Felietony / Samochody używane

Życie zaczyna się po pół miliona: samochody obecnie są bardziej trwałe niż kiedykolwiek w historii

Felietony / Samochody używane 29.12.2018 386 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 29.12.2018

Życie zaczyna się po pół miliona: samochody obecnie są bardziej trwałe niż kiedykolwiek w historii

Michał Koziar
Michał Koziar29.12.2018
386 interakcji Dołącz do dyskusji

Od jakiegoś czasu popularne jest narzekanie, że współczesne samochody są zawodne i po 200 tys. km nadają się tylko na złom, a epoka trwałych aut skończyła się mniej więcej razem z XX wiekiem. Trudno znaleźć bardziej bezsensowny mit motoryzacyjny. Na przekór stereotypom poprzeczka tego co można nazwać „imponującym przebiegiem” ciągle rośnie.

Chyba każdy z nas przynajmniej raz w życiu podczas imprezy rodzinnej usłyszał tak zaczynającą się historię:

Mówię ci szwagier, te nowe wozy to szmelc i to całe rozplanowane starzenie, czy jak oni to tam nazywają. Sąsiad kupił ostatnio ośmioletniego Passata z reichu, nalot 150 tysi, a już po tygodniu…

W ten sposób utrwalają się stereotypy. Kompletnie nieprawdziwe, co można zaobserwować nawet zwyczajnie śledząc ogłoszenia z kilkuletnimi autami.

Wbrew przytaczanym wyżej mądrościom wujka Mirka magiczna bariera 200 tys. jest tylko stereotypem, wykreowanym przez mieszankę nieuczciwych handlarzy i pędu kupujących by mieć 10-letni samochód w stanie jak nowy. Żyjemy w czasach, kiedy sprzedawcy przyznający się do prawdziwego przebiegu oferowanych aut przekraczającego 300 tys. są wynoszeni na piedestały jako wzór uczciwości. Drugi składnik stereotypu to oczywiście niedbała eksploatacja. Ludzie zapominają jednak, ze zaniedbywany samochód, który dojeżdża do przebiegu 200 tys. bez poważnych awarii to również postęp względem tego co było kiedyś.

500 tys. km nie robi wrażenia na większości współczesnych aut.

Obecnie pół bańki w poprawnie serwisowanym samochodzie to nic specjalnego. Ktoś wam wmówił, że Mercedes skończył się na Baleronie? Ta E-klasa chyba o tym nie słyszała, bo od 2012 przekroczyła pół miliona i nie wygląda nawet na zmęczoną. Niestety, posiadanie w 2018 roku 2,1-litrowego diesla wystarczy by zostać uznanym przez bohaterskich aktywistów za socjopatę-truciciela. To według dzisiejszych standardów duży silnik. Przyjrzyjmy się więc może czemuś mniejszemu.

wysoki przebieg auta
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu

Opisywaliśmy niedawno Skodę Rapid 1.6 TDI, która od 2014 przejechała ponad 700 tys km. Sądząc po innych ogłoszeniach, ten silnik przebiegowi się nie kłania. Znaleźliśmy jeszcze 2 kolejne samochody czeskiej marki z tą jednostką, które przekroczyły barierę pół bańki. Są to Fabia z wynikiem 550 tys. km, a tuż za nią Octavia z zaledwie 544 na koncie. Chwila, a to nie miało być tak, że downsizing oznacza śmierć silnika po 1/5 tego przebiegu? Jakim prawem nowe mniejsze TDI przejeżdża tyle co legendarne 1.9? Skandal!

No to może jakiś benzyniak? Oczywiście, że też się znajdzie. Np. Mazda 6 z 2013 r. z silnikiem 2.0. Wynik? 556 152 km. Nawet nie wygląd na zużytą. Zresztą, można znaleźć też Dacię Lodgy z nalotem zbliżającym się do 600 tys. Eksploatowana raczej bez litości, jak przystało na niskobudżetowy pojemny samochód z instalacją gazową. Pomimo trudnych warunków pracy, poprzedni układ napędowy wraz z silnikiem wytrzymał aż 420 tys. zanim został wymieniony na nowy. Cóż, kolejny dowód na to, że kojarzenie Dacii z tandetnymi samochodami to już od dawna przeszłość. Choć wizja tylu kilometrów spędzonych w Lodgy nadal mnie przeraża.

wysoki przebieg auta
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu

Dopiero milion można uznać za osiągnięcie.

Skoro pół bańki to obecnie żaden wyczyn i samochody z takim nalotem są dostępne od ręki, poprzeczkę trzeba podnieść do miliona. To udało się np. Toyocie Avensis D4D z 2001 roku, która z tego powodu doczekała się wyróżnienia ze strony niemieckiej centrali producenta. Znalazł się jednak ktoś, kto podbił stawkę. Niedawno donosiliśmy o przebijającym japońskiego długodystansowca rekordowym Hyundaiu Elantrze z milionem mil na koncie. Historia nieco nie trzymała się kupy, ale pokazuje w jakie wyniki obecnie należy celować by komukolwiek zaimponować. Również na portalach ogłoszeniowych da się znaleźć wielomilionowe przebiegi, ale niestety najczęściej są to pomyłki we wpisywaniu. Może niektóre z nich faktycznie mają te 2 bańki i wiszą sobie gdzieś w cieniu stanów idealnych, niskich przebiegów i full opcji.

Prawdziwych 6 zer na licznikach współczesnych aut ciągle przybywa, a pół miliona to żaden problem. To zasługa zdecydowanie lepszej trwałości pod warunkiem odpowiedniej eksploatacji i serwisu. Kiedyś silniki poza wyjątkami wymagały remontu po 150-200 tys. km, niezależnie od tego jak dobrze je użytkowano. Wraz z postępem technologii zarówno konstrukcje samych motorów zyskały większy potencjał i trwałość. Dostępne stały się też m.in. udoskonalone środki smarne, przedłużające żywotność podzespołów samochodu. Współczesne układy zasilania zapewniają lepiej dobrany skład mieszanki niż w przeszłości, tym samym również ograniczając zużycie silnika. Nie jestem inżynierem, ale o ile wiem poprawny przebieg spalania ma znaczenie dla żywotności silnika. Wszystkie te czynniki sprawiły, że na złomowiskach można dziś spotkać pojazdy z motorami w dobrym stanie – to rzecz kiedyś niespotykana.

wysoki przebieg auta
Zdjęcie pobrane z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu

Przebieg to tylko liczba.

Co to oznacza dla nas i skąd taki rozstrzał między przebiegami z ogłoszeń, a stereotypami? To proste. Sposób eksploatacji ma obecnie większe znaczenie niż kiedykolwiek. Nawet silniki uważane za beznadziejne należycie użytkowane potrafią przejechać ponad pół miliona km. Oznacza to też oczywiście, że nie możemy sobie pozwolić na traktowanie nowego samochodu tak jak afrykańscy taksówkarze traktują swoje Beczki z wolnossącym dieslem, ale w zamian wciśnięcie gazu powoduje przyspieszanie, a nie tylko hałas.

Po prostu, współczesne auta są bardziej niezawodne, ale za to wrażliwsze na zaniedbania eksploatacyjne. Nieszanowane faktycznie mogą się rozpaść po 200 tys. Choć robią to rzadko, a stereotypy umacniają według moich obserwacji głównie używane importowane pojazdy. Dziwnym trafem bariera 200 tys. jest też granicą większości przebiegów podawanych przez sprzedawców aut zza zachodniej granicy. Wnętrza samochodów z nalotem w okolicach pół miliona też podejrzanie przypominają stanem te oznaczane przez handlarzy jako okazja jedyny taki zobacz 180k przebieg klima skóra navi. Niestety, samochody z linkowanych wyżej ogłoszeń mają w Polsce nikłe szanse na sprzedaż. A szkoda, bo pewnie są lepsze od niejednej lalki z liczbą 150 000 na liczniku. Współczesne samochody są trwałe, a wysoki prawdziwy przebieg podany w ogłoszeniu zapowiada często bardzo uczciwy stan auta – jeśli tyle przetrwało, musiało być poprawnie serwisowane.

Przebieg we współczesnych samochodach to tylko liczba. Liczy się to jak samochód był eksploatowany.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie