Wiadomości

11-latka zgłosiła, że jej ojciec jedzie pijany. To Pawlik Morozow, jakiego potrzebujemy

Wiadomości 15.10.2021 50 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 15.10.2021

11-latka zgłosiła, że jej ojciec jedzie pijany. To Pawlik Morozow, jakiego potrzebujemy

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz15.10.2021
50 interakcji Dołącz do dyskusji

Dzieci powinny być mądrzejsze od rodziców. Na pewno taka jest ta 11-latka.

W zeszłą sobotę, we francuskiej miejscowości Baume-les-Dames, 11-latka powstrzymała swojego ojca przed narażeniem życia całej rodziny. Gdy po kłótni, postanowił wraz z dziećmi (6 i 11 lat) opuścić dom udzielającego mu schronienia przyjaciela, jej uwadze nie umknęło, że ojciec jest nietrzeźwy. Z policją skontaktowała się za pomocą wiadomości SMS. Mimo że trudno było jej podać dokładną lokalizację, w końcu funkcjonariuszom w końcu udało się namierzyć właściwy pojazd. Jak się okazało, był pijany, jego prawo jazdy zostało zawieszone i będzie musiał stawić się w sądzie.

Pawlik Morozow, jakiego potrzebujemy

Pawlik Morozow to symbol sowieckiej propagandy, która miała na celu osłabienie rodzinnych więzi. Wierność państwu miała być nadrzędna, dlatego sprzedawano opowieść o Pawliku Morozowie, dziecku, które doniosło na własnych rodziców. Takie donoszenie było złe, donoszenia na pijaka było już dobre.

11-latka z Francji zapewne nie ma szczęścia wzrastać w pełni funkcjonalnej rodzinie, ale skoro dziecku udało się przełamać zmowę milczenia, jaka panuje wokół osób wsiadających za kierownicę po alkoholu, to może do roboty powinni się wziąć dorośli i trochę podonosić.

Każdy ma wujka

Na pewno każdy ma takiego wujka, który jak ma prowadzić auto po imieninach, to pije mniej, tak co drugi kieliszek. Przyjęcie się kończy, wszyscy rozjeżdżają się do domów, wujek też. Nikt go nie zatrzymuje, nie wyrywa kluczyków, wszak jego stan trzeźwości nie jest naszą sprawą. Jedna zdrowaśka za to, żeby dojechał cały, w zupełności wystarczy. Ze swoją cukrzycą przecież na piechotę nie pójdzie. Nikt nie ma odwagi zająć stanowiska, dopóki sprawą nie zajmie się jakaś 11-latka.

Usłyszałem ostatnio pogląd, taki wolnościowy, że o co chodzi z tym łapaniem pijanych kierowców. Przecież dopóki komuś nie zrobi się krzywdy i nic się nie uszkodzi, to jest to sprawa kierowców, w jakim stanie trzeźwości jeżdżą. A jak już krzywdę zrobią, to oczywiście niech za to odpowiadają. Ta wspaniała myśl nie uwzględnia zdania wdów i sierot, po ofiarach wypadków drogowych spowodowanych przez pijanych kierowców. Im czyjaś kara niewiele już pomoże, raczej wolałyby, żeby państwo było w stanie skutecznie rozwiązać pijaków za kierownicą. A nie jest.

To nie kac

Piotr pisał, o tym, że polscy kierowcy jeżdżą dobrze zbombardowani. Wartość danych ze statystyk potrafi być umniejszana, że niby te wszystkie przypadki zatrzymań kierowców, to tylko zwykły kac. Ludzie rano zbyt wcześnie wsiadają za kierownicę, za którą radzą sobie znakomicie, a złośliwa policja łapie ich na rogatkach miast, żeby poprawić statystyki. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie, większość łapanych osób, to ludzie kompletnie pijani. Z kimś musieli to wypić, ktoś im nalał i pomachał na pożegnanie. Tylko czasami, pożegnać kogoś musi też ktoś zupełnie inny, nie mający z imprezą nic wspólnego.

11-latka nie chciała skończyć swojego życia na drzewie. Nie chciała by ten los spotkał jej młodsze rodzeństwo i pewnie też niczego podobnego nie życzyła ojcu. Powiadomiła policję, nie dopuściła do tragedii i okazała się odważniejsza niż wielu dorosłych. To jest Pawlik Morozow, jakiego potrzebujemy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać