Klasyki / Wiadomości

Myślałem, że to już po zbiorach ogórków. A tu jeszcze sporo czeka na polu

Klasyki / Wiadomości 01.10.2020 263 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 01.10.2020

Myślałem, że to już po zbiorach ogórków. A tu jeszcze sporo czeka na polu

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski01.10.2020
263 interakcje Dołącz do dyskusji

Za ten zbiór ogórków trzeba jednak zapłacić 220 tysięcy złotych.

Wczesną jesienią ludzie zbierają najczęściej grzyby. Wcześniej też chętnie zbierają truskawki i inne owoce. Wiosną zbierają kwiaty. A co z ludźmi, którzy zbierają ogórki? Rozmawiałem kiedyś z rolnikiem, który ma plantację ogórków typu „świeży”, tzw. ogórek-wąż. Zagadałem go, bo przejeżdżałem na rowerze, a on stał przy swoim uszkodzonym samochodzie, który nie miał koła. Dowiedziałem się, że ogórki są strasznie trudnym towarem, bo są potwornie ciężkie i on już ma któryś komplet felg i resorów w swoim Renault Master.

Ktoś przez 15 lat zebrał osiem ogórków

To muszą być strasznie wielkie ogórki, jeśli zebranie ośmiu zajęło tak dużo czasu. I są, bo chodzi oczywiście o Jelcze-Ogórki, czyli autobusy z serii Jelcz-043, budowane na bazie czechosłowackiej Skody 706 RTO. Takie Jelcze przez lata stanowiły podstawę transportu osobowego w Polsce i produkowano je przez 27 lat (1959-1986). W końcu wyparły je Autosany i Ikarusy. Chociaż wychowywałem się w latach 80., nie pamiętam już Jelczy-ogórków – pamięta je doskonale mój ojciec, i to jak kierowcy walczyli z niesynchronizowaną skrzynią biegów.

Zbiór ogórków spod Poznania liczy 8 pojazdów

W tym cztery autobusy rejsowe (jeden z Ukrainy), dwie przyczepy osobowe PO-1 o wyglądzie skróconego ogórka (choć konstrukcyjnie od niego różne), jednego Jelcza przerobionego na samochód ciężarowy i jedną sztukę holownika – samochodu ratunkowego do transportu zepsutych autobusów. Bardzo ładna kolekcja. Ze zdjęć wnioskuję, że zostały one wykonane w różnym czasie i że właściciel tym sposobem dokumentował proces zarastania Jelczy na swojej posesji – na jednym ze zdjęć widać holownik jeszcze na chodzie, na kolejnym już wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi. Podobnie jest z pozostałymi pojazdami – są na tyle zarośnięte, że pewnie trudno nawet dobrze zweryfikować ich stan.

Cena: 220 tysięcy złotych za całość

To wychodzi 27 500 zł za jeden element kolekcji. Właściciel chce sprzedać wszystko razem, bo pewnie zderzył się z taką myślą, że jeśli po 15 latach zbierania nic z tym się nie udało zrobić, to pewnie już się nie uda. Do zbioru ogórków sprzedający dołącza ogromną liczbę części, których jednak na zdjęciach nie ujęto. Szanuję go za tę pasję i trochę żałuję, że nie został przeprowadzony remont chociaż jednego egzemplarza. Z każdym tygodniem zalegania autobusów w trawie staje się to coraz trudniejsze, co widać choćby po zdjęciach holownika – na jednych ma jeszcze lakier, na kolejnych lakier już odpadł i zniknęły napisy widoczne z boku kabiny.

zbiór ogórków
Zdjęcie z ogłoszenia. Autor: SOLID

Czy znajdzie się odważny?

Na początek 220 tys. zł. Potem – z bańkę na remont, żeby chociaż ze dwa jeździły, no ewentualnie niech jeżdżą dwa autobusy i dwie przyczepy, a reszta na części. Nikt raczej takich autobusów nie będzie trzymał dla przyjemności, tylko będzie na nich zarabiał wożąc turystów. Remont może być więc średni, można też śmiało włożyć nieoryginalny silnik i np. automatyczną skrzynię biegów, to nie ma żadnego znaczenia. Nie jestem niestety w stanie wyliczyć progu opłacalności dla tego przedsięwzięcia, bo nie wiem ile się zarabia na jednym turyście. I czy w ogóle turystyka w dobie pandemii ma jakąś przyszłość.

Zdjęcie z ogłoszenia. Autor: SOLID

Przepraszam, bo znowu przeszedłem z graciarstwa do polityki. Diabli niech wezmą remonty, mogę przejąć tę kolekcję i dekomponować ją dalej. Można by nawet zrobić takie muzeum martwych ogórków – podorabiać im jakieś wnętrza w stylu PRL albo coś i brać po piątaku za możliwość posiedzenia przy koślawym stoliczku nakrytym ceratą, ustawionym we wnętrzu Ogórka. Do tego jeszcze słaba herbata z fusami podawana w szklance wsadzonej w plastikowy stelażyk, a z telewizora Jowisz leciałaby retransmisja przemówienia towarzysza Wiesława. Zamiast sprzedawać i liczyć, że ktoś inny odremontuje, sprzedający może zrobić coś fajnego z tego, co ma. No i co najważniejsze, widać to nawet z satelity.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać