Felietony

Ktoś oferuje fałszywe umowy sprzedaży aut. Reklamuje się zdjęciem mojego Fiata 125p

Felietony 17.09.2019 375 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 17.09.2019

Ktoś oferuje fałszywe umowy sprzedaży aut. Reklamuje się zdjęciem mojego Fiata 125p

Michał Koziar
Michał Koziar17.09.2019
375 interakcji Dołącz do dyskusji

Przeglądasz sobie portal ogłoszeniowy kupując auta oczami, klikasz w różne dziwne oferty, aż tu nagle bum – w polecanych wyświetla ci się zdjęcie twojego samochodu. Co gorsza przy ofercie sprzedaży fałszywych umów.

Wyobraź sobie, że jesteś oszustem. Oferujesz współpracę przy popełnieniu przestępstwa. Jesteś na tyle bezczelny, by oficjalnie ogłaszać swoje usługi w internecie. Chcesz sprzedawać lipne umowy. Za 150 złotych podpiszesz kwity, że kupiłeś cokolwiek. Ktoś chce nielegalnie zezłomować auto – proszę bardzo, pomożesz. Jakie zdjęcie wybierzesz by uatrakcyjnić ogłoszenie? Zapewne jakiegoś zapomnianego, nikomu nieznanego grata, najlepiej zrobione własnoręcznie, prawda?

Nie. Jak widać po tym ogłoszeniu nie.

umowa kupna sprzedaży

Jesteś tak leniwy, że wpisujesz w Google Grafika „Fiat 125p” i bierzesz pierwsze albo drugie z brzegu zdjęcie zgraciałego kanta. Nawet przez chwilę nie wzbudza w Tobie niepokoju, że link pod obrazkiem prowadzi do artykułu. Wtedy już nie trzeba być lotnym, by sprawdzić co i jak. W ten oto sposób ukradłeś zdjęcie jednego z bardziej rozpoznawalnych 125p w Polsce. Mojego polskiego Polskiego Fiata. Gratulacje.

Godny zaufania partner biznesowy.

Naprawdę uwielbiam oszustów, którzy by uwiarygodnić swoje oferty wykorzystują mniej lub bardziej rozpoznawalne zdjęcia. Ostatnio jeden ukradł zdjęcia red. Adama rzekomo sprzedając Suzuki Jimny. Ten popisał się jeszcze bardziej. To zdjęcie przewinęło się nie tylko w artykule, inne podobne ujęcia pojawiały się też tu i tam. Sprytny inaczej przedsiębiorca zamazał pierwsze 3 znaki rejestracji. Nie wiem co to miało dać, może uwierzył, że w Polsce jest jeszcze dużo czerwonych Fiatów 125p w takim stanie, na czarnych blachach z końcówką 8470? Halo, panie Joelmedia, 2004 r. był piętnaście lat temu.

A oto i obiekt wrzuconej wczoraj umowy na 4 paki. FSO 125p w wersji Latający Holender 😀

Opublikowany przez MotoBieda Niedziela, 24 marca 2019

W efekcie nasz przedsiębiorca upewnił się, że pewna (być może spora) część potencjalnych klientów na dzień dobry rozpozna auto ze zdjęcia. Nawet jeśli planują złamać prawo i nielegalnie złomować auto, to nie zrobią tego z pomocą tak niedbałego i leniwego delikwenta.

Dlaczego to ma jakiekolwiek znaczenie?

W artykule o nielegalnym złomowaniu opisywałem o co chodzi w tzw. „umowach na Ukraińca”. Wspominałem też o tym, że zrobienie tego samego manewru z pomocą Polaka to proszenie się o kłopoty. Pal sześć, jeśli jest to anonimowy pan Wiesław z Dworca Centralnego, który kwity widział przez 15 sekund podpisując. Tutaj jest gość, który wprost ogłosił w internecie, że nie tylko pomaga w nielegalnym złomowaniu, ale jeszcze fałszuje dokumenty. Dokładnie to oznacza sformułowanie „cofniemy datę”. Stary patent, wpisanie na umowie jakiegoś dnia z przeszłości by uniknąć kilkutysięcznej kary od UFG za okres, w którym posiadało się pojazd bez wykupionego OC. Najlepsze jest to, że takie usługi reklamowane są z podanym numerem telefonu. W kraju, w którym każdy SIM jest rejestrowany na konkretną osobę.

umowa kupna sprzedaży

Można to oczywiście obejść. Wystarczy odkupić kartę SIM już przypisaną komuś innemu, ale do tego trzeba odrobinę pomyślunku. Wybrane do ogłoszenia zdjęcie sugeruje jego brak. Dodajmy do tego to, że gość zachowuje sobie kopię umowy, tym samym może np. zgłosić, że kontrahent ukradł mu auto. Przecież ono prawnie należy teraz do oszusta. A może kolejne umowy, za które nasz przedsiębiorca przyjmuje 150 zł będą zawierały imię, nazwisko i adres poprzedniego klienta. Jak wierzyć w minimalną przyzwoitość człowieka, który nawet zdjęcie do oferty podwędził najbezczelniej jak się dało? Zresztą kto nie będąc bezdomnym chciałby za 150 zł brać na siebie kilka tysięcy kary za brak OC?

Cały ten szemrany biznes wygląda tak nieudolnie, że mam wrażenie jakby był jakąś policyjną pułapką zastawioną przez dzielnicowego. Ale pewnie się mylę i to po prostu cwaniaczek trzeciej kategorii, który na umowach podpisuje się nieswoimi danymi i aż prosi się o wpadkę. Nawet zdjęcia do ogłoszenia nie umie sensownie wybrać.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać