Felietony

Zakaz sprzedaży aut spalinowych? Rynek wywróci się do góry nogami. I to dwa razy

Felietony 30.06.2022 153 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 30.06.2022

Zakaz sprzedaży aut spalinowych? Rynek wywróci się do góry nogami. I to dwa razy

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski30.06.2022
153 interakcje Dołącz do dyskusji

To, co obserwujemy na rynku samochodów używanych jest niczym, w porównaniu z tym, co stanie się w momencie, kiedy zakaz aut spalinowych wejdzie w życie. 

Zapewne zauważyliście wzrost cen aut używanych w ostatnim czasie. A przecież samochody spalinowe nie zostały jeszcze zabronione, i nie zostaną przez najbliższe 15 lat. Po prostu nieco, trochę, nieznacznie spadła ich dostępność z powodu problemów z łańcuchami dostaw i półprzewodnikami. Tyle wystarczyło, żeby ceny aut używanych ruszyły w górę jak winda w biurowcu o 8:30 rano.

A wiecie, co z cenami aut używanych zrobi zakaz sprzedaży aut spalinowych?

Już teraz będziemy mieli ciekawe pole do obserwacji, ponieważ Peugeot i Citroen zarzuciły sprzedaż spalinowych vanów z serii Berlingo/Partner oraz większego modelu Traveller/Spacetourer. Z wielkim zainteresowaniem obserwuję, jak zachowują się ceny tych pojazdów. W 2019 r. za nowego Peugeota Travellera albo Citroena Spacetourera trzeba było zapłacić ok. 140 tys. zł. Dziś w ofercie jest tylko wersja elektryczna za ponad 240 tys. zł w bazie, łatwo przebić 300 tys. zł. Jak kształtują się ceny Citroenów Spacetourerów z lat 2017-2018? Otóż kosztują one 107 tys. zł (mega okazja), 140 tys. zł (praktycznie tyle co nowy), 180 tys. zł za auto z przebiegiem 120 tys. km, albo prawie 185 tys. zł za egzemplarz 5-letni, czyli drożej niż kiedy był nowy. A to jest jeden przypadek w skali całego rynku. Teraz wyobraźmy sobie, że tak się zdarzy ze wszystkimi samochodami.

Oczywiście data 2035 r. jest czysto teoretyczna

Większość producentów już w okolicach roku 2030 zaprzestanie sprzedaży aut spalinowych w Europie, bo po prostu nie będzie to opłacalne. Poszczególne kraje członkowskie i nieczłonkowskie, jak Wielka Brytania, również planują zakaz sprzedaży aut spalinowych wcześniej, np. od 2027 r. (Norwegia) albo od 2030 r. (Brytowie). Kiedy ludzie zorientują się, że w salonie jest w sprzedaży ostatnia generacja auta spalinowego i następnej już nie będzie, rzucą się zapewne do jej kupowania, co oczywiście skłoni producenta do podniesienia cen – po pierwsze z powodu wyższego popytu, po drugie – będzie się bać kar za nadmierną emisję CO2. To będzie pierwsze wywrócenie się wszystkiego do góry kołami.

A potem nastąpi dzień zero i po tym dniu auta spalinowe będą już tylko dostępne jako używane

Nie chcecie sobie nawet wyobrażać, jak to będzie wyglądać. Każdy, kto będzie posiadał względnie nowoczesny samochód spalinowy, uzna, że ma supercenne rzadkie dobro, niemal jak ze złota. W razie odsprzedaży będzie więc żądał ceny nie tyle horrendalnej, co z innej galaktyki. VW Golf VIII, 1.5 e-TSI, stan idealny, 260 tys. zł. Dlaczego by nie? A nowego pan kupisz?

I tym sposobem rynek aut używanych z silnikami spalinowymi stanie w miejscu. Każdy będzie kisił swoją spalinówkę i niechętnie nią jeździł, bo „takich już nie robią” i „wartość mu spadnie”. Nikt nie bierze jednak pod uwagę, że w tym czasie gusta klientów mogą się już bardzo zmienić, podobnie jak infrastruktura. Może wcale nie będzie już takiej sieci stacji benzynowych, albo paliwo będzie reglamentowane? Trudno to przewidzieć. W każdym razie ci, którzy sądzą, że kisząc auta spalinowe dorobią się fortuny, mogą srodze się zdziwić.

A potem, za jeszcze parę lat pojawią się ogłoszenia: za 1000 euro powiem wam, gdzie stoi auto spalinowe, z którego można wymontować silnik…

zakaz sprzedaży aut spalinowych

Czytaj również: Plakatowe superauta: nikt nie ma tak imponujących żaluzji, jak Ferrari Testarossa

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać