Wiadomości

Włosi wprowadzają dopłaty za złomowanie pojazdów. Te modele mogą się czuć zagrożone

Wiadomości 06.07.2020 95 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 06.07.2020

Włosi wprowadzają dopłaty za złomowanie pojazdów. Te modele mogą się czuć zagrożone

Piotr Barycki
Piotr Barycki06.07.2020
95 interakcji Dołącz do dyskusji

Zaczynam się zastanawiać, czy politycy wszystkich obozów i we wszystkich krajach mają taki przycisk z napisem „dopłaty do złomowania!”, który naciskają, kiedy nie za bardzo wiedzą, co mają robić. Jeśli tak, to właśnie nacisnęli go Włosi.

Zasady są podobno proste, a przynajmniej tak informuje serwis Automotive News Europe. Jeśli jesteś obywatelem Włoch i zapragniesz kupić nowy samochód, który spełnia normy emisji Euro 6, a przy okazji wyrzucisz do śmieci swój stary pojazd, dostaniesz od rządu 3500 euro dopłaty, żeby było nam łatwiej podjąć decyzję. Warunki dodatkowe? Nowe auto musi kosztować mniej niż 40 000 euro (czyli mniej więcej do poziomu bazowej klasy C), natomiast to, które złomujemy, musi mieć więcej niż 10 lat. Cel? Rozruszanie zastygłej po COVID-zie gospodarki.

O samym pomyśle nie będę się za bardzo wypowiadał, bo zrobił to już chociażby Michał i zgadzam się z nim, nawet jeśli zgoda z jego zdaniem wymusi na mnie założenie używanej przez niego w tamtym tekście czerwonej koszulki. W sumie to mógłbym nawet przekleić jego tekst i napisać w redakcji, że gotowe, ale zamiast tego zrobię coś innego – krótką listę całkiem nowoczesnych włoskich samochodów (albo z włoskim logo), które mają już 10 lat i więcej i można je sobie za pieniądze zezłomować. Przy okazji mogłoby się nawet opłacać wywieźć je z Polski do Włoch…

Alfa Romeo 159

Chyba nie spodziewaliście się niczego innego na pierwszym miejscu tej listy? 159 zostało wprowadzone do sprzedaży 2005 r., więc pierwsze 5 lat produkcji (więc i modele po liftingu) jak najbardziej łapią się na premię za złomowanie.

Żeby było zabawnie, sprawdziłem na Otomoto i spośród 325 ogłoszeń aż 167 (!!!) wyceniono na mniej niż 15 000 zł. To oznacza, że zamiast sprzedawać je w Polsce, bardziej (albo tak samo) opłacałoby się je zezłomować we Włoszech. Szkoda, przecież w niektórych przypadkach te auta mają poniżej 200 000 km (i na pewno tak jest!).

Lancia Thesis

Produkcja została zakończona w 2009 roku, więc teoretycznie wszystkie mogą pójść do zgniatarki. Na Otomoto są wprawdzie tylko cztery egzemplarze, ale nawet najdroższy nie jest wart 15 000 zł, więc można spokojnie transferować go do Włoch, gdzie ktoś wrzuci go do zgniatarki i da nam 3500 euro na zakup np. Ypsilona.

Ok, to by było trochę okrutne.

Fiat 500

By M 93Fotografia własna, Attribution, Link

To jest aż szokujące, że to auto ma aż 13 lat i… dalej wygląda równie dobrze, co w momencie premiery. Podejrzewam, że za 20 lat też napisałbym to samo. I za kolejne 20 też. Mimo to auto jak najbardziej nadaje się do zgniatarki, a egzemplarzy poniżej 3500 euro w Polsce jest pod dostatkiem. Podejrzewam, że we Włoszech również, co sprawi, że w sumie względnie młode i przyjemne autka pójdą do śmieci.

Fiat Punto (i Punto Evo)

By VauxfordPraca własna, CC BY-SA 4.0, Link

Punto debiutowało w tym samym roku co 159, więc tak samo jak 159 zasługuje już na swoje miejsce na śmietniku. W końcu to nie tylko stare, ale i jakże niebezpieczne auto – zero gwiazdek w Euro NCAP to zero gwiazdek. Nic to, że chwilę wcześniej zdobył tych gwiazdek pięć…

Co do sytuacji rynkowej w Polsce – prawie wszystkie Fiaty Punto z pasujących roczników można spokojnie wyeksportować do Włoch. Chociaż Włosi powinni mieć chyba całkiem spory ich zapas.

Alfa Romeo MiTo

Fiat silnik FIRE

Niby trochę Punto, ale jakoś na myśl o złomowaniu tego maleństwa robi się człowiekowi jednak smutno. Ale cóż – dopłaty to dopłaty, spokojnie można zezłomować przynajmniej dwa pierwsze lata produkcji jednej z mniejszych Alf Romeo w historii.

I niestety może się to opłacać – kilkadziesiąt MiTo na Otomoto można spokojnie ustrzelić poniżej 15 000 zł, więc pewnie we Włoszech, gdzie jest ich proporcjonalnie więcej, będą jeszcze bardziej zagrożone.

Pewnie można byłoby wymieniać tak jeszcze przez chwilę.

Przy okazji wynajdując sporo albo ciekawych, albo po prostu dalej nowoczesnych samochodów, które z powodzeniem mogłyby jeszcze posłużyć długie lata, a zamiast tego trafią do niszczarki i zastąpi je coś nowego. Wiem oczywiście, skąd te wymagane 10 lat (wprowadzenie Euro 5 od 2011 r.), ale i tak cały pomysł brzmi tak absurdalnie, że już chyba lepiej byłoby rozdać te pieniądze koncernom samochodowym…

No chyba że to jakieś specjalne wyjście awaryjne przygotowane pod Michała, który – gdy już podda się w walce z Argentą, będzie mógł zmienić obywatelstwo, zezłomować ją i odzyskać chociaż odrobinę włożonych w nią pieniędzy…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać