Felietony

Zlikwidujmy cały transport. Samochody są nieefektywne, a do dróg dopłacamy

Felietony 04.06.2021 857 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 04.06.2021

Zlikwidujmy cały transport. Samochody są nieefektywne, a do dróg dopłacamy

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski04.06.2021
857 interakcji Dołącz do dyskusji

Powoli zaczynam rozumieć, o co chodzi tzw. „ekologom”. O beztransportową utopię. Wprowadźmy ją bezzwłocznie. 

Od rana na Twitterze zaatakował mnie twitt pani Aleksandry Krugły. Nie jest żadną posłanką ani radną, jej aktywizm przejawia się głównie w publikowaniu rzeczy na Twitterze i mieszkaniu na jednym z osiedli w Warszawie. Pomijam absurd w przetłumaczeniu go („paliwo nie dociera do kół – co to w ogóle znaczy?), bo dobrze obrazuje on pewne zjawisko, które chciałem tu opisać.

nie mam pomysłu na seo

Tak, to prawda. Samochód osobowy jest nieefektywny. Zużywa paliwo i zajmuje przestrzeń. Należy więc go zakazać w imię efektywności energetycznej. Ale gdyby ten sam samochód jeździł przez cały czas, będąc w 100% efektywnym, to wtedy antysamochodowi aktywiści wyliby o korkach, spalinach, tłoku itp. Zatem przypomnijmy: kiedy samochód stoi, to źle. Kiedy jeździ, to też źle. Jeśli go masz, ale nie używasz zbyt często, jesteś godzien/godna potępienia. Jeśli masz i używasz przez wiele godzin w ciągu dnia – zasługujesz na potępienie jeszcze silniejsze. 

Dotyczy to właściwie wszelkich zdobyczy cywilizacji

Mało która rzecz używana jest stale. Wozy strażackie potrafią stać w garażach przez ponad 99% czasu, a przez niecałe 1% są do czegoś używane, więc właściwie remizy strażackie można zlikwidować. Przez ile czasu używasz toalety w swoim mieszkaniu? Pewnie przez 1-2% doby, w najlepszym razie. Można byłoby ją usunąć i to miejsce zastąpić czymś innym, a toaletę przenieść na blokowy korytarz, gdzie byłaby używana znacznie częściej. Przez ile godzin tygodniowo przydaje się ogromny biurowiec, zajmujący masę przestrzeni w mieście? Średnio przez 40 ze 168 godzin w tygodniu. To 23,8% całego czasu, resztę stoi pusty. Można go śmiało zburzyć. A szczotka do zębów? Doba ma 1440 minut, ile myjesz zęby? 4 minuty dziennie? Przez 1436 minut na dobę szczotka do zębów niczemu nie służy, a jej wyprodukowanie i dowiezienie wymagało użycia tworzyw sztucznych i wyemitowania dwutlenku węgla. Stop szczotkom do zębów. Poczekajcie, nie doszedłem jeszcze do drogi rowerowej…

Mam nadzieję, że widzicie już paradoks myślenia o efektywności w kontekście rzeczy użytku codziennego. Efektywny ma być proces ich produkcji i dystrybucji, a nie sposób, w jaki prywatne osoby korzystają ze swojej własności. W przeciwnym razie powinniśmy mieszkać w pracy, korzystać ze wspólnych łazienek i toalet, jedzenie uprawiać na miejscu i jeść je w postaci nieprzetworzonej. Samochody to tylko wierzchołek góry lodowej naszej codziennej nieefektywności energetycznej. 

Potem mamy kwestię dróg

Jak pokazuje twitt od pani Aleksandry, infrastruktura drogowa zajmuje nawet 50% przestrzeni miejskiej. To akurat nieprawda i dane z IDzD, ale przyjmijmy na moment, że są prawdziwe. Jeśli tak dużo przestrzeni idzie na drogi, to może zlikwidujmy część z tych dróg i przeznaczmy tę przestrzeń na coś innego. Ale na co? Na zagęszczenie zabudowy mieszkaniowej? To tylko zwiększy ciasnotę i hałas. Na tereny zielone? Ale to oddali i odetnie jedne osiedla od drugich oraz utrudni zaopatrzenie tych osiedli, powodując jeszcze większe korki, hałas i spaliny. 

Dochodzimy tu jednak do tematu niezwykle chętnie podejmowanego przez aktywistów: utrzymania dróg. Według aktywistycznej narracji po drogach jeżdżą tylko kierowcy aut prywatnych i robią to bez sensu i bez potrzeby, hałasując brum-brum, wypluwając spaliny i powodując wypadki. Dlatego to ci właśnie kierowcy powinni się w 100% składać na utrzymanie dróg. Niestety w rzeczywistości wpływy z opłat ponoszonych przez kierowców starczają tylko w 1/4 na utrzymanie sieci drogowej, pozostałe 3/4 trzeba dokładać z finansów publicznych, czyli – o zgrozo – także z kieszeni ludzi, którzy nie mają samochodów. Wiadomo, że jak ktoś nie ma samochodu, to nigdy nie korzysta z drogi.

Drogi należy po prostu zlikwidować

W tej sytuacji, skoro drogi są tak strasznie kosztowne i tak obciążają społeczeństwo, również nie widzę innej możliwości niż je zlikwidować. Po prostu je zaorajmy, wtedy koszty ich utrzymania ogromnie spadną. Przecież drogi nie są potrzebne nikomu innemu niż samochodziarzom. Wszystkie towary można przywieźć koleją, a potem rozwieźć do sklepów rowerami cargo. Znaczy to ostatnie może być trudne po tym, jak zlikwidujemy ulice w mieście, ale to się rozwiąże później. W każdym razie nie jest przecież tak, że na drogi zrzucają się wszyscy obywatele, bo są one kluczowym elementem funkcjonowania gospodarki. To neoliberalna, kucerska bzdura i wymysł. Jak sama nazwa wskazuje, droga jest bardzo droga. Wystarczy ją usunąć i będzie taniej, i wszyscy będziemy szczęśliwi w nowej, już nie tyle bezsamochodowej, co beztransportowej utopii. Choć wcześniej i tak wymrzemy od fal upału.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać