Wiadomości

Chcesz być jak Frog i nie trafić do więzienia? Pobij rekord Cannonball

Wiadomości 04.12.2019 94 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 04.12.2019

Chcesz być jak Frog i nie trafić do więzienia? Pobij rekord Cannonball

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz04.12.2019
94 interakcje Dołącz do dyskusji

Ptaszki ćwierkają, słońce świeci, w USA przestępcy biją rekord Cannonball, ale jest spoko – nie rozjechali żadnych dzieci.

Doug przed kamerą złośliwie zmienia sportowe buty na mokasyny. Wie, że dokuczy tym Arniemu, który część trasy z Manhattanu do Kalifornii musiał przejechać bez jednego buta, bo drugiego oblał benzyną. Zaraz opowie, jak sprytnie udało im się ukryć za ciężarówką przed wypatrującym ich radiowozem. Takie sztuczki udawały się im przez ponad dobę szaleńczej jazdy samochodem.

Doud Tabutt i Arne Toman to nowi amerykańscy bohaterowie. Razem złamali granicę 161 km/h średniej prędkości (100 mil) na trasie między wybrzeżami USA i szereg ograniczeń prędkości we wszystkich mijanych stanach. A teraz z dumą opowiadają o trudach tego osiągnięcia w poświęconym im filmie. Czy oni nie powinni siedzieć w areszcie?

Nowy rekord Cannonball

4546,4 kilometra przejechali w 27 godzin i 25 minut. Ostatni wyścig odbył się w 1979 roku, a jego najlepszy czas to 32 godziny i 51 minut. Granicę 30 godzin złamano dopiero w 2013 roku, by ten czas znów w 2019 roku poprawić, choć wyścigu już dawno nie ma.

Brak zawodów nie przeszkadza w biciu rekordu. Doug i Arne stwarzając zagrożenie w ruchu lądowym, spełnili swoje wielkie marzenie by być w czymś najlepszym. I będą, dopóki nie znajdzie się ktoś jeszcze głupszy i nie zbierze jeszcze większej liczby pomocników.

Psy gończe i zające

Obaj rekordziści są przedsiębiorcami, a rodzaj prowadzonej działalności sprawił, że znali entuzjastów motoryzacyjnych wyczynów na całej trasie przejazdu. Ci bardzo chcieli im pomóc i aż 18 z nich służyło za badaczy tras przejazdu przez poszczególne stany, a niektórzy wręcz robili za zająca jadąc przed nimi i spychając z lewego pasa inne samochody. Tak zrobił inny rekordzista Cannonballa (najlepszy czas na jednośladzie) poruszając się na motocyklu, po prostu zganiał samochody światłami.

Całe stado ziomali, którzy non stop robili dla nich obczajkę z przyuważką by nie złapał ich zły szeryf, nie było wystarczające. Uzbroili swój samochód w antyradary, urządzenia zakłócające komunikację radiową i laserowe mierniki prędkości, a nawet w naziemną wersję systemu stosowanego w samolotach. Im pomagał wykryć policyjne helikoptery.

wyścig cannonball rekord

Do obsługi wszystkich urządzeń wzięli trzeciego członka załogi, który nie prowadził samochodu, bo musiał wciąż wypatrywać Policji. Mieli nawet kamerę termowizyjną by wypatrzeć ciepły radiowóz przyczajony w krzakach nocą, a także skaner policyjnych częstotliwości radiowych oraz wyłącznik awaryjny wszystkich świateł, łącznie ze światłami stopu. Pewnie się przydał, gdy nocą chcieli zniknąć na autostradzie.

Nie zapomnieli też kamuflażu. By utrudnić rozpoznanie pojazdu, trochę go przerobili.

700-konny Mercedes E63 AMG z 2015 roku

Dość szybki fabrycznie pojazd doposażony został w zestaw tuningowy Alpha 9 zawierający przelot, turbosprężarki od AMS Performance i intercoolery. Zdecydowali się nie walczyć o jak najwyższą liczbę koni, poprzestano na 700 KM. Ze względów bezpieczeństwa, jak mówią.

wyścig cannonball rekord

Mercedesa postawiono jednak trochę zamaskować i zakryto charakterystyczne elementy z włókna węglowego, zmieniając również wygląd tylnych świateł. Według Arniego tył po zmianach wygląda jak Honda Accord. Można z tym poglądem dyskutować, ale efekt został osiągnięty. Według ich relacji Policja opisywała ich jako srebrny samochód osobowy (w odróżnieniu od wszystkich pozostałych pojazdów w USA, które nie są sedanami).

Głupi i głupszy – remake

Dyskutować można również, czy bohaterowie swojej własnej bajki zasługują na oklaski, areszt, czy zwykłego plaskacza w potylicę.

Może nie wszyscy dobrze osadzili to wydarzenie w swoim moralnym kodeksie i na etycznym drogowskazie, więc przypomnę – rekordziści jechali ze średnią prędkością ponad 165 km/h przez blisko 26 godzin. Tankowali cztery razy i często musieli zwalniać, więc dużą część czasu musieli frunąć powyżej 200 km/h w normalnym ruchu drogowym. Czy to na pewno jest wyczyn sportowy, skoro nawet oficjalnej klasyfikacji ani zasad nie ma?

W Polsce mężczyzna zwany Frogiem, po wyczynach mniejszego kalibru, okrył się niesławą a sprawą błyskawicznie zajęły się organy ścigania. W Stanach panowie wydają się być poważani. Znajdą się na pewno na filmie następnych rekordzistów, bo na ich produkcji filmowej gratulowali im poprzednicy dzierżący rekord. Wyścigu, który już od dawna nie istnieje, choć istnieją różne wariacje na jego temat.

W każdym razie, gratulujemy, ale nie róbcie tego ponownie i nie udzielajcie wywiadów, bo jednak trochę wstyd. Mimo że USA to ciągle kraj, w którym bezkrytycznie kocha się samochody i wszystko co z nimi związane.

Zresztą zobaczcie sami, jacy są z siebie zadowoleni.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać