten przód? Żabę? Ptasi dziób?

Sukces komercyjny odniosło buggy na bazie Garbusa z nadwoziem projektu Colaniego. Wykonano aż 1700 sztuk tych laminatowych cacek.

W 1963 r. Colani zaprojektował pierwsze kompletne nadwozie samonośne. Wyprzedzało swoje czasy o wiele lat. Choć zastosowano mechanikę z BMW 700 o mocy niewiele przekraczającej 30 KM, współczynnik oporu powietrza wynoszący zaledwie 0,22 i masa nieprzekraczająca 350 kg robiły robotę – wóz rozpędził się do… 200 km/h, wynik szokujący jak na wczesne lata 60.

W roku 1977 Colani stworzył prototyp dla Volkswagena

Miał to być samochód, który zastąpiłby Garbusa, a w gamie pozycjonowałby się między Golfem a Polo. Taki ciekawy model lajfstajlowy. Volkswagen miał wiele odwagi, powierzając zadanie Colaniemu, wiedziano bowiem że wąsaty Niemiec jest dość ekscentryczny jeśli chodzi o projekty. Mało kto jednak spodziewał się, że w ramach powierzonego zadania, Colani przedstawi Volkswagenowi żabę na kołach.

Ładny… ale nie przyjęło się. Nie wiem dlaczego. Już dwa lata później Colani zaprojektował ciekawy pojazd terenowo-pływający Sea Ranger. Gotowy, jeżdżący prototyp zbudowała niemiecka firma Thyssen wykorzystując komponenty od Mercedesa Unimoga. Piękny SUV!

Samochody Colaniego biły liczne rekordy

Weźmy choćby pojazd zbudowany na bazie Citroena 2CV, doposażony jedynie w aerodynamiczne nadwozie, ale z zachowanym całym, oryginalnym układem napędowym. W 1981 r. pobił on rekord najniższego zużycia paliwa, przejeżdżając 100 km ze średnim spalaniem 1,7 l. Podkreślam jeszcze raz: niczego nie modyfikowano w mechanice.

Osiem lat później Colani i Kurt Lotterschmid z Loteca zmodyfikowali Ferrari, aby pobić rekord prędkości dla samochodów z katalizatorem (ciekawy rekord BTW). Udało się i rekord na poziomie 351 km/h został oficjalnie zarejestrowany. Bolid prezentował się imponująco. Nazwano go Testa d’Oro – złota głowa.

Colani zasłynął też z tego, że podjął się restylizacji… Trabanta

Powstała krótka seria (3-5 sztuk) Trabantów z frontem zaprojektowanym przez Colaniego. Nie powiedziałbym, żeby ten projekt był jakoś przesadnie spójny. Ale ma coś w sobie, pewnie to właśnie ten pierwiastek „naturalny”, który sprawia że Colani-Trabant wygląda trochę jak połączenie mrówki z chrabąszczem.

Fot. allcarindex.com

Jednak Colani najbardziej kochał szokujące auta sportowe. Najwięcej z jego projektów to właśnie coupe w tym stylu, wyglądające jak powiększone modele z serii Hot Wheels.

Colani był ekscentrykiem, by nie rzec – świrem. Zawsze z długimi włosami, wąsami i cygarem, ubrany na biało w ubrania własnego projektu. To dobrze, że świat go docenił, to znaczy że na świecie jest więcej świrów. A dzięki temu jest ciekawiej. Dziękujemy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać