Przegląd rynku

Złombol startuje za 2 dni, a ty dalej w lesie? Spokojnie, oto poradnik jaki samochód kupić na szybko

Przegląd rynku 27.06.2019 291 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 27.06.2019

Złombol startuje za 2 dni, a ty dalej w lesie? Spokojnie, oto poradnik jaki samochód kupić na szybko

Michał Koziar
Michał Koziar27.06.2019
291 interakcji Dołącz do dyskusji

Start Złombolu (dla niewtajemniczonych – długodystansowy rajd charytatywny pojazdów z bloku wschodniego) już w sobotę, a twoje auto okazało się być całe urzeźbione z pianki, uległo wypadkowi albo po prostu nie miałeś czasu i zgłosiłeś się, ale nadal nie masz fury? Spokojnie, sam byłem w podobnej sytuacji kilka lat temu. Oto poradnik co kupić na szybko.

Większość załóg przygotowuje się do Złombolu bardzo pieczołowicie. Przeróbki, naprawy i remonty nieraz trwają miesiącami. Nie każdy ma na to czas, zdarza się też, że wszystko idzie nie tak jak powinno. Efekt jest taki, że do startu zostały 2 dni, a Ty jesteś bez samochodu. Względnie – jak niektóre załogi lubisz ryzyko i zostawiłeś kupno auta na ostatnią chwilę. Co kupić na szybko, by mieć szanse dojechać do mety?

Oto przegląd opcji, który przygotowałem na podstawie moich doświadczeń ze Złomboli, zwłaszcza z 2016 r. Wtedy tuż przed wyjazdem okazało się, że nasz Polonez Truck Roy ma elementy konstrukcyjne poklejone na piankę. Nie było szans naprawić go na czas. Kupiliśmy więc na szybko Poloneza Caro. Dojechał do mety, a potem padł i wylądował na sycylijskim złomie, ale zadanie wykonał.

Założenia podstawowe

Zobaczmy więc, co można kupić na szybko, co będzie się kwalifikowało do rajdu, ma szansę dojechać do Irlandii i w razie czego jest na tyle tanie, że złomowanie na obczyźnie nie będzie ogromną tragedią. Najlepiej, gdyby poszukiwane auto stało stosunkowo blisko domu, ale by uogólnić przegląd brałem pod uwagę oferty z całego kraju.

Z góry możemy odrzucić samochody bez ważnego przeglądu. Nigdy nie ma tak, że ktoś nie zrobił BT, bo nie miał czasu. Auto na 99% ma jakąś poważną usterkę, a my nie mamy już czasu by ją usuwać. Nie warto też dotykać rzekomo sprawnych, ale zastanych pojazdów. Przejechał w zeszłym roku 100 km? Od dziadka, który już prawie nie jeździł? Można z góry odrzucić, po wyruszeniu w trasę najprawdopodobniej zacznie się psuć na niespotykaną skalę, bo jego podzespoły ostatnio rozgrzały się do takich temperatur w 2008 r. Gumy pewnie są poparciałe i zawieszenie szybko złapie luzy, a przewody z cieczami zaczną pękać. Można też odrzucić wszelkie drobne problemy z silnikiem. Pewnie do wymiany jest połowa osprzętu, albo sama jednostka wymaga natychmiastowego remontu.

Niestety czasu jest mało, więc nie można wybrzydzać. Miło by było, gdyby samochód miał gaz, ale trzeba się liczyć z jazdą na benzynie. Interesuje nas głównie stan mechaniki. Wygląd można zupełnie zignorować, zasłonią go naklejki darczyńców, wnętrze da się na szybko przeprać. Trzeba tylko zwrócić uwagę na elementy konstrukcyjne, z naciskiem na podłużnice. Przydałoby się też trochę podłogi i progów. W dostawczakach – rama musi być cała. To kwestia podstawowego bezpieczeństwa. Zalecałbym przyglądanie się jedynie w miarę świeżym ogłoszeniom. Jeśli auto długo wisi prawdopodobnie ma jakąś ważną wadę, a nie ma już czasu do tracenia na oglądanie trupów lub walkę z dużymi awariami.

Załoga złombolowa do 4 osób

Jeśli na Złombol wybieracie się maksymalnie 4-osobową załogą, to na szybko warto kupować w zasadzie tylko dwa samochody: Poloneza i Skodę Favorit. Mniejsze załogi, 2- lub 3-osobowe mogłyby rozważyć Malucha, ale przez wzrost ich cen taniej będzie kupić dużo większy i lepszy pojazd z Czechosłowacji. Nie ma sensu katować się w kaszlaku. To już lepiej pojechać Trabantem cabrio.

złombol 2019
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Źródło: OLX
Autor: Stanisław

Za próg bólu ceny auta, które w razie czego można porzucić, przyjmijmy 3 tys. zł.

Polonez, czyli niekwestionowany król Złombolu.

Polonez to chyba najbardziej oczywisty wybór na Złombol. Trapezy stanowią od lat większość pojazdów jadących w tym rajdzie. Dzięki temu w razie awarii szanse na znalezienie w konwoju brakującej części są ogromne. Zawsze też znajdzie się ktoś, kto pomoże w diagnozie i naprawie. Przy okazji wybór samochodów jest nadal całkiem spory. W każdej okolicy powinno się znaleźć przynajmniej kilka na sprzedaż.

Niestety, zwykłe Caro padły już ofiarą mody na polskie auta i zaczęły drożeć. Do 3 tys. nie jest już tak łatwo o naprawdę rokujące egzemplarze. Plusy nadal są w miarę atrakcyjne cenowo.

Oczywiście z góry odrzucamy nieudane złombolowe projekty, można też sobie odpuścić Caro Plusa z długą listą usterek za 1,7 tys. zł. Pal sześć drobne mankamenty. Terkot oznacza zrzucanie skrzyni, nie wiadomo co jeszcze wyjdzie w trakcie naprawy. Cena jest atrakcyjna, ale nie warto ryzykować wejścia na minę przy tak małym marginesie czasowym.

Caro Plusy

Za podobną kwotę (1450 zł) lepiej zainteresować się czerwonym Polonezem z Otwocka. Co prawda ktoś bardzo fantazyjnie go malował, prawdopodobnie sprejem, więc kolor jest nawet na lampach. Drzwi kierowcy ktoś wymienił na takie ze starszego modelu. Ogólnie jego uroda jest dyskusyjna. Na szczęście to nas w tej chwili nie obchodzi. Za to według opisu wszystko w nim działa. Ma wspomaganie, jest tani i sprawny. Zdecydowanie warto go obejrzeć od spodu i zabrać na jazdę testową.

złombol 2019
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Źródło: OLX
Autor: Auto-otwock24.pl

Wśród Plusów nie najgorzej zapowiada się też np. egzemplarz z Bytomia. Ma gaz, ma przegląd, podobno jest sprawny technicznie. Kosztuje tylko 1,3 tys zł. Można by go sprawdzić, choć bez zbyt wielkich nadziei, bo wygląda na zmęczonego.

Caro minus

Jeśli chodzi o tzw. minusy, za rokujące egzemplarze trzeba będzie zapłacić zauważalnie więcej. Naprawdę chciałbym wam polecić coś konkretnego, ale w większości przypadków opisy są zdawkowe, trzeba patrzeć jak auto wygląda na zdjęciach i dopytywać przez telefon. Trzeba selekcjonować wozy wyglądające na najmniej skorodowane i zmęczone, a potem ryzykować jadąc na oględziny. Na miejscu i tak pewnie się okaże, że 80% aut ma listę mankamentów długą jak książka telefoniczna. Wiem, bo przerabiałem to sam w 2016 r.

Ze świeżych ogłoszeń mogę wyróżnić 2 przykładowe rokujące egzemplarze. Pierwszy to Polonez za 2,7 tys. zł. Ma gaz, nie wygląda na zakatowanego. Fakt, był rzeźbiony, co widać po pomalowanej klamce prawych tylnych drzwi, ale pomimo braku opisu jest wart przynajmniej rozmowy telefonicznej. Nie oczekiwałbym rewelacji, ale szansa, że jest sprawny istnieje. To wersja zasilana gaźnikiem. To w zasadzie dobrze, łatwiej będzie go naprawić na trasie. W razie czego można ominąć ewentualną awarię gaźnika jeżdżąc tylko na gazie. Pod maską widać, że wymieniany był kiedyś moduł zapłonowy, w miarę świeżo wyglądają też elementy instalacji LPG. Co prawda w ogłoszeniu podano pojemność 1.6, a na klapie widać 1.5, ale to sprawa drugorzędna.

Drugi egzemplarz, kosztujący 3tys. zł, w zasadzie na pierwszy rzut oka zapowiada się dobrze. Ładne Caro z gaźnikowym 1.6 i rzadkością – szyberdachem. Podobno sprawne, na oko zadbane. Warte sprawdzenia.

złombol 2019
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Źródło: OLX
Autor: Kamil

Skoda Favorit

Favorit to zaskakująco współczesny samochód. Spośród popularnych na Złombolu pojazdów jeździ chyba najbardziej podobnie do nowego auta. Nie jest też zbyt awaryjny. Do tego jest trochę tańszy niż Polonez Caro minus. Niestety, wybór nie jest zbyt ogromny, ale w rajdzie zawsze bierze udział wiele Favroitek, więc o pomoc nie trzeba się martwić. Niestety, sprzedawcy chyba wiedzą, że niewielki hatchback Skody ma największe szanse przejechać Złombol na zasadzie kupić-wsiąść-pojechać, więc wraz ze zbliżającym się startem ceny szeregu ładnych egzemplarzy przekroczyły barierę 4 tys. zł, co do niedawna zdarzało się bardzo rzadko. A może po prostu uczestnicy rajdu wymietli wszystkie tańsze egzemplarze? Trudno powiedzieć. Wiem tylko, że jeszcze kilka miesięcy temu wybór aut do 3 tys. zł był ogromny, a teraz prawie ich nie ma.

Niestety, najlepiej zapowiadająca się oferta jest już dość stara, więc należy ją wpisać na listę rezerwową. Ze świeższych i umiarkowanych cenowo ogłoszeń zainteresowały mnie dwa egzemplarze. Niebieska Skoda Favorit niestety ostatnio głównie stała, więc wypadałoby ją raczej odrzucić, choć ryzykanci mogą próbować, wygląda nieźle. Pod kątem Złombolu niezłym wyborem może być czerwona Skoda. Wszystko wskazuje na to, że jest sprawna. Niestety, „dostała korozji”, cokolwiek o znaczy. Ma jednak przegląd, więc należy zwyczajnie zweryfikować na miejscu co oznacza to tajemnicze sformułowanie o rdzy i czy nie dotyczy podłużnic.

Jeśli jednak nie chcemy tak mocno ryzykować, to zostaje jeszcze Favorit za 3,2 tys. zł. Zapowiada się na naprawdę dobrą, a po odrobinie negocjacji powinniśmy zmieścić się w założonym budżecie.

Debilne pomysły

A teraz na chwilę odłóżmy na bok założenia i zagrajmy w grę. Zostały 2 dni, a zadanie nie polega na kupieniu czegokolwiek, tylko czegoś maksymalnie głupiego i w miarę taniego i dojechaniu do Irlandii. Np. Oltcit. Jeśli dojedzie, to będzie cud. Przy negocjacjach możecie przypomnieć właścicielowi, że wystawiał go o około 1,4 tys. zł taniej zanim o nim napisałem.

złombol 2019
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Źródło: OLX
Autor: Rafał

Ewentualnie możecie na prędkości poskładać 2 Moskwicze w jednego. Jeśli nie będziecie spać, to macie szanse. Dojechać na start.

złombol 2019
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Źródło: OLX
Autor: Michaś

Załoga złombolowa powyżej 4 osób

Jeśli twoja załoga liczy więcej niż 4 osoby i nie macie aut to ma dla ciebie ważną wiadomość. Jesteście w bardzo ciemnym lesie. I to takim, w którym chcą was pożreć zmutowane orangutany. Pół biedy, jeśli jest was piątka. Weźcie Poloneza. Będzie ciasno, ale da się przeżyć, sprawdzałem. Schody zaczynają się od 6 osób. Wtedy pozostaje wam albo kupić na szybko 2 osobówki, albo mikrobus.

Załóżmy, że stawiacie na wariant z dostawczakiem. De facto na placu boju zostają 9-osobowe Żuki i Lubliny. Po pierwsze jest ich mało. Po drugie pewnie turlały się ostatnio w małych firmach na krótkich dystansach i są obrzydliwie zdrutowane. Do tego część Żuków nie ma LPG, co przy paliwożerności S-21 jest lekkim dramatem. Dla odmiany krul druk z dieslem Andorii na tak długiej trasie oznacza konieczność zakupu aparatów słuchowych po powrocie. Poza tym z tego co zauważyłem podczas Złomboli, Żuki rządzą poboczami. Zazwyczaj jako pierwsze zaliczają awarie. Fakt, są banalne w naprawie, jedzie ich sporo, więc ktoś wam pomoże, ale nie będzie łatwo. Lubliny również są dość popularne, a przy tym zdecydowanie bardziej ludzkie i rzadziej padają. Co prawda ich Andorie lubią się przegrzać bez powodu nawet przy 17 stopniach, ale poza tym da się żyć.

Nie jest dobrze, ale spróbujemy coś poradzić. Tym razem nie ustalam sztywnych ram cenowych, bo wybór jest zbyt wąski. Załóżmy, że po prostu nie chcemy znacznie przekroczyć równowartości 2 Polonezów lub Favoritek.

Żuki

Załóżmy, że jesteście hardkorami i chcecie Żuka, co grosza kupionego na prędkości. Od razu dajmy sobie siana z marnymi lub paskudnie drogimi egzemplarzami. Na placu boju zostają 2 auta.

Pierwszy Żuk kosztuje 5,4 tys. zł. Zapowiada się dobrze, ale ma pewną wadę. Brak LPG. Do tego nie wiem na ile osób jest zarejestrowany, trzeba by to sprawdzić. Jeśli na 9 , to szerokiej drogi, jedynie ci z tyłu będą mieli przerąbane, bo nie ma tam mowy o prawdziwych fotelach. Życzę dobrej zabawy siedząc na rozkładanej ławie.

Drugi, z dieslem, nieco przekracza budżet, ale za to jest już przygotowany na Złombol. Nie tylko jest w pełni sprawny, ale jeszcze ma zestaw dołożonych wygód, takich jak lepsze fotele, ogrzewanie postojowe, stolik, szmery, bajery. W cenie 7,5 tys. zł mieści się jeszcze pakiet startowy zapasowych części, włącznie ze skrzyniami biegów i kompletnym Lublinem do rozbiórki. Ten egzemplarz może zabrać 7 osób.

złombol 2019
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Źródło: OLX
Autor: Bartłomiej

Skoro i tak rozważamy taką patologię jak Żuk, to może od razu lepiej wziąć Tarpana? Najlepiej takiego, po grubym tuningu. Może ma w papierach 6 osób, to się na prędkości podmieni na fotele na ławę, naprawi zapłon i można jechać. 10 punktów za styl, 10 proc. szansy na dojechanie do mety.

złombol 2019
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Źródło: OLX
Autor: Grzegorz

Lubliny

Jeśli nie macie zamiaru nagle zapłacić kosmicznej ceny wynoszącej przeszło 20 tys. zł, to niestety zostaje wam ryzykowanie i zakup jakiegoś Lublina po drobnym przedsiębiorcy. Zła wiadomość jest taka, że niestety wszystkie warte zainteresowania nieco przekraczają budżet.

Pomińmy wóz po budowlańcach czy innej wykończeniówce i od razu przyjrzyjmy się drugiemu żółtemu Lublinowi za 7,5 tys. zł. To ciekawa wersja z silnikiem benzynowym 2.2 Holdena. Ma gaz, wygląda na zadbanego i zabierze 9 osób. Warto go rozważyć, zwłaszcza, że motor GM zapewnia przyzwoite osiągi.

złombol 2019
Zrzut ekranu z ogłoszenia.
Źródło: OtoMoto
Autor: Adam

Druga opcja to również żółty, 9-osobowy Lublin za 6,5 tys. zł. Widać, że również jeszcze niedawno pracował, ale nie wygląda na skorodowanego i bardzo zużytego. Napędza go diesel Andorii. Jest tylko jeden problem. Z tego co widzę z tyłu ma rozkładane siedzenia, a nie prawdziwe fotele. Ten sam problem co w Żuku wyżej. Pod tym kątem zdecydowanie przegrywa z benzyniakiem.

Nie wszystko stracone

Chciałbym wam tu przedstawić jakieś przemyślane wnioski na temat zakupu Poloneza, Skody Favorit, Żuka lub Lublina. Niestety, byłoby to czcze gadanie. Kupowanie auta 2 dni przed startem nie może być przemyślane. Nie ma szans. Bierzcie pierwsze, co pomieści waszą załogę i będzie we w miarę dobrym stanie. Byle z wymienionych w tym przeglądzie, bo będzie miał kto was ratować częściami na trasie. Jak widać, osobówkę powinniście zdążyć kupić bez dużego kłopotu. Z mikrobusem będzie trudniej, ale nie jest to też niewykonalne. O ile weźmiecie urlop na żądanie na dzień zakupu, bo zdatne dostawczaki nie stoją w każdym województwie.

Tak czy siak, nie warto się poddawać. Nawet jeśli kupicie paździerza, który non stop będzie się psuł na trasie, to ewentualne złomowanie nie oznacza kosmicznych strat po podziale kwoty na całą załogę. Za to zyskacie bezcenne wspomnienia, a dotarcie na metę będzie smakować dużo lepiej, niż w szykowanym od miesięcy aucie.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie