Felietony / Wiadomości

Zdjęcia na SKP zakończą życie wszystkich nietypowych pojazdów. Nie tylko rajdowych

Felietony / Wiadomości 02.11.2020 215 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 02.11.2020

Zdjęcia na SKP zakończą życie wszystkich nietypowych pojazdów. Nie tylko rajdowych

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz02.11.2020
215 interakcji Dołącz do dyskusji

Jedno małe zdjęcie (właściwie pięć) na badaniu technicznym, a może narobić tylu kłopotów.

To że świat zmierza w stronę, gdy wszyscy będziemy jednakowi, jest już prawie oczywiste. Niespodziewane dowody na to znajdziemy w Stacjach Kontroli Pojazdów. Styczeń 2021 może być początkiem końca pojazdów, które ośmielają się odbiegać od normy. Wszystko przez obowiązek robienia zdjęć, jaki planuje się nałożyć na diagnostów.

Zdjęcia na badaniu technicznym

Nowy projekt Ministerstwa Infrastruktury przewiduje modyfikacje ustawy – Prawo o ruchu drogowym i między innymi, wprowadzenie obowiązku robienia zdjęć pojazdom, które stawią się na badaniu technicznym. Przepis, który to przewiduje, brzmi tak:

po ust. 12a dodaje się ust. 12b w brzmieniu:

„12b. Obecność pojazdu na badaniach technicznych, z wyłączeniem pojazdów służb, o których mowa w art. 86 ust. 1, podlega dokumentowaniu fotograficznemu. Dokumentacja fotograficzna zawiera wyraźne zdjęcia przedstawiające całą bryłę pojazdu z dwóch przekątnych z przodu i z tyłu oraz wskazanie drogomierza. Dokumentacja fotograficzna jest przechowywana na stacji kontroli pojazdów przez okres pięciu lat od dnia przeprowadzenia badania technicznego.”

Samochód ma być sfotografowany z każdej strony i jeszcze dodatkowo, na zdjęciu ma znaleźć się jego licznik. Zdjęcia te mogą być poddane późniejszej kontroli zleconej przez Dyrektora Transportu Dozoru Technicznego.

Cel robienia zdjęć jest oczywisty, mają stanowić dowód, czy dany pojazd faktycznie został poddany badaniu technicznemu. Tak napisano w uzasadnieniu projektu. Ma to ukrócić sytuacje, w których na badanie samochodu jedzie się rowerem, z dowodem rejestracyjnym w kieszeni.

Niechcący osiągnięto również zupełnie inny cel, możliwość weryfikacji w jakim stanie dany pojazd stawił się na stacji i możliwość kontroli, czy diagnosta nie przepuścił pojazdu, który ewidentnie nie powinien przejść badania z pozytywnym wynikiem za sam swój wygląd. I tu zaczyna się kłopot wszystkich pojazdów, które nie chcą lub nie mogą wyglądać, tak jak wyjechały z fabryki.

Koniec samochodów rajdowych?

Paweł Rygas z kanału MotoPRawda wieszczy koniec rajdów w Polsce. Samochód dostosowany do rajdów nie ma najmniejszych szans przejść obowiązkowych badań technicznych bez łaskawego spojrzenia diagnosty. Obowiązek tworzenia dokumentacji fotograficznej ma te łaskawe spojrzenia uniemożliwić, bo zostawi bardzo namacalny ślad, że badany samochód wymogów technicznych nie spełnia. Samochody rajdowe muszą mieć aktualne badania techniczne, bo wiele z odcinków rajdowych przebiega częściowo po drogach publicznych.

zdjęcia na badaniu technicznym
Naklejona tablica rejestracyjna to standard.

Ich właściciele – samochodów, nie dróg – sami najlepiej wiedzą, w jaki sposób do tej pory ich pojazdom udawało się przemykać przez obowiązkowe badania. Teoretycznie badania można nie przejść nie posiadając ostrzeżenia przed montażem fotelika dziecięcego, tyłem do kierunku jazdy, na miejscu pasażera. Nie trzeba jednak szukać tak daleko.

W przypadku samochodów rajdowych wystarczające do negatywnego wyniku badania mogą widoczne na zdjęciach niedozwolone modyfikacje nadwozia. Niektóre sprawy trudno jest usunąć tylko na czas badania. Z przyczepieniem na chwilę tablic rejestracyjnych, właściciele raczej powinni sobie poradzić – te na rajdach bywają rzadko obecne. Z naklejeniem nalepki kontrolnej, zgubionej dwie stłuczone szyby temu, może być jednak kłopot. Zgodny z przepisami montaż klatki bezpieczeństwa, jest już całkiem odrębnym tematem.

zdjęcia na przeglądzie technicznym
Ken Block jeździ najwyraźniej bez obowiązkowego ostrzeżenia o poduszce powietrznej.

Projekt nie wprowadza bardziej restrykcyjnych zasad, tylko zwiększy możliwość kontroli istniejących już regulacji. Przewidywany koniec sportów motorowych będzie polegał więc na tym, że co raz trudniej będzie oszukać system, który dla pojazdów rajdowych nie przewidział dobrego formalnego rozwiązania.

Sito może jednak nie będzie tak gęste i strach diagnostów tak duży. Kontroli ma podlegać co roku nie mniej niż 0,3 proc. ogólnej liczby badań wykonanych w Polsce. Samochody rajdowe to nie są jednak jedyni zagrożeni.

Tuning i customizacja w kłopocie

Kłopot właścicieli tuningowanych pojazdów wydaje się oczywisty. Będzie trudniej utrzymywać przy ewentualnej kontroli, że tych kół co tak bardzo wystają poza obrys samochodu, to na badaniu technicznym nie było. Wszelkie tego typu odstępstwa będą widoczne i na pięć lat uwiecznione.

Modny w ostatnich lat trend customizacji motocykli też może mieć pod górę. Na zdjęciach wprawdzie nie widać, czy układ wydechowy pracuje zbyt głośno, albo czy po montażu niezwykle szerokiej kierownicy, jednoślad przekroczył o kilka milimetrów dozwolony jeden metr szerokości. Pozbawienie go homologowanego oświetlenia, czy zbyt fantazyjny montaż tablicy rejestracyjnej, będzie już jednak bardzo dobrze widoczny. O szczelności samodzielnie spawanego zbiornika paliwa również można dyskutować, a przykłady niedozwolonych modyfikacji, oddalających jednoślad od stanu, w jakim dany model uzyskał homologację, można mnożyć.

zdjęcia na badaniu technicznym motocykl
Yamaha T-Max przerobiona przez firmę Unikat. Jest piękna, ale czy diagnosta będzie uważał podobnie?

Lub poszukać wyjścia z sytuacji. Rozwiązaniem przejściowym może być wcześniejsze wykonanie badania technicznego.

Będzie można wcześniej wykonać badanie techniczne pojazdu

Ministerstwo Infrastruktury chce wprowadzić także inną zmianę, taką likwidującą lęk przed zbyt wczesnym wykonaniem badania. Wszyscy chcą robić badanie dokładnie tego dnia, gdy kończy im się przegląd, ani jeden dzień nie może się zmarnować. Oznaczałoby to w powszechnej świadomości ciężkie frajerstwo, gdyby opłata towarzysząca badaniu pokryła Kowalskiemu tylko 365 dni, zamiast 366, bo przyjechał dzień za wcześnie. Jeden z proponowanych przepisów brzmi tak:

po ust. 14 dodaje się ust. 14a w brzmieniu: „14a. W przypadku przeprowadzenia okresowego badania technicznego nie wcześniej niż 30 dni przed wyznaczoną datą tego badania, termin następnego okresowego badania technicznego ustala się, licząc od wyznaczonej daty tego badania.”;

Co oznacza, że jeśli stawimy się na badanie wcześniej, lecz nie wcześniej niż 30 dni, to nie skróci się okres, w jakim obowiązywało aktualne badanie techniczne pojazdu. Z tego opcji skorzysta w grudniu zapewne wielu właścicieli nienormatywnych pojazdów, ale tylko raz i te 30 dni nie ma dla nich prawdziwego znaczenia.

Jeśli nawet data następnego badania technicznego przypada im w połowie roku, to i tak przeboleją skrócenie okresu ważności badań i stawią się na przegląd przed końcem tego roku, bo od nowego roku miałyby wejść w życie nowe przepisy. W następnym roku kłopot powróci i nie da się go w ten sposób obejść.

Czy brak rozwiązania to faktyczny koniec?

Inne sposoby to rejestracja pojazdu w innym kraju, z bardziej liberalnym prawem dotyczącym badań technicznych. Można też do zdjęcia na badaniu wystawić taki sam model pojazdu, tylko nie modyfikowany, z przełożonymi na czas badania tablicami rejestracyjnymi. Na pewno fantazji w omijaniu przepisów nie zabraknie. W przepisach nie jest sprecyzowane, w jakiej rozdzielczości i jakości mają być robione zdjęcia, to także daje wielkie pole do popisu.

Sprawę pojazdów rajdowych da się rozwiązać tworząc dla nich wyjątek w przepisach, ale jak pomóc właścicielom wszystkich zmodyfikowanych pojazdów? Nie wiem. Części z nich na pewno wcale nie warto pomagać, tylko należy dokręcić im śrubkę, ale co ze wszystkimi, który po prostu chcą być kolorowi?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać