Wiadomości

Wielka Brytania bohatersko rozwiązała problem, który sama stworzyła. Ciężarówki elektryczne będą trolejbusami

Wiadomości 29.07.2021 451 interakcji

Wielka Brytania bohatersko rozwiązała problem, który sama stworzyła. Ciężarówki elektryczne będą trolejbusami

Paweł Grabowski
Paweł Grabowski29.07.2021
451 interakcji Dołącz do dyskusji

Elektryczne ciężarówki to przyszłość transportu, a przynajmniej tak mówią aktywiści i politycy. Do tej pory nie rozwiązano jednak problemów z zasięgiem i ładowaniem tego typu pojazdów. Wtem cała na biało wchodzi Wielka Brytania.

Wielka Brytania już w zeszłym roku ogłosiła, że od 2030 roku nie będzie można na jej terenie sprzedawać samochodów z silnikami spalinowymi. W 2035 roku zakaz ma objąć również hybrydy. Natomiast w 2040 roku silniki spalinowe miały zniknąć z samochodów ciężarowych. Wszyscy wiemy, na jakim etapie rozwoju są elektryczne ciężarówki. Delikatnie mówiąc, są w lesie. Tesla cały czas obiecuje, że jej Semi niedługo wyjedzie na amerykańskie drogi. Miało to mieć miejsce w tym roku, ale premierę przesunięto na przyszły rok. Volvo testuje swój napęd, ale na razie ma szacowany zasięg około 300 km, a jego ładowanie trwa 10 godzin, więc nie sprawdzi się w transporcie. Może niektórzy nie wiedzą, ale brak sprawnego transportu dotknie każdego z nas. Nawet te słynne bułki, wędliny, itd. muszą w jakiś sposób trafić z zakładów produkcyjnych do centrów dystrybucyjnych, a stamtąd do końcowych odbiorców.

Wymóg wprowadzenia elektrycznych ciężarówek to operacja na żywym organizmie, która może skończyć się źle. Problemem jest zasięg, czas ładowania i waga baterii. Na obecnym etapie rozwoju nie jesteśmy jeszcze gotowi na ciężarówki na prąd. Pewną nadzieją jest wodór, ale tutaj pomija się kwestię jego wytwarzania i przechowywania. Dlatego tym bardziej dziwiło nas to, że Wielka Brytania ustaliła już konkretną datę graniczną na 2040 r. Teraz wiemy już, jak chcą to osiągnąć. Trzymajcie się mocno krzeseł.

Wielka Brytania w trzeciej dekadzie XXI wieku odkrywa trolejbusy

Fanfary i oklaski. Brytyjski rząd właśnie ogłosił, że przeznaczy środki na instalację napowietrznej linii elektrycznej na dwudziestokilometrowym odcinku autostrady M180 w pobliżu Scunthorpe. Wyda na to 2 miliony funtów. Ciężarówki, które będą poruszać się po tym testowym odcinku, dostarczy Scania. Przystosowaniem ich do bycia trolejtirem zajmie się Siemens, który razem ze Scanią już od dawna próbuje przekonać świat do trolejtirów. Jak ma to wyglądać, prezentuje poniższy filmik promocyjny:

Ciężarówki, które będą działały na tej trasie, zostaną wyposażone w mniejsze baterie, ponieważ dystans, jaki będą pokonywać bez podpięcia do sieci trakcyjnej, będzie niewielki. Dzięki temu ma wzrosnąć ładowność elektrycznych ciężarówek. Plusem ma być również zniknięcie potrzeby długotrwałego postoju przy ładowarce, bo auto nie rozładowuje się podczas jazdy. Szacuje się, że gdyby chciano tak zelektryfikować wszystkie brytyjskie autostrady, to kosztowałoby to prawie 20 miliardów funtów. Zapytacie skąd wziąć na to pieniądze? Otóż pojawił się pomysł dodatkowego opodatkowania energii elektrycznej, dzięki czemu suma wydana na elektryfikację autostrad zwróci się maksymalnie w ciągu 15 lat. Wspaniałe rozwiązanie problemu, który samemu się stworzyło.

elektryczne ciężarówki
Trolejtir, czyli hybryda ciężarówki i trolejbusu

Ciężarówki elektryczne działające jak trolejbusy to żart, który poszedł za daleko

Stoję na stanowisku, że trolejbus to wspaniała maszyna, która idealnie łączy w sobie wady autobusu i tramwaju, nie dając w zamian żadnych plusów. Mieszkam w mieście, gdzie trolejbusy to podstawa funkcjonowania komunikacji miejskiej. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy gdzieś się spóźniłem w trakcie trwania mojej edukacji, bo pantograf odczepił się od drutów. Wtedy kierowca musiał wyjść z kabiny, założyć rękawice i szarpać się z drutami, żeby znów trafiły na prowadnice. Okropieństwo. Do tego należy dodać szpecącą ulice instalację elektryczną. Idealna sprawa. Taka pozbawiona sensu. Nie mówiąc już o tym, że istnieje inny pojazd, którym można transportować towary na duże odległości, korzystając z sieci trakcyjnej rozpiętej nad torem jazdy. Nazywa się go pociągiem.

elektryczne ciężarówki
Pierwszy trolejbus Siemensa. Berlin 1882 rok. Źródło: Wikipedia Commons

Czy trolejtiry się przyjmą? Śmiem wątpić. To wspaniały projekt, który jest kompletnie pozbawiony sensu. Widzę jego miejsce obok tak wspaniałych myśli technicznych, jak samochody z własnym reaktorem jądrowym, czy samochody z turbiną gazową. Obawiam się, że nie wymyślimy nic lepszego niż ciężarówki z silnikiem diesla, bo po prostu nie da się tego poprawić. Jakże piękniejszy byłby świat, gdyby ktoś kiedyś nie zabrał diesla ciężarówkom i nie wsadził go do samochodu osobowego. Może nie trzeba byłoby oszukiwać w testach emisji, może nie zapoczątkowano by tego wyścigu ku elektryczności. Niestety czasu nie cofniemy. Chyba że mieszkamy w Wielkiej Brytanii. Tam odkrywają trolejbusy, które były popularne na początku XX wieku. W tym tempie szybko przypomną sobie o Red Flag Act. A wtedy wrócą do początków motoryzacji.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać