Felietony

O co chodzi rowerzyście? Biorę 200 zł od każdej drużyny i słucham państwa

Felietony 07.10.2021 493 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 07.10.2021

O co chodzi rowerzyście? Biorę 200 zł od każdej drużyny i słucham państwa

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski07.10.2021
493 interakcje Dołącz do dyskusji

Znowu obejrzałem dziwny film, tym razem nie wiem już o co chodzi rowerzyście, oczywiście oprócz szukania zaczepki.

Zapraszam na krótki seans filmowo-rejestratorowy z ul. Powązkowskiej w Warszawie:

Widzimy na nim dość zaangażowanego rowerzystę w kolorowym stroju, który z niewiadomego powodu jedzie prosto pasem do skrętu w prawo. Trudno ocenić dlaczego, skoro mógłby równie dobrze jechać pasem do jazdy na wprost. Jednak decyduje się przeciąć pole P-21 (powierzchnia wyłączona z ruchu) i jechać dalej prosto. Obok, prawidłowo na wprost przejeżdża kierująca Skodą Fabią. Za skrzyżowaniem rowerzysta uznaje, że Skoda jedzie zbyt blisko niego i decyduje się podjąć atak z wymachiwaniem rękami. Jest tylko jeden problem, polegający na tym, że…

Prowadząca Skodę jedzie prawidłowo

Z mojego punktu widzenia ani przez jeden moment nie było tu mowy o wyprzedzaniu rowerzysty. Nie było więc konieczności zachowywania odstępu 1 metra. Rowerzysta jechał cały czas równolegle z samochodem. Do pewnego momentu było to na dwóch różnych pasach, potem powinien był zmienić pas (przed skrzyżowaniem) i wjechać za Skodę, a przed samochód nagrywający, o ile ten by go wpuścił. Gdyby po pokonaniu skrzyżowania pasem do jazdy na wprost rowerzysta zjechał na prawo, a kierujący Skodą by go wyprzedzał, musiałby zachować odstęp. Jednak w tej sytuacji kierujący Skodą jechał prawidłowo, blisko prawej krawędzi jezdni i miał pełne prawo uznać, że żaden paladyn prawa o ruchu drogowym nie pojedzie prosto z pasa do skrętu. Nie da się – moim zdaniem – „wkręcić” kogoś w wykonywanie manewru, którego on nie miał zamiaru wykonać. Teoretycznie, jeśli ja ignorując ciągłe linie podjadę rowerem do samochodu stojącego na światłach na 30 cm i potem razem ruszymy, to on mnie wyprzedzi bez zachowania odległości 1 m, bo nie będzie miał jak odskoczyć na bok i złamie przepis. No chyba nie.

Obejrzałem ten film z siedem razy

Nawet nie spodziewałem się tak ciekawego zakończenia jak to, że ów rowerzysta na końcu filmu przejeżdża przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle. Tym sposobem udało mu się złamać cztery przepisy na filmie trwającym zaledwie jedną minutę, tj. jazda niewłaściwym pasem ruchu, przejazd przez powierzchnię wyłączoną z ruchu, wjazd rowerem na pasy dla pieszych i zignorowanie sygnału czerwonego. Jest to typ agresywnego rowerzysty, odpowiadający idealnie typowi agresywnego kierowcy w sportowym samochodzie bądź nowoczesnym SUV-ie. Ten drugi może faktycznie spowodować duże szkody, ten pierwszy pewnie mniejsze, za to czuje się w pełni bezkarny. Niezwykłe muszą być mechanizmy wypierania w mózgu tego człowieka, że jest w stanie nie zauważać własnego łamania przepisów, a bawić się w szeryfa za rzekome cudze przewinienia.

Na naszym redakcyjnym komunikatorze nastąpiła dyskusja, kto tu kogo wyprzedzał

Ja uważam, że jeśli ktoś tu kogoś wyprzedzał, to rowerzysta próbował wyprzedzić Skodę, a nie na odwrót. Oba pojazdy jadą równolegle, przy czym jeden jedzie właściwym pasem, a drugi ten obowiązek ignoruje. No ale może się mylę, biorę więc po 200 zł z konta każdej drużyny i słucham państwa…

Jest też pytanie pomocnicze: czy rowerzysta byłby tak samo chętny do podejmowania dyskusji, gdyby zamiast kobiety w Fabii „wyprzedził” go cham w rozklekotanym Ducato?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać