Testy aut nowych / Relacje

Jeździłem elektrosamochodzikiem ZD D2S od Traficar. To dziwny pojazd, dla dziwnych dziwaków

Testy aut nowych / Relacje 05.06.2019 59 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 05.06.2019

Jeździłem elektrosamochodzikiem ZD D2S od Traficar. To dziwny pojazd, dla dziwnych dziwaków

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz05.06.2019
59 interakcji Dołącz do dyskusji

Jeździłem chińskim elektrycznym samochodem na minuty. ZD D2S od Traficar wygląda lepiej niż jeździ, a nie wygląda najlepiej.

Ciekawość zwyciężyła. Po zbadaniu nowej strefy Traficar, wybrałem się przetestować ich nowy nabytek w stołecznej flocie. Tym razem nie jeździłem buspasami jak w przypadku BMW i3 od innogy go!, bo swój egzemplarz znalazłem na Wawrze, a stamtąd do buspasów jest daleko. ZD D2S – chiński mikrosamochód – wydaje się dziwny i przyciąga jeszcze większych dziwaków. Wystarczy wypożyczyć pojazd by zaczęli wyłazić zza krzaków.

Proces wypożyczania jest standardowy, ja napotkałem kłopoty, bo dawno nie korzystałem z aplikacji Traficar. Nie ma co się nad nim rozwodzić, samochód jest znacznie ciekawszy. Tak jak ciekawy jest serial Czarnobyl i sama ukraińska katastrofa.

Traficar ZD D2S
Dzień dobry. Szczerym uśmiechem zapraszam do wspólnej podróży.

A skoro o katastrofach mowa. Nowy nabytek Traficar nie okazał się całkiem nowy, bo najprawdopodobniej przywędrował do stolicy z Krakowa. Wątpię, czy będą tam za nim tęsknić, choć mają strefę czystego transportu, której brak w stolicy. Drogomierz wskazywał ponad 1600 kilometrów, ale śladów zużycia nie było widać. Trudno jest zepsuć coś co w nienajlepszej formie wyjechało już z fabryki.

Zaczynamy test ZD D2S w Traficar.

Traficar ZD D2S
Można od razu zatankować, ale…

Pierwsza niespodzianka, samochód znalazłem na warszawskim Wawrze, czyli w obszarze nie objętym strefą Traficar. Był pozostawiony w jednym z nielicznych punktów, gdzie można zakończyć najem, na stacji Orlen. Stał tam co najmniej drugi dzień, nie musiałem go wcześniej rezerwować by mieć pewność, że zastanę go na miejscu. Tłumy się o niego nie zabijały, bo jakoś trzeba do niego dotrzeć, a stacja nie jest położona w specjalnie zaludnionym miejscu.

Traficar ZD D2S
Usiądź wygodnie i przygotuj się na wyjątkowe wrażenia.

Musiałbym mieć naprawdę bardzo silną potrzebę jeżdżenia buspasami, by z jakichś zakątków Wawra docierać do ZD D2S komunikacją miejską, lub samochodem, którego w okolicy nie ma gdzie zaparkować. Bezpłatne parkowanie samochodów elektrycznych w Śródmieściu jest korzystne tylko dla Traficar, klientom nic nie daje. Ze znalezieniem miejsca do parkowania i tak jest kłopot, chyba, że zdecydują się skorzystać z wyznaczonych miejsc na stacjach Orlen. Buspasy to jedyny wabik na elektryczny samochód w Traficar.

Tylko wycieczka z Wawra do Śródmieścia robi się nieco bezsensowna. Najpierw docieramy do samochodu, potem jedziemy nim do Śródmieścia i cieszymy się, jeśli po drodze trafi się się jakiś buspas. Następnie szukamy miejsca do parkowania, poddajemy się po kilkunastu cennych minutach (0,99 gr) i zrezygnowani szukamy najbliższego Orlenu. A potem pozostaje już tylko jakoś się dostać do miejsca, w które faktycznie chcieliśmy dojechać. I jeszcze trzeba wrócić do domu.

Traficar ZD D2S
Ten czerwony pasek całą drogę nie chciał być idealnie pośrodku.

Mało atrakcyjna perspektywa, ale może sam samochód wynagradza pewne niedogodności związane z radykalnym ograniczeniem strefy zwrotów.

Teraz to już naprawdę zaczynamy test ZD D2S.

Otóż nie wynagradza. Chyba, że ktoś lubi surrealizm i uważa że najlepszym projektantem samochodów byłby Salvador Dali, to wtedy jak najbardziej. Jedno muszę ZD D2S przyznać, budzi zainteresowanie.

Traficar ZD D2S
Wierny kompan w codziennych podróżach po prasę i wędliny.

W ciągu pierwszych kilku minut wypożyczenia zaczepiły mnie trzy osoby. Najpierw uprzejmy pan w średnim wieku zapytał mnie co to jest i gdzie to można kupić. Za chwilę dość tęga kobieta na mój widok zaczęła się pukać w głowę, a nie wykonałem żadnego manewru, który mógł wzbudzić taką reakcję. Wystarczyło to, że jadę, a może nie spodobało jej się to, że ktoś jeździ samochodem kompletnie nie w jej rozmiarze. A gdy przystanąłem dosłownie na chwilę by obejrzeć wnętrze pojazdu, zapukała mi w szybę inna nieznajoma pani i rzekła: Ja mam do pana taką prośbę, żeby mi pan powiesił tę flagę.

Nie powiesiłem. Na znak protestu. Jak coś jest dziwne z wyglądu, to nie znaczy, że w środku też siedzi jakiś dziwak i szuka kolegów. Jeśli przypadkiem to ja przyciągam te nienormatywne panie, a nie ZD D2S, to na pewno w jego wnętrzu dziwnych pomysłów nie brakuje.

Traficar ZD D2S
Pasażer tylko lekko musi sięgnąć lewą nogą…

Raczej nie będzie widać tego na zdjęciu, ale między fotelem kierowcy a pedałami jest spadek, taki mały schodek zamaskowany skóropodobnymi dywanikami. Dużo dziwniejszy jest jednak brak przegrody między nogami kierowcy a pasażera.

Całkiem realne jest to, że pasażer wciśnie dla zabawy i nieoczekiwanie pedał przyspieszenia. To chyba niezbyt dobry pomysł w wypożyczanym samochodzie. Jest to tym łatwiejsze, że pedały są przesunięte bardzo w prawo. W miejscu, gdzie w niektórych samochodach naciskałbym gaz, tu wciąż stopą trafiam na środkowy hamulec.

Traficar ZD D2S
Tu dobrze widać, jak daleko jak przesunięte są pedały.

Środkowy, bo są dwa. Skóra w roli dywaników i nożny-ręczny hamulec po lewej to już prawie powiew luksusu. Ten nożny-ręczny bierze udział w procesie parkowania, trzeba go wepchnąć przed opuszczeniem pojazdu. Napisałem wepchnąć, bo nie znajduję lepszego słowa na siłę z jaką trzeba się nim posłużyć. Lekko nie jest, a dodatkowo jeszcze nie wiadomo, czy to już koniec wpychania. Masz się zaprzeć i liczyć na to, że pedał doszedł do końcowej pozycji.

Podobnie miałem z selektorem kierunków jazdy. Niby nic prostszego, naciskasz hamulec i przekręcasz kółeczko, ale w kółko robiłem coś nie tak. Ciągle nie mogłem trafić w pozycję Parking. Znacznie lepiej szło mi znalezienie D i udało mi się sprawdzić, jak ten elektryczny samochodzik jeździ.

Traficar ZD D2S
Uchwytu na smartfon nie ma, ale można trzymać go w tym zamykanym otworku.

ZD D2S – wrażenia z jazdy.

Podsumowanie charakterystyki jazdy ZD D2S utrudnia mi to, że na Autoblogu nie można przeklinać. Większość barwnych fraz, które przychodzą mi do głowy, jest niedozwolona. Jeździ specyficznie.

Traficar ZD D2S
Gdzie jesteś układzie kierowniczy? – zdają się pytać 13-tki Delinte.

Koła mają bardzo luźną łączność z bazą. Nie oczekiwałem wiele, ale czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłem i nawet za bardzo nie umiem tego opisać. Kręcimy kierownicą i oczywiście samochód jedzie w pożądanym kierunku, ale wrażenie jest bardzo nieprzyjemne. Zupełnie jakby kierownica była zamocowana tylko na łożysku kulkowym a koła dostawały komunikat drogą radiową. Może da się to porównać do elektrycznych samochodzików w wesołym miasteczku, gdzie skręt następuje zupełnie niewspółmiernie do wykonanych obrotów kierownicą.

Wszystko chodzi lekko, ale tylko do pewnej prędkości. Około 60 km/h układ usztywnia się. I nie jestem przekonany, czy to progresywne wspomaganie układu kierowniczego działa w ten sposób, czy po prostu wspomaganie się wyłącza. Kierownica wciąż lekko działa na jakieś ćwierć obrotu, a potem następuje mocna blokada. Opór, który stawia przypomina próbę skrętu kołami ze spuszczonym powietrzem.

Traficar ZD D2S
Kamera cofania – na pokładzie. Czujniki parkowania ostrzegają bardzo wcześnie.

Zajęło mi dłuższą chwilę by przyzwyczaić się do tego, jak ten pojazd się prowadzi. Trochę jak bobslej wpuszczony na lodowisko. Gdy już wydawało mi się, że ogarniam, to zapomniałem się i trochę za szybko pojechałem po źle wyprofilowanym łuku drogi. Myślałem, że już z niego nie wrócę. Prędkość nie była wysoka, taka jak dla normalnego samochodu, ale wrażenie już nie takie zwyczajne.

Traficar ZD D2S
Przy takiej odległości czujniki parkowania już wyły.

Zapamiętałem to doświadczenie i przed krętym wjazdem na estakadę chciałem mocno zahamować. Tylko że koła miałem już trochę skręcone. W zwykłym samochodzie tego manewru nawet bym nie zauważył, ale w ZD D2S znów myślałem, że zapoznam się z okoliczną przyrodą.

Do poruszania się tym pojazdem trzeba przyłożyć właściwą miarę, nie zachowuje się jak zwykłych rozmiarów spalinowy samochód. Gdy już to do mnie dotarło i postanowiłem już nie być taki spięty, wygodnie rozparłem się w fotelu. I głowa poleciała mi do tyłu. Pierwsza myśl: czy tu nie ma zagłówków? Są, ale bez możliwości regulacji i tak wyprofilowane, że ani razu nie dotknąłem do nich potylicą.

Czyli miejsca na głowę nie brakuje, nawet tam gdzie się go nie spodziewałem. Z miejscem w ogóle nie jest źle. Dwie osoby mieszczą się bez problemu i nawet mogą zabrać ze sobą jakieś walizki, bagażnik istnieje w większej niż szczątkowa formie. Może pasażer i walizki nie odbiorą temu samochodzikowi dynamiki.

Traficar ZD D2S
Da się dowieźć walizki na dworzec.

Z dynamiką nie jest źle, przyspiesza sprawnie, ale nie jest to poziom elektrycznego Smarta, a do innych samochodów elektrycznych chyba nie ma co go porównywać. Nawet, gdy jechałem ponad 70 km/h i tym samym zbliżałem się do maksymalnej prędkości (85 km/h), wciąż mogłem przyspieszyć. Nie byłem zawalidrogą, nadążałem za innymi uczestnikami ruchu.

Nie odbywało się to jednak w zupełnej ciszy. ZD D2S ma na pokładzie klimatyzację i działa ona przyzwoicie. Natomiast dźwięk pracującego kompresora zastępuje dźwięk spalinowego silnika. Hałasu nie ma, ale błogiego poczucia odcięcia od otoczenia również nie. Na wielki komfort nie ma co liczyć, ale da się ZD D2S od czasu do czasu sprawnie przemieścić.

Choć ja raczej już nie skorzystam.

Wolę inne elektryczne samochody. Choć mimo moich przykrych odczuć z kręcenia kierownicą i niepokoju w zakrętach, wrażenia z jazdy nie są wyłącznie złe. Inni użytkownicy mogą wziąć większą poprawkę na to, że jest to tylko mały elektryczny samochodzik i nie można oczekiwać od niego więcej niż transportu z miejsca A do miejsca B. A takie szczegóły jak ohydny dźwięk zamykającej się klapy bagażnika, będą dla nich kompletnie bez znaczenia.

Traficar ZD D2S
To nie zdjęcie z drona. Stałem na krawężniku.

Nie wiem, czy ZD D2S przekona do siebie do klientów. Kosztuje mniej za minutę niż inne elektryczne samochody w stolicy, ale przeciw sobie ma swoją małą strefę. Oryginalność pojazdu może nie zrekompensować jego wad. Mało prawdopodobne bym ja skorzystał jeszcze z jego usług, bo nie łapię się na strefę Traficar, a wystarczająco wiele osób uważa, że jestem dziwny. Nawet, gdy nie siedzę w tym samochodzie.

Ach, zapomniałem napisać o wyglądzie zewnętrznym. Chyba już nie muszę, bo wszystko widać na zdjęciach. Mały samochodzik, małe kółka, małe oczekiwania. Koniec.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie