Ciekawostki

Oto WUT-3, czyli bolid budowany przez studentów Politechniki Warszawskiej. Widziałem go na żywo

Ciekawostki 08.03.2020 193 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 08.03.2020

Oto WUT-3, czyli bolid budowany przez studentów Politechniki Warszawskiej. Widziałem go na żywo

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk08.03.2020
193 interakcje Dołącz do dyskusji

Co robiliście na swoich studiach? Ja głównie czytałem nudne, stare książki. A gdyby tak zbudować bolid i startować nim w międzynarodowych zawodach? Studenci Politechniki Warszawskiej właśnie to robią, a ja sprawdziłem, jak im idzie.

„Polska motoryzacja” to dość drażliwy temat. Niektórzy twierdzą, że kiedyś miała się świetnie. Inni (pewnie nawet wiecie, o kim mówię…) podchodzą do tematu sceptycznie i uwielbiają obalać mity na jej temat. Co ich łączy? Chyba głównie pesymizm na temat przyszłości. Mało kto widzi potencjał w rodzimym przemyśle samochodowym.

Ale kto powiedział, że musimy od razu budować własne samochody osobowe?

Na żadne wskrzeszenie Syreny czy Poloneza nie mamy szans – i dobrze. Ale to nie znaczy, że polska myśl techniczna leży. Ma się nieźle, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać.

Dowiedziałem się o tym podczas niedawnej wizyty w jednym z budynków Politechniki Warszawskiej. Chciałem tu napisać coś o „miłym powrocie do studenckich czasów”, ale nic z tego. W liceum byłem tak słaby z przedmiotów ścisłych, że miałem zakaz wstępu nawet na stację metra „Politechnika”.

Zostałem zaproszony, by obejrzeć bolid WUT-3 i poznać jego twórców.

Czym jest WUT-3? Już tłumaczę. To nowy bolid stworzony przez studentów zrzeszonych w kole naukowym WUT Racing (Warsaw University of Technology), będącym „pod opieką” Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa PW. Opowiedzieli mi o nim Robert Saraczyn, prezes koła, i Wiktor Mielniczuk, członek działu budowy silników.

Po co powstał WUT-3?

WUT-3 bolid studencki

Oczywiście, nie jest to bolid Formuły 1 ani nawet 3. Celem zbudowania bolidu jest wystartowanie w cyklu Formuła Student. To odbywające się od lat 80. międzynarodowe zawody inżynierskie dla studentów, w których teraz startuje nawet 1000 zespołów z całego świata. Pierwsza edycja odbyła się w Teksasie, ale dziś – oprócz USA – Formuła Student gości na torach w wielu innych krajach świata, m.in. w Kanadzie czy w Japonii. Obecna jest też w Europie, choć tu zawodami (np. w Niemczech czy w Szwecji) opiekuje się inna federacja.

O co chodzi? Co ciekawe, nie tylko o ściganie się. Podczas zawodów, nie ma widowiskowego startu i przepychania się „koło w koło” do pierwszego zakrętu, jak w F1. Właściwie, w ogóle nie ma ścigania się w grupie. Zaczyna się za to… od czegoś na kształt programu „Dragon’s Den”, który pewnie widzieliście kiedyś w telewizji.

Chodzi o to, że twórcy bolidu (oczywiście nie wszyscy – w kole studenckim jest kilkadziesiąt osób, a na zawody jedzie kilka) muszą wcielić się w rolę szefów fikcyjnego teamu wyścigowego i w 10 minut przekonać do siebie doświadczonych inwestorów. Podobno niektórzy wychodzą z tej części zawodów z płaczem. Ale szybko trzeba otrzeć łzy, bo później nadchodzi pora na ocenę kosztów projektu (nie sztuką jest wydać dużo, trzeba wydać mądrze) i designu (bardziej od urody liczy się funkcjonalność).

Dopiero po tym przychodzi pora na konkurencje dynamiczne.

To też nie jest klasyczny wyścig. Najpierw oceniane jest przyspieszenie bolidu (na dystansie 90 metrów), a następnie praca zawieszenia (podczas jazdy po torze w kształcie ósemki). Po tej konkurencji, znanej jako skid pad, nadchodzi czas na Autocross. Trzeba jak najszybciej przejechać kręty tor o długości pół mili.

Co ciekawe, kierowcy (w każdym zespole jest ich dwóch) nie mogą mieć licencji wyścigowej. Są członkami koła. Jak się ich wybiera? Robert mówi, że przede wszystkim podczas grupowych wyjść na gokarty.

Co daje udział w Formule Student? Oprócz prestiżu, też sporo wiedzy. Sędziowie dzielą się z zawodnikami uwagami na temat bolidów… a warto ich słuchać, bo bardzo często są związani z Formułą 1. Oczywiście na zawodach są też łowcy inżynierskich talentów z najbardziej prestiżowych serii wyścigowych, zespołów i firm.

WUT-3, jak sama nazwa wskazuje, nie jest pierwszym bolidem koła.

Wczoraj odbyliśmy testy naszego bolidu WUT2 na torze Autodrom Słomczyn – serdecznie dziękujemy za świetne warunki do pracy i bardzo miłe przyjęcie! 😃🏎

Opublikowany przez WUT Racing Środa, 9 października 2019

Przed nimi były (nietrudno się domyślić, prawda?) jeszcze bolidy WUT-1 i WUT-2. Pierwszy powstał w 2012 roku, a samo koło zostało założone rok wcześniej. WUT-1 startował na Hungaroringu i na Silverstone. WUT-2 (zbudowany w 2015 r. i widoczny wyżej) – też na Silverstone, a także we Włoszech.

Studenci z Warszawy nie są jedynymi Polakami w Formule. Na zawodach pojawiają się też zespoły z Poznania, Wrocławia, Białegostoku i Krakowa.

Pomówmy o samym bolidzie.

Pod maską pracuje tu… nie, to nie jest najlepsze określenie, jeżeli piszę o bolidzie. Lepiej byłoby napisać „tuż za plecami kierowcy drzemie”. Tak czy inaczej, mowa o silniku z motocykla Honda CBR 600 RR o powiększonej pojemności. Wcześniej stosowano jednostkę Kawasaki, ale tym razem wygrała Honda.

Dokładna moc nie jest jeszcze znana. Wyjściowo, silnik z CBR-ki ma 124 KM. Ale regulamin Formuły Student wymaga m.in. zamontowania zwężki. To powoduje, że moc spadnie. Większość zespołów buduje bolidy osiągające 80-90 KM. WUT-2 miał 84, a WUT-3 dzięki kilku modyfikacjom, może mieć bliżej 90. „Nie byliśmy jeszcze na hamowni, więc lepiej o tym nie pisz” – mówi Robert. W takim razie udajcie, że niczego nie widzieliście!

WUT-3 bolid studencki

Nieznane są też osiągi. Ale WUT-2 osiągał 100 km/h w około 4,2 s. WUT-3, dzięki zastosowaniu lżejszej konstrukcji, waży o jakieś 40 kg mniej (czyli ok. 200 kg). Powinien być szybszy i zejść poniżej czterech sekund.

Zdecydowana większość części bolidu została zaprojektowana przez studentów.

Muszę się do czegoś przyznać. Nie do końca wierzyłem w konstruktorów z Politechniki. Obawiałem się, że ich bolid będzie po prostu zręcznym zlepkiem elementów z wielu różnych aut i innych pojazdów. Hamulce z Seicento, kierownica z Toyoty, zawieszenie z czegoś innego… i tak dalej.

Ale to, co zobaczyłem i usłyszałem, sprawiło, że odzyskałem wiarę w polską, młodą myśl techniczną. Zdecydowana większość elementów jest zaprojektowana przez członków koła. Kupione – prócz silnika – zostały amortyzatory i koła. Owszem, to wszystko dałoby się zbudować samemu, ale np. amortyzatory można kupić specjalne, dedykowane do Formuły Student. Z kolei stworzenie od zera całego silnika to bardzo drogie wyzwanie. Niemiecki team studencki to robi, ale dysponuje zupełnie innym budżetem.

W WUT-3 wahacze są z karbonu, podobnie jak np. kierownica. Umieszczono na niej łopatki do zmiany biegów. Twórcy wozu są wyjątkowo dumni z jego lekkiej konstrukcji. Dopracowywali opływowość w tunelu. Pracują też nad zaawansowanym systemem telematycznym.

Całe koło naukowe składa się z pięćdziesięciu członków. Dzielą się na dział operacyjny i techniczny. Ten pierwszy odpowiada m.in. za PR i zbieranie funduszy. W drugim są specjaliści od aerodynamiki, struktury nośnej, zawieszenia, vehicle integration (czyli projektowanie elementów obsługi), elektroniki i silnika. Nie wszyscy studiują na MEL-u. Robert jest np. studentem inżynierii produkcji.

WUT-3 jest prawie skończony.

WUT-3 bolid studencki

Na niedawnym pokazie na Politechnice był już złożony, choć gdy ja go oglądałem, kilka części wymontowano. W trakcie sezonu Formuły Student, całość zapewne będzie dopracowywana – na tyle, na ile pozwala regulamin imprezy.

Ile to wszystko kosztowało?

Stworzenie bolidu do takiego etapu, w jakim jest teraz, to koszt ok. 400 tysięcy złotych. Potrzeba jeszcze więcej pieniędzy, by sfinansować starty załogi w zawodach (a wyjazd do USA i transport sprzętu nie są tanie) i pracować nad dalszym rozwojem.

Skąd brać fundusze? Osoby za to odpowiedzialne w kole naukowym muszą się trochę postarać. Oczywiście, część środków zapewnia Politechnika, są też granty rządowe – ale bez wsparcia innych firm się nie obędzie.

Jak mówi Robert, przedsiębiorstwa techniczne chętnie wspierają inicjatywę na zasadzie barteru. W zamian za reklamę, zgadzają się np. za darmo wyprodukować dany element wozu. Nie jest jednak łatwo zdobyć sponsora, który wyłoży gotówkę. Albo zdobyć dużego, instytucjonalnego partnera. Studenci z Poznania są wspierani np. przez wielki koncern motoryzacyjny. Warszawiaków, przy budowie WUT-2, wspierała… Arrinera. Ale z różnych względów już tego nie zrobi.

Działalność w kole nie jest łatwa.

WUT-3 bolid studencki

Robert mówi, że dla niego WUT jest jak 1,5 etatu – a do tego przecież jeszcze trzeba studiować. Jasne, koło pomaga w studiowaniu, na podstawie działalności w nim powstało już wiele prac dyplomowych. Ale trzeba przyjść na zajęcia po „zwykłych” wykładach i ćwiczeniach.
„Muszę sobie czasami ustawiać przypomnienie w telefonie, żeby wreszcie wyjść do ludzi i spotkać się z kimś spoza koła na kawę” – śmieje się prezes WUT Racing. To wszystko jest czasochłonne, ale i satysfakcjonujące.

Mało kto tutaj trafia z przypadku. Wiktor od pierwszego dnia studiów widział, że chce działać przy budowie bolidów. Podobno jakieś 99 proc. członków koła to pasjonaci wyścigów. O kogo jest najtrudniej? O dobrych elektroników, bo ci – zamiast budować bolidy – wolą zajmować się robotyką.

Co dalej?

WUT-3 bolid studencki
Moi rozmówcy, Wiktor i Robert (od lewej). W tle bolidy.

Zawody Formuły Student w Michigan odbędą się w dniach 6-9 maja… o ile koronawirus nie stanie im na drodze. Czy warszawscy studenci mają szanse na sukces? „Najgroźniejsi są Niemcy i Austriacy. Team z Austrii jest sponsorowany przez Red Bulla. Za to Amerykanie są spokojnie do objechania” – mówi Robert. Kończy dyplomatycznie: „Zobaczymy, co przywiozą inne zespoły”. Ale WUT Racing Team jest dobrej myśli, bo nowy bolid jest o wiele lżejszy od poprzedniego. No i warszawska ekipa jest naprawdę dobra.

Po wyjeździe do USA są w planach wyjazdy na zawody w innych miejscach globu. Potem trzeba będzie zbudować coś nowego, bo „data ważności” konstrukcji w tych zawodach nie jest długa. Czas na elektryczny bolid. Jest na nie specjalna kategoria w Formule Student i najciekawsza rywalizacja przenosi się powoli właśnie tam.

A później? Prezes Robert musi powoli szukać sobie następcy, bo wkrótce kończy studia. Mówi, że jego marzeniem jest kierowanie polskim teamem Formuły 1. Tymczasem na stronie WUT Racing odwiedzających wita zdanie wypowiedziane przez Sebastiana Vettela: „Jeżeli robisz to, co kochasz, nic cię nie powstrzyma”. Oby!

Zdjęcia: WUT Racing (oprócz ostatniego).

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać