Felietony

Streetracerów trzeba trzymać krótko. Ale akcja z nadajnikami i lipną wypożyczalnią jest bardzo słaba

Felietony 26.10.2018 784 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 26.10.2018

Streetracerów trzeba trzymać krótko. Ale akcja z nadajnikami i lipną wypożyczalnią jest bardzo słaba

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski26.10.2018
784 interakcje Dołącz do dyskusji

Kilka dni temu pisaliśmy o tajemniczych nadajnikach ukrytych w samochodzikach-zabawkach, które rozdano uczestnikom spotów Warsaw Night Racing jako rzekomą reklamę wypożyczalni. Hipotez było wiele, dziś wiemy że była to prowokacja TVN. Jedna z gorszych, dodajmy.

TVN postanowił zrobić reportaż o warszawskich wyścigach ulicznych (tzw. streetracingu), które po okresie pewnego uśpienia wróciły do mody. Za czasów mojej młodości streetracing również się odbywał, a mimo o wiele słabszych samochodów, zdarzały się bardzo groźne, nawet śmiertelne wypadki z tym związane. Potem szał na „Szybkich i wściekłych” trochę opadł (wraz z tym, jak filmy z tej serii stawały się coraz gorsze), ale ostatnio warszawskie nocne wyścigi znów zyskały na popularności. Głównie dzięki temu, że swoimi wyczynami można chwalić się na Instagramie, zbierając tak pożądane serduszka i łapki w górę.

Reportaż TVN na ten temat jest całkiem udany, do pewnego momentu

Postanowiono wypożyczyć Mercedesa A45 AMG ze znanej wypożyczalni szybkich samochodów niejakiego „Froga” i pojechać na spot. Szkoda, że w materiale użyto tak wielu filmów i klipów po prostu pobranych z Youtube lub Instagrama (myślałem, że to zabronione), ale jeśli chodzi o szkołę robienia reportaży, wszystko poszło bardzo dobrze. Młody człowiek, reporter, rozmawia z uczestnikami spotu, którzy dość otwarcie opowiadają, że jeżdżą bez prawa jazdy. Albo rozwijają 200 km/h po mieście. Narzekają, że „psy nie dają żyć” albo chwalą się jak dużo koni mają w swoich samochodach. (Honda B16Z6 z turbo? To nie będzie jechać!). Jest drift, bardzo szybka jazda po obwodnicy i wiele innych manewrów, za które należy szybko i bezwzględnie odebrać prawo jazdy. W stu procentach zgadzam się z tezą, że streetracerzy powodują niebezpieczeństwo na ulicach i trzeba możliwie jak najbardziej ich gnębić, przeszkadzać im w tym i psuć im „zabawę” ile tylko się da.

Trudno natomiast zgodzić się ze stwierdzeniem, że policja jest bezsilna. Nie sposób przecież wysłać kilkudziesięciu radiowozów i aresztować wszystkich. Zwłaszcza że jak słusznie zauważa reporter, na spoty przyjeżdżają też policjanci po służbie. Widzimy policję kontrolującą trzeźwość u wszystkich uczestników spota przy wyjeździe z centrum handlowego. A także interwencję na parkingu supermarketu, gdzie ktoś driftuje (bardziej pali gumę niż driftuje, przykro mi).

Trochę naciągany jest też temat z BMW, którego kierowca smażył laka na warszawskim Gocławiu i potrącił przechodnia, który próbował mu w tym przeszkodzić. To jak z kwadratem i prostokątem: każdy kwadrat to prostokąt, ale nie na odwrót. Każdy, kto bierze udział w nielegalnych wyścigach, jest niebezpiecznym piratem drogowym, ale nie każdy pirat drogowy to uczestnik WNR. Codziennie jestem świadkiem piractwa drogowego w normalnym, dziennym ruchu. Najwięcej wypadków powodują kierowcy nieuczestniczący w nielegalnych wyścigach. Co nie zmienia faktu, że za intencjonalne potrącenie człowieka powinno się iść do więzienia.

Potem niestety robi się kiepsko, a cały materiał sypie się jak 2.0 TDI na pompowtryskach

Nieusatysfakcjonowany z materiału jakiś geniusz, pewnie ktoś w rodzaju dyrektora programowego wymyśla, że materiał jest za mało „tłusty” i za tydzień każe stawić się znowu, obmyśliwszy genialną prowokację. Pod pretekstem promocji nowej wypożyczalni superszybkich samochodów hostessa (dziennikarka TVN) rozdaje zabawkowe samochodziki z ukrytymi w środku nadajnikami GPS. Pominę, że uczestnicy dość szybko się zorientowali o co tu chodzi, choć nie wiedzieli kto zdecydował się na taki krok.

Najgorsze, że mimo umieszczenia 5 nadajników w 5 samochodach, kompletnie nie udało się uzyskać pożądanego efektu. Na końcu reportażu jakiś człowiek o wyglądzie złego policjanta opowiada, że w dwóch autach zmierzono prędkość i raz wyniosła ona 117 km/h na ograniczeniu do 50, raz zaś 123 km/h na ograniczeniu do 60. Oczywiście w obu przypadkach należy zabrać prawo jazdy na 3 miesiące, takie są przepisy, nikt nie dyskutuje. Ale wcześniej w materiale była mowa o tym, że „bez problemu latamy 230 km/h”. Inny drogowy szaleniec twierdzi że „to auto idzie 320 km/h”. A tu proszę, taka rozbudowana prowokacja żeby złapać gościa, który jechał 123 km/h po Modlińskiej? To ja widuję Skody z TVN jadące ponad 100 km/h po Powsińskiej przy siedzibie TVN, może wypadałoby im zamontować nadajniki?

Nie można było skończyć wcześniej?

Droga Uwago! TVN – nie tylko to, co zrobiliście jest nielegalne, ale przede wszystkim było to zrobione bez sensu i w sposób skrajnie amatorski. Można było te nadajniki umieścić dyskretnie (choć i tak byłby to zły pomysł), ale w ten sposób strasznie się podłożyliście, a w dodatku – co już zupełnie najgorsze – nic z tego nie wyszło i nijak nie podniosło to wiarygodności reportażu. Można było zakończyć go w momencie, gdy Mustang uderza w krawężnik na Cargo i byłby to ciekawy, dobry reportaż. A tak wyszła z tego groteska jak w „Szybkich i wściekłych” z 2001 r., gdzie też do końca nikt nie orientuje się, że tajemniczy typ z tajemniczym wozem to w najoczywistszy sposób policyjny prowokator. Warsaw Night Racing szykuje odpowiedź i nie obejdzie się bez prawników, przynajmniej tak zapowiadają. Wiecie jak jest, przestępcy też mają prawo podawać do sądu innych (nie sugeruję w żadnym razie że ktokolwiek z WNR jest przestępcą).

warsaw night racing

Obserwowałem kiedyś taki spot z tzw. nielegalnymi wyścigami. Było to ze 12 lat temu. Ścigały się wtedy najszybsze auta z całej Warszawy. Był zakaz robienia zdjęć, ale pozwolono na to w drodze wyjątku jednemu gościowi, który miał zrobić dobre fotki do wewnętrznego wykorzystania dla uczestników. Problem w tym, że na drugi dzień sprzedał je do „Super Expressu”. Ten zaś bez skrępowania opublikował twarze i tablice rejestracyjne aut biorących udział w tych „wyścigach”. TVN jednak śledząc uczestników za pomocą GPS-a wszedł na wyższy poziom. Z pewnością jednak udało im się nieźle rozreklamować Warsaw Night Racing, tyle że zrobiono to w kiepskim stylu. Ciekawe czy teraz liczba uczestników spotów jeszcze wzrośnie?

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać